Ten mecz trzeba przełożyć?
- Nie jestem zwolennikiem rozegrania tego meczu w takich warunkach, jakie się zapowiadają – mówi wprost przed starciem lidera z wicemistrzem Polski trener Łukasz Tomczyk.
Zapowiadane warunki atmosferyczne zdecydowanie zniechęcają do oglądania hitu 19. kolejki na stadionie. Fot. Kacper Pacocha/PressFocus
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Starcie Wisły Płock z Rakowem to z całą pewnością najciekawiej zapowiadające się spotkanie 19. serii gier. Zanim jednak o samym meczu, to należy się zastanowić, czy w ogóle do niego dojdzie, a jeśli tak – to czy na pewno ma to sens? – Trzeba sobie zawsze odpowiedzieć na plusy i minusy. Piłka jest dla kibiców, a mamy grać przy -12 stopniach Celsjusza. Kolejna sprawa to jakość murawy. Zawsze narzekamy pod koniec pierwszej rundy, że mecze są słabe właśnie z tego powodu, nie inaczej było w tym sezonie. Preferujemy styl grania, żeby budować grę, więc też nam nie będzie to sprzyjać. Ekstraklasa jest miejscem, gdzie boiska są bardzo dobre i należy utrzymać ten standard. Do tego dochodzi możliwość kontuzji zawodników. Mieliśmy trening na boisku podgrzewanym przy temperaturze wyższej niż będzie w Płocku, a już był problem. Zawodnicy jeździli po trawie, bali się kontaktu. Nie jestem zwolennikiem rozegrania tego meczu, ale musimy być przygotowani na wszystko – wylicza argumenty za odwołaniem niedzielnego spotkania Łukasz Tomczyk i trudno się ze szkoleniowcem Rakowa nie zgodzić.
Wedle różnych prognoz termometry w czasie spotkania w Płocku mają wskazywać -12 stopni Celsjusza, a odczuwalna temperatura może sięgać nawet -20! W tym momencie organizatorzy powinni zadać sobie pytanie, jaki sens ma rozgrywanie spotkań w takich warunkach – zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców chcących ich oglądać na stadionie oraz wszystkich osób pracujących przy obsłudze meczu czy produkcji transmisji telewizyjnej.
Lider – to brzmi dumnie?
Zakładając scenariusz, że grać jednak będziemy – czego powinniśmy się spodziewać? Płocczanie przezimowali na pierwszej pozycji w tabeli, ale czy będą w stanie utrzymać dyspozycję i realnie włączyć się do walki o tytuł, a przynajmniej europejskie puchary? Lider – to brzmi bardzo dumnie, ale jeśli jest się choć trochę wtajemniczonym w to, co dzieje się w tym sezonie w ekstraklasie, to od razu widać, że różnice pomiędzy drużynami są tak minimalne, że przywiązywanie się do miejsc w tabeli nie ma w tym momencie praktycznie żadnego sezonu, bo 2-3 kolejki mogą wszystko przestawić do góry nogami i to dosłownie.
Wisła Płock, czyli pierwszy rywal częstochowian na „wiosnę”, jest tego najlepszym przykładem. Beniaminek wykorzystał fakt, że Górnik radził sobie w końcówce roku z gracją słonia w składzie porcelany i lepszym bilansem bramek wyprzedził Zabrzan. Nad kolejnymi - Jagiellonią i Rakowem ma jednak zaledwie punkt przewagi, nad ósmym Lechem cztery. Aby jeszcze bardziej wyostrzyć obraz lidera można przywołać fakt, że częściej remisuje niż wygrywa. Podziałem punktów kończyło się siedem z dziewięciu ostatnich meczów płocczan!
Trudno im strzelić gola
Nie ma co jednak umniejszać drużynie Mariusza Misiury, zwłaszcza mając w pamięci, że Wisła jako ostatnia - po wygranych barażach z Polonią Warszawa oraz Miedzią Legnica - awansowała do ekstraklasy. Klub mogący pochwalić się nowym stadionem i doskonałą infrastrukturą robi jednak niewiele, aby maksymalnie skonsumować rewelacyjny wynik z pierwszej rundy. Zimą Wisła praktycznie nie dokonała wzmocnień. O Nahuela Leivę przegrała walkę z Jagiellonią, a o Luquinhasa z Radomiakiem. Na Mazowsze trafił jedynie Dominik Sarapata, który był objawieniem w Górniku Jana Urbana, ale zupełnie przepadł w Kopenhadze (kolejny syndrom zbyt szybkiego wyjazdu z Polski?) oraz Matwiej Bochno z rezerw Lecha Poznań. - Spodziewamy się tego, co dawało Wiśle punkty - stabilnej defensywy, utrzymania jak najdłużej wyniku 0:0, bazowanie na pojedynkach w polu karnym w niskiej obronie. To jest taka gra, w której trudnoo sytuacje (jesienią Wisła straciła zaledwie 12 goli – przyp. red.). Oglądałem mecz Płocczan z Lechem, a więc drużyną, która kreuje wiele okazji i mieli bardzo ciężko. Jeśli połączymy to z tymi zapowiadanymi warunkami pogodowymi, to wiemy, na jakie aspekty trzeba się przygotować – mówi zapytany o przeciwnika szkoleniowiec Rakowa.
Mariusz Rajek
