Ten pierwszy raz...
Do tej pory największym osiągnięciem Polarnych Niedźwiedzi, bo taki przydomek noszą hokeiści Norwegii, było czwarte miejsce zdobyte 1951 r. A teraz mają pierwszy medal - brązowy - w mistrzostwach świata!
Norwegowie sprawili największą niespodziankę w mistrzostwach, zdobywając. brązowy medal. W pełni na niego zasłużyli. Fot. PAP/EPA
Nawet wytrawni znawcy hokeja nie mogli przewidzieć tego, co wydarzyło się w 89. Mistrzostwach Świata - w Zurychu i we Fryburgu. Amerykanie, mistrzowie olimpijscy i obrońcy tytułu mistrzowskiego, znaleźli się poza strefą medalową. Kanada, wicemistrz olimpijski, postrzegana jako kandydat do złota, też poza podium. Sensacją turnieju była natomiast Norwegia, która po raz pierwszy w historii sięgnęła po brązowy medal. W decydującym spotkaniu pokonała reprezentację Klonowego Liścia 3:2 po dogrywce. Do tej pory największym osiągnięciem Polarnych Niedźwiedzi było czwarte miejsce zdobyte 1951 roku. A teraz sięgnęli po brąz!
Deklasacja
Szwajcarzy, gospodarze zawodów, dotychczas prezentowali się niemal perfekcyjnie. Komplet punktów oraz bilans bramkowy 39:7 w eliminacjach, zaś w play offie wcale nie obniżyli poziomu. Byli zdecydowanie lepsi od dwóch skandynawskich zespołów. Najpierw, w ćwierćfinale, pokonali Szwecję, zaś w półfinale wręcz zdeklasowali rewelację tej imprezy - Norwegię.
Szwajcarzy do półfinału przystąpili osłabieni brakiem Timo Meiera, zawieszonego na jeden mecz za brutalny atak kolanem na Oskara Sundqvista. Podczas meczu ćwierćfinałowego Szwajcar został przez fińskich sędziów ukarany tylko dwoma minutami, a powinien zostać odesłany do szatni. Zastąpił go Pius Suter, występujący na co dzień w St. Louis Blues i zaliczył w tym turnieju trzy mecze w eliminacjach, a potem był poza składem, bo narzekał na drobną kontuzję. Suter został ustawiony w ataku wraz z Nico Hischierem i Attilio Biaską. Niemniej siła uderzeniowa wcale nie ucierpiała. Ponadto byliśmy też ciekawi rywalizacji bramkarzy, Leonarda Genoniego z Henrikiem Haukelandem. W strzałach Szwajcaria wygrała z Norwegią 30-20 i Genoni zrównał się z Norwegiem pod względem ilości czystych kont. Obaj mają po trzy, zaś Szwajcar ma ich 15 w mistrzowskich turniejach.
Gospodarze mieli wyraźną przewagę, przeprowadzając akcje w niezwykle szybkim tempie. Pierwszego gola zdobyli jednak dopiero w 18 min, a był on dziełem Christopha Bertschy'ego. Kolejna odsłona była popisem Szwajcarów, którzy zdobyli trzy gole. Najpierw Denis Malgin wykończył akcję przeprowadzoną przez Calvina Thurkaufa, potem Ken Jäger zmienił tor krążka po uderzeniu z dalszej odległości Svena Junga, a na koniec Damien Rat wykorzystał liczebną przewagę. Norwegowie po razy pierwszy w tej imprezie nie zdobyli gola w ciągu 40 minut.
Helweci prowadzili 4:0 i byli pewni awansu do finału. W ostatniej tercji Hischier wykorzystał kolejną liczebną przewagę zaś Theo Rochette ustalił wynik meczu.
Pod okiem kapitana
Aleksander Barkow, kapitan Floridy Panthers oraz reprezentacji Suomi, podczas obozu przygotowawczego doznał poważnych obrażeń i musiał przejść rekonstrukcję więzadeł, krzyżowego oraz pobocznego piszczelowego. Długo się rehabilitował i do Panter dołączył pod koniec mizernego dla nich sezonu. Jednak zdążył na mistrzowski turniej i jest nie tylko wsparcie w ofensywie, ale również liderem mentalnym ekipy. Udowodnił to podczas wygranego meczu z Kanadą 4:2. Tym samym Finowie po raz 14. zameldowali się w finale mistrzostw świata (cztery zwycięstwa i dziewięć porażek).
