Ten zespół ma moc
W wygranym meczu ze Ślęzą Wrocław koszykarki MB Zagłębie pokazały drzemiący w drużynie potencjał.
W Sosnowcu wróciły dobre humory. Zagłębie znów na zwycięskiej ścieżce! Fot. MB Zagłębie Sosnowiec
Miały być łatwe wygrane na początek sezonu, a tymczasem pierwsze dwa mecze z drużynami z Bochni i Torunia zakończyły się porażkami Sosnowiczanek. W tej sytuacji przed meczem ze Ślęzą Wrocław nie trudno było wskazać faworyta i nie były nim koszykarki Zagłębia. – Mam nadzieję, że to będzie mecz na przełamanie. Jeszcze z trenerem Rusinem nie przegrałem i myślę, że ta passa zostanie podtrzymana – mówił przed meczem szkoleniowiec MB Zagłębie Piotr Gliniak.
I tak też się stało. Zespół z Sosnowca, mimo że w pierwszej połowie przegrywał już 14 punktami, w drugiej połowie odrobił straty i przechylił szalę wygranej na swoją korzyść. Bohaterką meczu była Aleksandra Zięmborska, która jeszcze w zeszłym sezonie broniła barw klubu z Wrocławia. Zdobyła 21 punktów, 4-krotnie trafiła za trzy punkty, raz za razem podrywając zespół do walki.
- Wygrana bardzo cieszy, pokazałyśmy moc tego zespołu. Już po pierwszym meczu z Bochnią przegranym we własnej hali mówiłam, że potrzebujemy dwóch, trzech tygodni i będziemy zespołem, który zacznie wygrywać. Doszłyśmy z Aldoną Morawiec do zespołu w ostatniej chwili, musiałyśmy się zgrać z koleżankami, poznać się, dopracować zagrywki. Ślęza to mocny, niewygodny rywal, ale grając to, co założył sztab szkoleniowy, udało nam się je pokonać. Nie ukrywam, że chciałam się pokazać w tym meczu z jak najlepszej strony. Byłyśmy konsekwentne, doskonale wyglądała rotacja, gdy koleżanka nie dawała rady, wchodziła zmienniczka i robiła swoje. Bardzo potrzebowałyśmy tej wygranej. Jeśli ktoś chciał nas skreślić po tych dwóch pierwszych meczach, to myślę, że zrobił to za szybko - uśmiechała się z błyskiem w oku Aleksandra Zięmborska.
Z dobrej strony pokazała się wreszcie rozgrywająca Jada Walker, która do 16 punktów dorzuciła 4 przechwyty i 2 bloki. Amerykanka umiejętnie kierowała poczynaniami zespołu i pokazała, że może być prawdziwą liderką.
- W Toruniu Jada zagrała na pół gwizdka, gdyż była mocno przeziębiona. W meczu ze Ślęzą zagrała tak, jak sobie to wyobrażamy. Dziewczyny odpaliły i liczę, że to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami, a mamy teraz aż trzy wyjazdy, w tym do Poznania i Gorzowa. Taki mecz i wygrana przeciwko mocnej Ślęzie tylko wzmocnią mental tej drużyny. W Poznaniu będę już mógł skorzystać z Martyny Jasiulewicz, która w związku z kontuzją Martyny Pyki przejęła kapitańską opaskę. Miała uraz mięśniowy, nie chcieliśmy ryzykować i dlatego poczekaliśmy, aż dojdzie do pełnej sprawności. Niebawem do gry będzie także Martyna Kozik, to wzmocni rywalizację. Poniżej swoich możliwości gra Jada Rice, ale liczę, że i ona da tej drużynie wiele dobrego. Na pochwałę zasłużyła jej zmienniczka, Justyna Adamczuk, która z meczu na mecz „rośnie ” – podkreśla szkoleniowiec Zagłębia.
Na słowa uznania zasłużyła także „młoda” Nadia Kłobukowska, której dwie „trójki” w kluczowym momencie meczu bardzo pomogły drużynie. Jej postawa od początku sezonu nie uszła uwadze trenera kadry Karola Kowalewskiego (patrz obok).
Krzysztof Polaczkiewicz
