To dobrze się rymuje
„Marek Zub – awans zrób” skandowali w Opolu kibice Stali Rzeszów po zwycięstwie z Odrą.
Trener Rzeszowian Marek Zub w decydujących momentach meczu nie boi się wpuszczać na boisko 16-letniego debiutanta. Fot. Marta Badowska/Press Focus
Łatwo wykrzyczeć
– Nasi kibice najczęściej po trzech meczach bez porażki wpadają w euforię – skomentował kibicowską przyśpiewkę szkoleniowiec Rzeszowian. – Nie pierwszy raz więc ten tekst się pojawił. Takie hasła są potrzebne na trybunach, bo łatwo je wykrzyczeć. I to jest dla mnie zobowiązujące... do dobrej pracy oczywiście, ale jak mówi nasz kierownik, to tylko dobrze się rymuje.
Hasło ma jednak swoje uzasadnienie. Stal po porażce 0:1 z Ruchem spisuje się bowiem znakomicie i pnie się w górę tabeli, w której zbliżyła się już do strefy barażowej. Przez ponad pół godziny, grając 11 na 11 z Odrą, Rzeszowianie zdecydowanie panowali na boisku, a ukoronowaniem ich przewagi była bramka i kilka okazji strzeleckich.
Debiutują w 1. lidze
– Do 35 minuty – i na tym chciałbym się skoncentrować – w naszym wykonaniu było trochę piłki – podsumował mecz z Odrą trener Stali. – Mieliśmy dobre fragmenty, szczególnie po strzelonym golu. Mogliśmy wtedy pokazać, na co nas naprawdę stać. Na tle takiego rywala jak Odra spisywaliśmy się bardzo dobrze, co jest dla nas bardzo ważne. Gra na takim stadionie, na takiej murawie, przy dopingu kibiców z jednej i drugiej strony, to są dla nas te rzeczy, które są szczególnie istotne, a zwłaszcza dla tych, którzy debiutują w 1. lidze. I to dla mnie też jest cenne.
Od 36 minuty, czyli wtedy, gdy Stal musiała grać w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce Mateusza Leniarta, o finezji już jednak nie mogło być mowy.
16-latek wciągnięty do autobusu
– Pokazaliśmy jednak przez tę godzinę gry w osłabieniu, że zdecydowanie poprawiliśmy zachowania w defensywie – dodał opiekun Biało-Niebieskich. – To już nie jest drużyna, która w pierwszych dwóch meczach w tym sezonie straciła w sumie 9 goli. Zarówno zespołowo, jak i indywidualnie zaprezentowaliśmy się tak, że zasłużyliśmy na 3 punkty. Przykładem tego, o czym mówię, było zachowanie Ksawerego Kukułki, który mimo urazu grał, dopóki dał radę. W tym czasie my mieliśmy czas na zastanawianie się, czy przygotowywany do wejścia 16-latek Antek Perduta ma zagrać na lewej obronie, czy jednak przesunąć go wyżej, a cofnąć Marvina Rittmuellera. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że debiutant zagra jednak na obronie. W ten sposób chłopak, który na weekend został pierwotnie oddelegowany do gry w drugiej drużynie, ale z powodu urazu zawodnika z meczowej kadry na treningu tuż przed wyjazdem ostatecznie został „wciągnięty” do autobusu jadącego do Opola, zagrał w obronie. Cieszę się z tego debiutu „Perdiego” i mam nadzieję, że on też dobrze go zapamięta. Tym bardziej że wszedł do gry w trudnym momencie. Spadła na niego wielka odpowiedzialność, ale poradził sobie z nią. W dwóch-trzech przypadkach zachował się super. Nie zrobił błędu i zaliczył wielki debiut. Tak hartują się piłkarze Stali – zakończył Marek Zub.
Jerzy Dusik
