To był kosmiczny żużel!

Bartosz Zmarzlik od blisko roku nie wygrał turnieju Grand Prix, co musiało mieć swoje konsekwencje – w sobotę w Manchesterze stracił złoty plastron lidera cyklu.

Brady Kurtz (w środku)w Manchesterze wysłał Bartoszowi Zmarzlikowi (z prawej) wyraźny sygnał, że chce mu wyrwać złoto. Fot. Michał Krupa/PressFocus

SPEEDWAY GRAND PRIX

Polski mistrz to nadal absolutna światowa czołówka, który doskonale czuje motocykl, jest szybki i potrafi wygrywać biegi jak mało kto. Problem w tym, że zatracił umiejętność wygrywania turniejów (ostatni raz 14 czerwca 2025 nomen omen – w Manchesterze), a bez tego może nie sięgnąć w tym sezonie po siódmy tytuł mistrza świata. Podczas podwójnej rundy na Wyspach Brytyjskich zajął odpowiednio czwarte oraz trzecie miejsce. Lepsi okazali się od niego Australijczycy – w piątek Max Fricke, w sobotę Brady Kurtz, który tym zwycięstwem wydarł Zmarzlikowi pozycję lidera cyklu po czterech turniejach. Wprawdzie tylko na dystans trzech punktów, ale tendencja jest niepokojąca.

Zepsute finały

W piątek 6-krotny mistrz świata w finale stanął przeciwko koalicji trzech Australijczyków i musiał uznać ich wyższość. Wybrał czwarte pole i miał prosty plan: założyć wszystkich Kangurów na pierwszym łuku i gnać do mety ile fabryka dała. Jego zamiary bardzo dobrze odczytał jednak startujący z pierwszego pola Fricke, nie zostawiając Polakowi nawet centymetra pod bandą. Zmarzlik, aby na nią nie wpaść musiał położyć motocykl, a z powtórki został wykluczony.

W sobotę był wyjątkowo głodny rewanżu, ale w przeciwieństwie do dnia poprzedniego zaczął turniej wyjątkowo ospale. W pierwszym biegu przyjechał za Janem Kvechem oraz Michaelem Jepsenem Jensenem, w drugiej serii nie znalazł pomysłu na dogonienie Kaia Huckenbecka. Dość powiedzieć, że w fazie zasadniczej wygrał tylko jeden bieg, co skazało go po raz pierwszy w tym sezonie na przedzieranie się do finału przez półfinał. Tam poradził sobie bez większych problemów, ale trzeba też przyznać, że nie trafił na najmocniejszych rywali – Jasona Doyle’a oraz Kvecha i Huckenbecka, którym mógł się zrewanżować za wcześniejsze – sensacyjne przegrane.

Magiczny wyścig

W finale z racji dopiero piątego miejsca po 20 biegach zostało mu trzecie pole – niechciane przez pozostałych. Wystartował jednak nieźle, a na wyjściu z drugiego łuku znalazł się na prowadzeniu. W dziewięciu na dziesięć przypadków Zmarzlik zwycięstwa już by nie oddał, ale na swoim domowym torze speedway z innej galaktyki prezentował Brady Kurtz. Austalijczyk był ostatni po starcie, ale szaleńczą szarżą pod bandą wyrwał zwycięstwo. Polak przez chwilę spadł nawet na ostatnie miejsce, bo rewelacyjnie prezentował się także Jepsen Jensen. Na mecie Zmarzlikowi udało się wyrwać trzecie w tym sezonie podium, a sobotni finał w Manchesterze przeszedł do historii jako jeden z najbardziej fascynujących wyścigów ostatnich dekad. O tym, że nie jest to przesadą najlepiej świadczy fakt, że cała czwórka znajdowała się w jego trakcie na wszystkich możliwych pozycjach – w zależności od łuku i okrążenia.

- Jestem absolutnie szczęśliwy. Nie wiem sam jak to się stało, że z tej czwartej pozycji przedarłem się na prowadzenie, nie pamiętam tego właściwie. Czułem, że jak wjadę na tą szeroką, to mnie tam poniesie, to się udało i jestem przeszczęśliwy, bo w końcu wygrałem w Manchesterze. Ta rywalizacja o mistrza świata będzie grzała nas wszystkich. Wiem, że Bartek nie odpuści, nie mogę się doczekać kolejnych rund – przyznał uradowany po zawodach żużlowiec Betard Sparty

Co z tym Bartkiem?

