Teraz już bez obaw
Odra Opole po dwóch ligowych zwycięstwach zdążyła zapomnieć o inauguracyjnej wpadce.
Jiri Piroch to zawodnik, który może grać na prawej stronie w trójce stoperów – uważa trener Skrobacz. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus
ODRA OPOLE
Przed wyjazdowym meczem z Pogonią Siedlce sztab szkoleniowy Odry Opole miał twardy orzech do zgryzienia. Z podstawowej jedenastki, która wybiegła na wygrany mecz z Miedzią Legnica, wypadły bowiem dwa ważne obronne ogniwa. Z powodu kontuzji nie mógł zagrać Mato Milos, a za czerwoną kartkę musiał pauzować Filip Kendzia. W trójce stoperów Jarosław Skrobacz musiał więc dokonać dwóch roszad i po ostatnim gwizdku niedzielnego starcia, wygranego przez opolan 1:0, mógł z satysfakcją powiedzieć, że dokonał dobrego wyboru. Dzięki temu opolanie mają sześć punktów po trzech kolejkach.
Znak jakości
– O tym, że Mato nie zagra w Siedlcach, zadecydowaliśmy w środku tygodnia – wyjaśnił trener Odry. – Uznaliśmy, że ryzyko jest zbyt duże. Sam zawodnik też był umiarkowanie chętny do gry i stwierdziliśmy, że lepiej będzie, jak się jeszcze spokojnie się podleczy, a na treningach przyzwyczai się do maski na złamanym nosie. Natomiast sprawa Filipa była jasna od samego początku. Na szczęście nasza kadra jest na tyle wyrównana i dobrze poukładana, że nie było problemu z ustawieniem nowej obrony. W piłce nożnej tak jest, że nieszczęście jednego jest szansą dla drugiego i w myśl tej zasady na boisko w Siedlcach wybiegli Jakub Pochcioł i Jirzi Piroch. Kuba w meczu z Miedzią wszedł właśnie za kontuzjowanego Chorwata i zagrał na tyle dobrze, że wpisywałem go do składu bez żadnych obaw. Natomiast „Jirko” po nie najlepszym występie w Głogowie stracił miejsce w obronie. Po tamtej nieudanej inauguracji, w której niemal wszyscy zaliczyli wpadkę, dostał więc szansę rehabilitacji i wykorzystał ją. Gra na zero z tyłu w meczu z Pogonią na jej specyficznym boisku, gdzie stałe fragmenty gry gospodarzy od rzutów z autu po rzuty rożne są bardzo groźne, to jest znak jakości.
Można więc powiedzieć, że po meczu w Siedlcach Jarosław Skrobacz ma kolejny dylemat – zwany kłopotem bogactwa. W tym tygodniu, przygotowując się do meczu z GKS-em Tychy, będzie musiał bowiem zdecydować, czy zostawić defensywę w składzie na mecz z Pogonią Siedlce, czy też skorzystać z wracających Milosa i Kendzi. W dodatku swoją gotowość do gry zgłosił też Cassio, który w niedzielę – po załatwieniu wszystkich spraw formalnych – zadebiutował w Odrze. Brazylijczyk wszedł wprawdzie na boisko jako defensywny pomocnik, ale nominalnie jest stoperem, więc pojawił się „trzeci grzyb w barszczu”.
Pole manewru
– Wbrew temu, co mówiono o Pirochu po meczu w Głogowie, Czech jest zawodnikiem, który może grać na prawej stronie w trójce stoperów – zapewnił szkoleniowiec opolan. – Mówię to, pamiętając jego grę na tej pozycji w sparingach i wiedząc, że to jest zawodnik z wielkim doświadczeniem. W grach kontrolnych występował na tej pozycji i wyglądał lepiej niż na środku, ale w Siedlcach był pewnym punktem jako środkowy. Mamy więc pole manewru i przy Milosu w masce oraz Kendzi mamy sześciu kandydatów na trzy miejsca. Pochcioł i Cassio mogą też jednak zagrać jako defensywni pomocnicy, a Milos na wahadle, więc mogę być tylko zadowolony z tego, że tam, gdzie rywalizacja była najmniejsza, możemy mówić o bogactwie wyboru. To samo dotyczy innych pozycji i dlatego jesteśmy w komfortowej sytuacji. Jest rywalizacja, każdy ma świadomość, że nikt nikomu nie da za darmo. A to może być tylko z korzyścią dla zespołu.
Mocny kandydat
Patrząc na nazwiska, o których mówi trener opolan, można zauważyć, że najwięcej na początku sezonu zyskał Jakub Pochcioł. Wychowanek KS-u Szczerbice co prawda z powodu kontuzji z poślizgiem wszedł w letni okres przygotowawczy i z tego powodu nie zagrał w pierwszym meczu, a w drugim wszedł na boisko, zmieniając kontuzjowanego Milosa, ale dobrze spisał się w spotkaniu z Miedzią. Do tego dodał dobrą grę w obronie i dorzucił jeszcze gola w meczu w Siedlcach. Wygląda więc na to, że to od niego trener będzie zaczynał wpisywanie nazwisk obrońców do wyjściowej jedenastki na kolejny mecz.
– Postawa Kuby cieszy i jest to na chwilę obecną bardzo mocny kandydat do gry. Zasłużył sobie na to, ale mamy też trochę uwag co do jego zachowania w defensywie. Cały czas jest więc jeszcze nad czym pracować, ale ktoś, kto gra w obronie i zachowuje zero z tyłu, a do wygrywanych starć w powietrzu, odbiorów i dynamicznych oraz agresywnych wyjść dorzuca jeszcze zdobycie zwycięskiej bramki, jest poważnym kandydatem do gry. To jest po prostu po piłkarsku, patrząc sprawiedliwe – zakończył Jarosław Skrobacz.