Po 1. tercji Finowie przegrywali z ekipą Klonowego Liścia 1:2. Wynik otworzył Patrik Puistola, ale potem inicjatywę przejęli Kanadyjczycy, zdobywając dwa gole po uderzeniach Roberta Thomasa i Dana Hollowaya. Finowie grali niezwykle cierpliwie i w końcu zostali nagrodzeni. Barkow na początku drugiej odsłony doprowadził do wyrównania, a potem asystował przy trafieniu Konsty Heleniusa. Finowie grali mocnym pressingiem i wymuszali straty na Kanadyjczykach. W końcu Aatu Raty wykorzystał kolejny błąd rywali i Finowie mieli 2-bramkowa przewagę. Kanadyjczycy rzucili się do ataku, ale nie potrafili się przebić przez solidną obronę Finów oraz świetnie interweniującego Justusa Annunena, który zaliczył 29 skutecznych interwencji.
Wulkan emocji
Hokeiści Kanady i Norwegii mieli już okazję spotkać się w eliminacjach grupowych i mecz zakończył się zwycięstwem tych pierwszych 6:5 po dogrywce. Stąd też spodziewaliśmy się twardej walki, bo Norwegowie na turnieju „trzaskali” rywalami o bandy ile wlezie. A zamorski zespół też lubi ten sposób gry. W pierwszych 5 minutach obie drużyny stworzyły kilka okazji do zdobycia goli i na dodatek obijały słupek. Jednak Wikingowie objęli prowadzenie w niecodziennych okolicznościach. Christian Kaasastul wystrzelił „gumę” zza kanadyjską bramkę. Bramkarz Jet Greavers przepuścił krążek, przechwycił go Mathias Pettersen, objechał bramkę i wepchnął go do siatki. Greaves popełnił katastrofalny błąd, ale przed i po nim bronił bez zarzutu.
Wydawało się, że Kanadyjczycy będą chcieli szybko opanować sytuację, odrobić stratę i wyjść na prowadzenie. Po raz kolejny jednak grali bezbarwnie. Bez polotu i dynamiki. Oddali zaledwie 7 strzałów, tyle samo co ich rywale. Tylko jeden z nich, po uderzeniu Ryana O'Reilly'ego, mógł przynieść wyrównanie. Halikeland nie dał się zaskoczyć. Norwegowie też mało strzelali, ale, co najważniejsze, zdobyli gola. Stian Solberg otrzymał krążek w okolicach niebieskiej linii i zdecydował się na uderzenie. Krążek odbił się od nogi obrońcy Parkera Watherspoona i wpadł obok zaskoczonego golkipera. Skandynawowie potrafią umiejętnie bronić i grać cierpliwie. I ten gol był taką nagrodą.
Z zainteresowaniem oczekiwaliśmy ostatniej tercji i byliśmy ciekawi czy Kanadyjczycy po raz ostatni w tym turnieju się zmobilizują? A tymczasem zaskoczenie; w pierwszych 3 minutach Norwegowie mogli zdobyć dwa gole. Tinus Luc Koblar trafił w słupek, zaś Petter Vestrheim - w bramkarza. A potem grali dwa razy w liczebnej przewadze i mieli wyśmienite okazje, ale nie zdołali pokonać Greavsa. W 56:48 min kanadyjski bramkarz zjechał z lodu, po 1:16 min Thomas zdobył kontaktowego gola. Greaves na chwilę pojawił się między słupkami, by w 58:53 min znów zjechać do boksu. Na 7 sek. przed końcową syreną Thomas doprowadził do remisu.
W dogrywce Noah Steen w 64 min zdobył upragnionego gola i w boksie Norwegów wybuchła trudna do opisania radość. Skandynawowie solidnie zapracowali na ten brązowy medal.
Półfinały
◼ Szwajcaria – Norwegia 6:0 (1:0, 3:0, 2:0)1:0 – Bertschy – Baechler – Egli (17:36), 2:0 – Malgin - Thürkauf (24:23), 3:0 – Jäger – Jung – Knak (32:51), 4:0 – Riat – Josi – Andrighetto (36:24, w przewadze), 5:0 – Hischier – Riat – Andrighetto (44:27, w przewadze), 6:0 – Rochette – Sutter – Biasca (57:34).
Kary: Szwajcaria -12 min, Norwegia – 14 min.
0:1 – Puistola – Helenius (3:30), 1:1 – Thomas – Holloway – Mateychuk (8:17), 2:1 - Holloway – Celebrini – Demelo (14:26), 2:2 – Barkow – Granlund – M. Lehtonen (20:49), 2:3 – Helenius - Granlund – Barkow (31:28), 2:4 – Raty (32:50).
Kary: Kanada – 0 min, Finlandia – 4 min.
O 3. miejsce
◼ Kanada – Norwegia 2:2 (0:1, 0:1, 2:0, 0:1)0:1 – Pettersen – Kaasastul (6:44), 0:2 – Solberg – Brandsegg-Nygard – Johannesen (32:29), 1:2 – Thomas (58:44, 6 na 5), 2:2 – Thomas – O'Reilly – Celebrini (59:52, 6 na 5), 2:3 – Steen (63:32).
Kary: Kanada – 8 min, Norwegia – 8 min.
Finał zakończył się po zamknięciu wydania.
(sow)
