Ten pierwszy
Lukas Klemenz otwiera – niespecjalnie chlubną – listę „kolekcjonerów” żółtych kartek tego sezonu w ekstraklasie. W weekend czeka go przymusowa pauza.
Nie łapcie tyle kartek, ok? – czasem przypomina zawodnikom Rafał Górak (pierwszy z prawej). Tu Lukas Klemenz (trzeci od prawej) wydaje się słuchać trenera. Fot. Tomasz Błaszczyk / Press Focus
GKS KATOWICE
Obrońca z (Nowej) Bukowej jest pierwszym ekstraklasowcem w obecnych rozgrywkach, któremu przyjdzie oglądać mecz swych kolegów (z Zagłębiem) z trybun z powodu nadmiaru sędziowskich napomnień. W ledwie sześciu dotychczasowych spotkaniach zdarzyło mu się już czterokrotnie zawierać bliższą znajomość z żółtą kartką. Ciekawe to o tyle, że mimo twardego stylu gry w poprzednich latach niespecjalnie często trafiał do sędziowskich notesów. W sezonie 2024/25 miał na koncie tylko trzy „żółtka” w 21 występach ligowych. W poprzedniej edycji w 28 spotkaniach karany był w ten sposób cztery razy; teraz wynik ów wyrównał już po ledwie 1/5 zaplanowanych na cały sezon meczów!
– Chciałoby się, żeby rzeczywiście tych żółtych kartek nie było aż nadto na jego koncie – mówił po potyczce w Gliwicach Rafał Górak. – Podchodzę do tego spokojnie, bo Lukas jest zawodnikiem idącym bardzo mocno w kontakt z przeciwnikiem. Ale nawet jeśli ten kontakt jest, wcale kartka nie musi być pokazana – podkreślał trener GieKSy.
„Dublet” Gryckiewicza
„Łowy” na kartoniki stoper Katowiczan zaczął już w pierwszej kolejce, w meczu z Wisłą w Krakowie (napomniał go tam Łukasz Kuźma). W grze z Radomiakiem kartkę wyciągnął Patryk Gryckiewicz, z Motorem – także on! W miniony piątek w Gliwicach zaś do kieszeni sięgał Daniel Stefański. – Czasami te upomnienia są dyskusyjne – przypominał jednak trener Górak. – Jeżeli miałbym mieć jakieś pretensje do zawodnika, to może o jedno z nich – dodał.
Chodzi zapewne o wspomniane spotkanie w Lublinie, w którym w doliczonym czasie obrońca znalazł się „w oku cyklonu”, czyli w przepychance z udziałem paru zawodników z obu zespołów. W takich przypadkach arbitrzy wybierają zazwyczaj po jednym „napiętnowanym”: w Motorze padło na Marka Bartoša, w GieKSie – na Klemenza właśnie.
Faul faulowi nierówny
Z tą nieoczywistością kartkowego rozdawnictwa, poruszoną przez trenera Góraka, można się zgodzić, patrząc na zestawienie fauli. Piłkarz z Katowic popełnił ich dotąd ledwie osiem (źródło: ekstraklasa.org). Nawet u siebie w ekipie ma większych „brutali”: Ilję Szkurina (10) i Paua Restę (12). Od lidera, Mariusza Stępińskiego z Korony (19), dzieli go przepaść. Tymczasem Kielczanin, podobnie jak drugi najczęściej faulujący piłkarz elity, Paul Mukairu z Pogoni (15), ani razu jeszcze nie zostali napomniani przez rozjemców! Faul faulowi nierówny – jak widać z tego zestawienia.
Ruch w „poczekalni”
Klemenz w Lubinie więc nie zagra. Nie jest to jednak „koniec świata”. – Kadra jest na tyle szeroka, że mamy jak zrotować – zapewnia Górak. Na wakujące miejsce w ustawieniu trójką stoperów wskoczyć może i Alan Czerwiński – przez długi czas pewniak w tej fomacji, i Marius Olsen. W poprzednim sezonie na tej pozycji poradził sobie także Marcin Wasielewski. – Damy sobie radę – spokojnie mówi opiekun GieKSy. W „poczekalni” zastępców – jak widać – nie brakuje.
(DaL)
„Kolekcjonerzy” żółtych kartek
4 – Lukas Klemens (GKS)
3 – Quentin Boisgard (Piast) Adrian Dieguez (Radomiak), Wiktor Długosz (Korona), Mateusz Klich (Cracovia), Sondre Liseth (Górnik), Mikkel Maigaard (Wieczysta), Maxence Maisonneuve (Wisła K.), Guilherme Montoia (Jagiellonia), Abdoul Tapsoba (Radomiak), Fran Tudor (Raków)
źródło: meczyki.pl
