Teoretycznie jest ich trzech
Mało mówi się o tym, że w Wolfsburgu jest kolejne w historii Bundesligi polskie trio, ale w praktyce „istnieje” w nim tylko jeden piłkarz.
Jakub Kamiński (w środku) nie ma za sobą udanej jesieni... Fot. Wu Erlixiáhufunageer/Xinhua/PressFocus
NIEMCY
Pierwszym Polakiem, który przybył do dolnosaksońskiego klubu, był Bartosz Białek w 2020 roku. Niemiec jednak nie zawojował, na co w największej mierze wpływ miały kontuzje. Obecnie 23-letni napastnik ponownie leczy zerwane więzadła i prędko do gry nie wróci. A gdy wróci, to raczej nie w Wolfsburgu, bo jego kontrakt wygasa z końcem sezonu i nie ma wielkich nadziei na to, aby został przedłużony.
Sposób na poprawę wyników
Jakub Kamiński został „Wilkiem” 2,5 roku temu. W VfL miewał różne momenty, ale najczęściej po każdym wzlocie następował upadek. Nie inaczej jest obecnie. Przed sezonem „Kamyk” był szykowany do gry jako lewy wahadłowy, ale z racji problemów z kontuzjami grał jako lewy obrońca. Szło mu tam dość słabo, ale trener Ralph Hasenhuettl publicznie deklarował wsparcie dla Ślązaka, argumentując jego nijaką dyspozycję faktem gry na nieswojej pozycji.
Kiedy Wolfsburg zaczął grać planowaną od początku trójką z tyłu, a Kamiński trafił na wahadło, jego poziom nie poszedł jednak w górę. Mówiąc wprost, był jednym ze słabszych w zespole, który zaczął sezon zdecydowanie poniżej oczekiwań. Zaniepokojony trener Hasenhuettl zaczął się mocniej pocić przed widmem utraty pracy, ale w końcu znalazł sposób na poprawę formy „Wilków”. Te wróciły do formacji z czterema obrońcami, dokonały pewnych zmian w taktyce i wygrały 5 spotkań z rzędu, wyraźnie windując się w tabeli. Ostatnio co prawda przerwały tę passę porażką z Freiburgiem, ale nie odpuszczały w walce do ostatniej minuty. Co wiązało się z poprawą rezultatów Wolfsburga? Posadzenie... Kamińskiego na ławce.
Zła charakterystyka
Niewiele wskazuje na to, aby 22-latek miał wrócić do gry w podstawowym składzie. Trochę optymizmu dostrzega ekspert niemieckiego futbolu z Viaplay Tomasz Urban, który zauważył, że austriacki szkoleniowiec w swojej formacji musi znaleźć miejsce dla napastnika Jonasa Winda. Aktualnie w Wolfsburgu gra dwóch szybkonogich snajperów, a wysoki Duńczyk wchodzi jako zmiennik, lecz w tej roli strzela gole regularnie. Dlaczego więc nie dać mu szansy od początku? Sęk w tym, że to wymagałoby przeformatowania drużyny i prawdopodobną zmianę formacji, co mogłoby pasować Kamińskiemu. W obecnie stosowanym 1-4-4-2 są oczywiście skrzydłowi - na tej pozycji gra 22-latek - ale o trochę innej charakterystyce, do której ten niezbyt pasuje. „Wilki” grają bowiem bardzo wąsko, a „Kamyk” lubi „kleić” się do linii bocznej.
Więcej niż powinien
Trzecim muszkieterem w Wolfsburgu jest oczywiście inny gracz z Rudy Śląskiej, bramkarz Kamil Grabara. On w przeciwieństwie do kolegów jest jednak zdecydowaną gwiazdą drużyny, prawdopodobnie największą w tym sezonie! 25-latek znakomicie odnalazł się w nowym klubie, choć patrząc po „suchych” statystykach (tylko 3 czyste konta w 14 meczach, 25 wpuszczonych goli), ktoś może w to powątpiewać. W praktyce jednak bez niego „Wilki” straciłyby zdecydowanie więcej bramek! Na ten moment Grabara ma najwięcej udanych interwencji w całej Bundeslidze, co tylko świadczy o jego umiejętnościach i... dziurawej defensywie. Patrząc po statystykach goli oczekiwanych, były golkiper Kopenhagi broni więcej niż teoretycznie powinien. Dostrzegają to także Niemcy, którzy już kilka razy umieszczali go w najlepszych jedenastkach kolejki. Dodatkowo wg prestiżowych not magazynu „kicker” Grabara jest najlepiej ocenianym zawodnikiem Wolfsburga, wyprzedzając nieznacznie napastnika Mohammeda Amourę (5 goli i 7 asyst w lidze). Patrząc na oceny wszystkich graczy Bundesligi, śląski bramkarz jest 10. najwyżej notowanym piłkarzem, przed którym znajduje się tylko dwóch innych golkiperów (Peter Gulacsi z Lipska i Robin Zentner z Mainz), ale obaj mają w meczach mniej pracy niż on. Czy Grabara poprawi notowania w meczu z Borussią Dortmund?
Piotr Tubacki