Zmarzlik jeździ w tym sezonie z wyjątkową regularnością – nie opuścił jeszcze żadnego finału. Trzykrotnie stawał na najniższym stopniu podium, jedyny wyjątek to piątek w Manchestrze, gdy był czwarty. Z drugiej strony jednak nie wygrał turnieju już od dziewięciu rund, wkrótce minie rok. Nie może doczekać się jubileuszowej – 30. wygranej. Do soboty był liderem klasyfikacji przejściowej, ponieważ trzy pierwsze rundy wygrywali zawodnicy raczej drugoplanowi: Kacper Woryna w Landshut, Leon Madsen w Pradze oraz Max Fricke w piątek. Kiedy wygrywać zaczął Brady Kurtz – czerwona lampka musi się zaświecić. Australijczyk przecież już od połowy poprzedniego sezonu wykazywał wyższość nad polskim mistrzem. Zmarzlik sięgnął po szósty tytuł mistrza świata, wyprzedzając Australijczyka zaledwie o punkt! Tym razem Kurtz jeszcze przed półmetkiem rywalizacji wyrwał Bartkowi pierwsze miejsce, a biorąc pod uwagę, że najbliższa runda (20.06) odbędzie się na kolejnym „jego” torze we Wrocławiu, może jeszcze zwiększyć przewagę. Kurtz sprawia też wrażenie bardziej nienasyconego i mocniej zdeterminowanego – co nie może zresztą dziwić, 29-latek nie zna jeszcze smaku złota, czego Bartosz Zmarzlik zasmakował 6-krotnie. Hegemonia Polaka w ostatnich latach stała się tak powszechna, że chyba zapomnieliśmy, że on może z kimś przegrać na dystansie całego sezonu. - Nie chcę na to zrzucać winy, ale instynktownie szukałem równiejszej linii jazdy, bo nie czułem się zbyt pewnie po płocie, bo tam sytuacja była zero jedynkowa: albo wywrotka albo utrzymanie na motocyklu. Ważne jest kolejne podium. Za nami dopiero czterdzieści procent wyścigów tego sezonu, sześćdziesiąt dopiero przed nami – przyznał po zawodach Polak.

Szalony jak Woryna

Będący rewelacją cyklu Kacper Woryna w piątek zaliczył pierwszą w sezonie wtopę. Walcząc desperacko w ostatniej serii o półfinał staranował Leona Madsena - skończyło się na wykluczeniu oraz czwartym miejscu… od końca. W sobotę spisał się zdecydowanie lepiej – awansował do półfinału, gdzie musiał uznać wyższość Holdera oraz Fricke’a. Dziewięć punktów GP zrzuciło Worynę na piąte miejsce w klasyfikacji przejściowej, ale biorąc pod uwagę, że jest on debiutantem na tym poziomie – trzeba je uznać za naprawdę niezłe. Wychowanek ROW-u Rybnik szybko zyskał sobie opinię jednego z najbardziej nieprzewidywalnie jeżdżących zawodników. Zdecydowanie gorzej spisują się pozostali Polacy. Patryk Dudek po czterech turniejach jest dziesiąty, a Dominik Kubera, którego w Anglii zabrakło z powodu kontuzji – piętnasty.

Manchester kolejny raz pokazał fantastyczny żużel, choć same turnieje nie były aż tak przepełnione mijankami jak jeden z ubiegłorocznych. Niemniej geometria National Speedway Stadium sprawia, że zwodnicy mają mnóstwo ścieżek do ataku zarówno po wewnętrznej, jak i zewnętrznej części toru. Promotorom można tylko zarzucać, że ograniczają żużel do coraz bardziej kameralnych lokalizacji, tną nieprzyzwoicie koszty, ale akurat wybór Manchesteru pod względem widowiska okazał się strzałem w dziesiątkę.

Mariusz Rajek

Wyniki GP Wielkiej Brytanii

PIĄTEK

1. Max Fricke (Australia) 15 (0,3,3,3,3,3) – 20 pkt GP, 2. Brady Kurtz (Australia) 11+3 (3,d,2,1,3,2) – 18, 3. Jack Holder (Australia) 12+3 (2,3,3,2,1,1) - 16, 4. Bartosz Zmarzlik (Polska) 13 (3,2,2,3,3,w) - 14... 6. Patryk Dudek (Polska) 9+1 (3,2,1,1,2) - 11, 13. Kacper Woryna (Polska) 5 (3,0,0,2,w) – 4

SOBOTA

1. Brady Kurtz (Australia) 15 (3,3,3,3,0,3) – 20 pkt GP, 2. Michael Jepsen Jensen (Dania) 16 (2,3,3,3,3,2) – 18, 3. Bartosz Zmarzlik (Polska) 11+3 (1,2,2,3,2,1) - 16... 8. Kacper Woryna (Polska) 8+1 (3,1,1,1,2) – 9,12. Patryk Dudek (Polska) 5 (1,0,0,3,1) - 5

◼ Klasyfikacja przejściowa po czterech turniejach: 1. Kurtz 65, 2. Zmarzlik62, 3. Holder 55, 4. Jepsen Jensen 45, 5. Woryna44, 6. Fricke 42, 7. Lambert 42, 8. Doyle 37,9. Madsen 35, 10. Dudek 29, 11. Lebiediew 23, 12. Bewley 18, 13. Kvech 18, 14. Thomsen 18, 15. Kubera17, 16. Lindgren 12, 17. Huckenbeck 10, 18. Parnicki 10, 19. Brennan 7, 20. Bloedorn 4, 21. Bednar 1.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się