Teść i menadżer w jednym
Ajdin Hasić jest jedynym przedstawicielem naszej ekstraklasy w kadrze Bośni i Hercegowiny na jesienne mecze Ligi Narodów, w tym także z Polską. Prywatnie to zięć byłego piłkarza Zagłębia Sosnowiec.
Ajdin Hasić w barwach Cracovii wpisał się w tym sezonie trzy razy na listę strzelców. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
Pomocnik Cracovii znalazł się na liście rezerwowych podczas powołań, które do swoich graczy pierwotnie rozesłał Siergiej Barbarez, szkoleniowiec Bośniaków. W skutek kontuzji Kenana Busuladzicia 24-latek został dowołany w miejsce kolegi i tym samym stanie przed szansą debiutu w kadrze narodowej. Kilka lat temu gracz Pasów był już na zgrupowaniu kadry, ale wówczas debiutu nie dostąpił. Jak będzie tym razem? Szanse rosną, bo Bośniacy, podobnie jak nasza drużyna, rozegrają na przestrzeni kilkunastu najbliższych dni aż cztery mecze.
Rodzina na swoim
Na debiut w reprezentacji czeka sam piłkarz jak i jego rodzina, w tym doskonale znany w regionie Hadis Zubanović, były napastnik Zagłębia Sosnowiec w latach 2005-2008. Prywatnie teść piłkarza, a zarazem jego menadżer. – Cóż poradzić, że córka Aisha zakochała się tak jej mama w piłkarzu – uśmiecha się Zubanović. – Piłka w naszym domu była od zawsze, w moje ślady poszedł także syn Faris, który zresztą krótko grał w Polsce w Wigrach Suwałki. Teraz jest z nami Ajdin, który może spełnić niebawem jedno z największych marzeń chyba każdego piłkarza, czyli występ w narodowych barwach – podkreśla Zubanović. Poza sferą prywatną były piłkarz Zagłębie to dziś wzięty menadżer i to właśnie agencja, w której pracuje reprezentuje Hasicia. – Na razie nie narzeka. Spokojnie oddzielamy sprawy rodzinne od zawodowych. Zresztą w agencji pracuje sporo osób, to nie jest tak, że tylko ja mam w jakimś temacie decydujący głos – dodaje były piłkarz.
Nieszczęście kolegi szansą na grę
Hasić rozpoczął nie tak dawno trzeci sezon w Cracovii. Jest podstawowym graczem Pasów i choć ekipa z Krakowa na razie nie zachwyca w lidze, to Bośniak na tle kolegów prezentuje się bardzo dobrze. W 9 meczach zdobył 3 bramki i zaliczył 2 asysty. W sumie od lata 2024 w naszej ekstraklasie zagrał w 65 meczach, w których zdobył 13 bramek i zaliczył 14 asyst. – To naprawdę utalentowany chłopak. Gdyby nie kontuzje myślę, że byłby dziś w innym miejscu. Trafił szybko do ligi tureckiej, ale nie mógł tam w pełni pokazać swoich umiejętności. W Polsce się odbudował, jest filarem Cracovii i wciąż ma szanse na grę w najsilniejszych ligach Europy. Fajnie, że jego postępy docenił trener reprezentacji. W naszym kraju sporo się mówiło, że Ajdin powinien dostać szansę debiutu. Nieszczęście kolegi sprawia, że przed nim otwiera się szansa – dodaje Zubanović.
Dżeko jak Lewandowski
W piątkowy wieczór były piłkarz Zagłębia Sosnowiec będzie oczywiście trzymał kciuki za swoich młodszych kolegów, ale jak sam podkreśla zawsze gdy gra reprezentacja Polski z sentymentem patrzy na grę Biało-Czerwonych. – Spędziłem w Polsce kilka fajnych lat, poznałem ludzi, z którymi mam kontakt do dziś, a od pewnego czasu w związku z obecną pracą jestem u was częstym gościem. Ajdin także jest zadowolony z gry w Polsce, dobrze się tutaj czuje. Fajnie byłoby gdyby jego debiut przypadł na mecz z Polakami – mówi Zubanović. Jego zdaniem w piątkowy wieczór będziemy świadkami wyrównanego meczu. – Patrząc pod kątem faktu, że my graliśmy w mistrzostwach świata, a was zabrakło ktoś powie, że jesteśmy faworytami, ale to tylko dywagacje. Na pewno awans i udział w MŚ, a przede wszystkim historyczne wyjście z grupy wzmocniło morale zespołu. Mamy grupę młodych graczy, którzy bez kompleksów weszli do drużyny narodowej. Wiadomo także, że będziemy musieli się przestawić na grę bez Edina Dżeko, który za kilka dni pożegna się z kadrą narodową, zresztą już przeciwko Polsce nie zagra, jego pożegnanie planowane jest na domowy mecz ze Szwecją. Dżeko dla nas to jak Robert Lewandowski dla Polaków, ale on jeszcze ma trochę grać. To świetny piłkarz i niech gra dla reprezentacji jak najdłużej, ale w piątek mam nadzieję, że nic nam nie strzeli – dodaje z uśmiechem Zubanović.
Krzysztof Polaczkiewicz
