To był nokaut
Bayern dziesięciokrotnie pokonywał bramkarza Auckland City. Nowozelandczycy byli bezradni.
Jamal Musiala (w środku) zdobył trzy gole. Fot. FIFA
KLUBOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA
Format Klubowych Mistrzostw Świata sprawia, że giganci czasem muszą zmierzyć się z zespołami, które z góry skazane są na niepowodzenie. Z takim meczem mieliśmy do czynienia w niedzielne popołudnie. Mocny Bayern Monachium zagrał na stadionie w Cincinnati ze słabiutkim Auckland City z Nowej Zelandii. Z góry można było założyć, że zespół z Bawarii nie będzie miał żadnych problemów ze zdobyciem trzech punktów na starcie rozgrywek grupowych. Niewielu jednak przypuszczało, że Bayern po prostu rozgromi zespół z północy Nowej Zelandii.
Szybkie sześć
Według portalu Transfermarkt cały skład Auckland City wart jest 4,58 miliona euro. W kontraście do tej kwoty, wystarczy wspomnieć, że jeden zawodnik Bayernu, Michael Olise, wyceniany jest na 100 milionów euro. I to właśnie francuski skrzydłowy był jednym z głównych bohaterów pierwszej połowy. Do momentu zmiany stron zdobył dwie bramki. Fakt ten nie oznaczałby tragedii dla Auckland City, gdyby nie to, że pozostali zawodnicy Bayernu także nie mieli litości. Problem polegał na tym, że trener Vincent Kompany nie oszczędzał swoich najlepszych zawodników. Albo wyszli w pierwszym składzie, albo weszli chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy. Z tego powodu do 45 minuty monachijczycy prowadzili… 6:0.
Teraz MLS?
Mecz wyglądał jak gierka treningowa. Należy jednak przyznać Bawarczykom, że z pełnym szacunkiem dla przeciwników podeszli do rywalizacji. Gole z pierwszej połowy są tego najlepszym przykładem. Poza Olise'em dublet skompletował Kingsley Coman, jednego gola zdobył Sacha Boey, a ponadto do siatki trafił Thomas Mueller – jemu belgijski szkoleniowiec także dał szansę, choć w przyszłym sezonie nie będzie już reprezentował Bayernu. Dostał więc okazję do jeszcze jednego, miłego pożegnania z klubem, z którym związany był nieprzerwanie od 2000 roku, gdy dołączył do monachijskiej akademii jako 11-latek. Na trybunach w Cincinnati kibice zapraszali go do dołączenia do MLS...
Musiala razy trzy
Widząc przebieg pierwszej połowy, Vincent Kompany dokonał dwóch zmian po przerwie, ściągając Comana i Olise’a, autorów dubletów, na ławkę. Czy to sprawiło, że siła ofensywna Bayernu zmalała? Nie. W 61 minucie na murawie pojawił się Jamal Musiala i to on zabrał się do roboty. Kilka minut po zmianie wpisał się na listę strzelców po raz pierwszy, za chwilę po raz drugi, wykorzystując rzut karny, a w 84 minucie przejął piłkę po fatalnym podaniu bramkarza Conora Traceya i skompletował hat trick. Wynik 9:0 sprawiał, że oczami wyobraźni widzieliśmy już dwucyfrową liczbę trafień Bayernu. Ci, którzy na to czekali, nie musieli wykazać się nieprawdopodobną cierpliwością, bo w 89 minucie dzieło zniszczenia dokończył Mueller… 10:0.
Nie było to porywające widowisko. Mecz do jednej bramki nigdy nie jest czymś, co wzbudza ogromne emocje. Możemy jednak zapewnić, że w kolejnych spotkaniach monachijczycy będą grać z lepszymi zespołami i taki wynik nie powinien się powtórzyć. W nocy z piątku na sobotę zagrają z Boca Juniors, a fazę grupową zamkną starciem z Benficą.
GRUPA C
◼ Bayern – Auckland City 10:0 (6:0)1:0 – Coman (6), 2:0 – Boey (18), 3:0 – Olise (20), 4:0 – Coman (22), 5:0 – Mueller (45), 6:0 – Olise (45+3), 7:0 – Musiala (68), 8:0 – Musiala (73, karny), 9:0 – Musiala (84), 10:0 – Mueller (89)
Kacper Janoszka
