Thunder ominęli Biały Dom

Mistrzowie z Oklahomy gościli w Waszyngtonie. Rozbili Wizards i zignorowali wizytę w siedzibie prezydenta.

Mistrzowie NBA triumfowali w stolicy. Fot. FB/Oklahoma City Thunder

NBA

Thunder w sobotę grali w Waszyngtonie. Wysoko pokonali Wizards, a Shai Gilgeous-Alexander ustrzelił aż 40 punktów. Urzędujący mistrzowie NBA jeszcze przed spotkaniem ogłosili, że podczas wizyty w stolicy nie odwiedzą Białego Domu. Choć obie strony prowadziły rozmowy na temat celebracji tytułu z 2025 roku, rzecznik klubu wyjaśnił, że na przeszkodzie stanęły „kwestie harmonogramu”. Warto odnotować, że podczas pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa (2017-21) wieloletnia tradycja została przerwana i żaden ówczesny mistrz NBA nie spotkał się z nim w Białym Domu. Zarówno Golden State Warriors, jak i inne mistrzowskie ekipy z tamtego okresu, albo rezygnowały z zaproszeń, albo nie były w ogóle zapraszane ze względu na napięcia polityczne. Decyzja Thunder wpisuje się więc w dłuższą serię braku oficjalnych wizyt najlepszych drużyn koszykarskich w siedzibie prezydenta w okresach urzędowania Trumpa.

New York Knicks pokonali Brooklyn Nets ledwie punktem, przedłużając imponującą serię zwycięstw w bezpośredniej rywalizacji do 14. Bohaterem spotkania był Karl-Anthony Towns, który zanotował 26 punktów i 15 zbiórek. Mecz był pełen emocji i spięć - sędziowie musieli studzić zapał zawodników licznymi przewinieniami technicznymi. - Jesteśmy im to winni. Ostatnim razem spuścili nam lanie, więc to starcie jest dla nas trochę bardziej osobiste - mówił w przerwie Ziaire Williams, skrzydłowy Nets. Równo z syreną Ben Saraf z Nets chybił z dystansu. Dla drużyny z Brooklynu była to już 6. porażka z rzędu. Jeremy Sochan ponownie cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Nie brakowało też emocji w Target Center w Minneapolis. Jerami Grant trafił za 3 punkty na 22.2 sekundy przed końcem i Portland Trail Blazers rzutem na taśmę pokonali wyżej notowanych Timberwolves. Dla Portland solidne zawody rozegrali Deni Avdija (25 pkt) oraz debiutant Donovan Clingan, który zanotował 6. z rzędu double-double (21 pkt, 12 zbiórek). Osłabieni brakiem Anthony’ego Edwardsa gospodarze odrobili 18-punktową stratę i w trzeciej kwarcie doprowadzili do wyrównania, jednak w nerwowej końcówce zabrakło im skuteczności - decydujące rzuty spudłowali Donte DiVincenzo i Rudy Gobert. Dla Portland była to 3. wygrana z rzędu.

Warto też odnotować 9. kolejne zwycięstwo Lakersów, którzy tym razem pokonali Magic w Orlando. Decydująca akcja miała miejsce tuż przed syreną - Luke Kennard trafił za 3 punkty na 0,6 sekundy przed końcem, zapewniając gościom wygraną. LeBron James oficjalnie został zawodnikiem z największą liczbą rozegranych meczów w historii NBA. Legendarny skrzydłowy wystąpił w 1612. spotkaniu sezonu regularnego, bijąc rekord Roberta Parisha, który przetrwał blisko trzy dekady. Znowu świetnie zagrał Luka Doncić, który zdobył 33 punkty. Wieczór zakończył jednak z gorzkim akcentem, bo otrzymał 16. faul techniczny w sezonie, co oznacza automatyczne zawieszenie na jeden mecz (chyba że liga anuluje karę po analizie).

PIĄTEK: Brooklyn – New York 92:93, Detroit – Golden State 115:101, Houston – Atlanta 117:95, Memphis – Boston 112:117, Minnesota – Portland 104:108, Denver – Toronto 121:115.

SOBOTA: Washington – Oklahoma City 111:132, Charlotte – Memphis 124:101, New Orleans – Cleveland 106:111, Orlando – LA Lakers 104:105, Atlanta – Golden State 126:110, Houston – Miami 123:122, San Antonio – Indiana 134:119, Dallas – LA Clippers 131:138, Utah – Philadelphia 116:126, Phoenix – Milwaukee 105:108.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się