Thunder o krok od tytułu

Oklahoma po raz trzeci pokonała Indianę. Do mistrzostwa potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa.

Jalen Williams (8) i Pascal Siakam (43) to najlepsi zawodnicy tegorocznych finalistów. Fot. PAP / EPA

NBA

To był piąty mecz finałowej rywalizacji. Po dwóch spotkaniach w Indianapolis zespoły wróciły do Paycom Center w Oklahoma City. Na trybunach zasiadło ponad 18 tysięcy widzów, a wśród nich sporo znanych w regionie osobistości. Pod halą stanął bizon Clyde the Buffalo, który miał przynieść szczęście miejscowym. I przyniósł! Gospodarze zaczęli od huraganowych ataków i po pierwszej kwarcie prowadzili 10 punktami (32:22). Dominowali pod tablicami, skuteczniej rzucali z dystansu. Przed przerwą mieli nawet 16 „oczek” zaliczki. W drugiej połowie goście tradycyjnie rzucili się do odrabiania strat. Na początku czwartej kwarty, po „trójce” Pascala Siakama, przewaga Thunder stopniała do dwóch punktów (95:93). Wtedy jednak coś się zacięło w grze przyjezdnych, a może to miejscowi nie pozwolili im na więcej... Tak czy inaczej, po dwóch minutach Thunder mieli już 13 punktów przewagi i spotkanie było rozstrzygnięte. 

Świetny mecz rozgrywał Jalen Williams, który zdobył 40 punktów! Miał 6 zbiórek, 4 asysty, trafił 3 z 5 „trójek” oraz 14/25 z gry. – Wciąż się uczymy – komentował 24-latek. Dotychczas jego największy dorobek w play offie wynosił 34 punkty. – Ten mecz był bardzo podobny do pierwszego spotkania finałowego, jednak tym razem nie wypuściliśmy zwycięstwa z rąk, co oznacza, że się uczymy, wyciągamy wnioski, a to jeden z elementów rozwoju drużyny.

– Trudno stwierdzić, że ten mecz w naszym wykonaniu był idealny. Wciąż jest dużo po poprawy, mamy nad czym pracować – tonował nastroje trener Thunder, Mark Daigneault.

Poza Williamsem kolejne dobre spotkanie rozegrał Shai Gilgeous-Alexander, który jest na razie głównym kandydatem do statuetki MVP finałów. W poniedziałek zdobył 31 punktów, miał 10 asyst i 4 bloki.

Pacers mieli problemy, bo zawiódł ich lider. Tyrese Haliburton zdobył tylko 4 punkty, spudłował wszystkie 6 rzutów z gry. Nadrabiał walecznością pod tablicami (7 zbiórek) i podaniami (6 asyst), lecz to było za mało. Na usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, że 25-latek zmaga się z urazem nogi. Po pierwszej kwarcie zszedł do szatni i wrócił z opaską na prawej łydce. Punkty tego dnia zdobywał wyłącznie z linii osobistych. – To jasne, że nie jest w stu procentach sprawny – usprawiedliwiał zawodnika szkoleniowiec Pacers, Rick Carlisle.

Jak mógł, walczył natomiast Pascal Siakam. Kameruńczyk w finałowej serii gra wybitnie – w poniedziałek rzucił 28 punktów, dodając 6 zbiórek, 5 asyst i 3 przechwyty.

Thunder po raz pierwszy w tym finale są na prowadzeniu. Jeśli wygrają najbliższe spotkanie, zdobędą tytuł. Szósty mecz w piątek o 2.30 czasu polskiego w Indianapolis. W razie remisu o tytule zdecyduje niedzielne spotkanie w Oklahoma City.

(p)

FINAŁ 

◼  Oklahoma City - Indiana 120:109; stan rywalizacji 3-2.