To dopiero początek
Mecz z Norwegią uświadomił mi, ile pracy mnie czeka, aby wejść na jeszcze wyższy poziom - powiedziała Oliwia Kuriata, jedna z pięciu debiutantek w narodowym zespole.
Dla Oliwii Kuriaty występy w biało-czerwonej koszulce to spełnienie marzeń. Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus
REPREZENTACJA KOBIET
Po ostatnich mistrzostwach świata selekcjoner Arne Senstad powtarzał, że nadal szuka kandydatek do kadry. Jej docelowym turniejem tego roku będzie grudniowe Euro, którego będziemy współgospodarzem. Norweg szuka zwłaszcza obrotowych, bo pozostałe pozycje są w miarę obsadzone i jeśli następować będą zmiany, to kosmetyczne.
Na ostatnie zgrupowanie zaprosił aż cztery obrotowe. Do Aleksandry Olek i Natalii Pankowskiej, które grały na mundialu, dołączyły wracająca do kadry Patrycja Noga i debiutantka Oliwa Kuriata. Kto umocnił swoją pozycję? Dobre wrażenie zrobiła Noga. Wysoka, zdecydowana, grająca bez kompleksów, potrafiąca postawić zasłonę, dobrze współpracująca z rozgrywającymi i mimo zaszytego łuku brwiowego, walcząca bez pardonu i z pełnym zaangażowaniem. Takimi cechami chciałaby dysponować każda z grających na tej newralgicznej pozycji i jest wśród nich Kuriata. Na pierwszy mecz z Norweżkami (24:31) 24-latka z Gniezna się nie załapała, ale była blisko zespołu, bo w Lubinie siedziała tuż na ławką. Na rewanż (16:32) wskoczyła do składu i wybiegła na boisko.
- Debiut na pewno nie był wymarzony pod względem wyniku, ale sam fakt, że mogłam zagrać z orzełkiem na piersi był dla mnie ogromnym wyróżnieniem i spełnieniem marzeń. To dopiero początek mojej drogi i wiem, ile jeszcze ciężkiej pracy mnie czeka, aby wejść na jeszcze wyższy poziom - powiedziała zawodniczka, zdobywając się na ocenę dwumeczu z mistrzyniami igrzysk olimpijskich, świata i Europy. - Sobotnie spotkanie pokazało nam, nad czym musimy pracować zespołowo i indywidualnie. W Lubinie pokazałyśmy, że potrafimy walczyć i z takim nastawieniem udałyśmy się na rewanż. Miałam jednak wrażenie, że momentami byłyśmy zbyt czytelne. Niestety, znów popełniałyśmy sporo błędów i wysokiej klasy rywalki bezlitośnie je wykorzystywały - powiedziała debiutantka, która liczy, że na kwietniowe zgrupowanie również zostanie powołana i w meczach ze Słowacją oraz Rumunią pomoże w większym wymiarze, pomagając w walce o awans do półfinału EHF Euro Cup.
Marek Hajkowski
