Ten gostek Rostek

Mówiąc z dystansem i przymrużeniem oka, przejście 18-latka z Wrocławia do Chorzowa wywołało emocje jak transfer... Luisa Figo z Barcelony do Realu Madryt.

Krystian Rostek (z lewej) w trakcie swojego debiutu w Śląsku Wrocław. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus

 RUCH CHORZÓW

Wszelakie niepochlebne pożegnania kierowane w stronę Krystiana Rostka odbyły się na szczęście w nieporównywalnie mniejszej skali, ale emocje wewnątrz wrocławskiej społeczności dawno nie były tak duże. 18-latek pochodzi z podwrocławskiej Oleśnicy, gdzie zaczynał grać w piłkę, by w wieku 11 lat przenieść się do Śląska. W seniorskim futbolu dopiero otworzył swoje CV, gdy 18 kwietnia zaliczył kilkuminutowy epizod w meczu ze Zniczem Pruszków. To jego jedyny występ w dorosłym futbolu, nie licząc oczywiście paru spotkań w drugoligowych rezerwach.

Marzenie dzieciaka

Dlaczego więc Rostek wywołał tyle dyskusji? Po debiucie udzielił klubowym mediom następującej wypowiedzi, która zrobiła w sieci małą „furorę”. – Debiut to dla mnie spełnienie marzeń. Od dziecka chciałem zagrać dla Śląska. Szkoda, że tylko zremisowaliśmy, ale cieszę się, że pojawiłem się na boisku. Nie da się opisać słowami emocji, które towarzyszyły mi na murawie. Jestem bardzo szczęśliwy. Miałem ciarki na plecach. Na stadionie atmosfera była niesamowita, a kibice fantastyczni – mówił wówczas. Krótko potem pojawiły się pierwsze doniesienia, że młody skrzydłowy ma podpisać kontrakt z Ruchem. Kwota transferu? Zero, bo jego umowa ze Śląskiem wygasa 30 czerwca. No i w końcu podpisał przedwstępny kontrakt z Niebieskimi, czym tylko rozsierdził urażone ego niektórych Wrocławian. No bo mówił o spełnieniu marzeń, że od dziecka chciał grać dla Śląska – i od razu odszedł do nielubianego Ruchu. Niektórzy zarzucają mu, że „pięknie podziękował”; że menadżer dyktował wyssane z palca warunki... Wszystko to jednak kipi przesadą.

To się nie wyklucza

Rostek to utalentowany zawodnik, reprezentant Polski do lat 19. Jednakże nie bez powodu w Śląsku dostał na razie tylko kilka minut i poza tym nie załapał się do kadry w żadnym innym spotkaniu. Kwestie dogadywanego transferu mogły tu mieć znaczenie, ale fakty są takie, że WKS niespecjalnie przemyślał sobie to, aby podjąć wcześniejszą próbę przedłużenia jego kontraktu. Gdyby odszedł do jakiegoś krezusa, można by jeszcze spekulować o pieniądzach, no ale... Ruch bogaczem na pewno nie jest i nawet jeśli zaoferował 18-latkowi podwyżkę – to nie ma mowy o wygórowanych stawkach. Śląsk idzie do ekstraklasy, gdzie poziom pójdzie w górę. Czy Rostek miałby tam szansę na choćby sporadyczne występy? Można powątpiewać. Kolejna sprawa trener Ante Simundza od jakiegoś czasu preferuje system z wahadłami, podczas gdy młodzieżowiec zdecydowanie bardziej woli grę klasycznego skrzydłowego. To całkiem rozsądne, że wybrał słabszy sportowo klub, gdzie jednak powinien mieć większe szanse na grę. A że debiut w Śląsku był jego marzeniem? To przecież niczego nie wyklucza. Rostek na pewno nie marzył o ławce rezerwowych (takie głosy rozsądku na szczęście też się w sieci pojawiają).

Lekka szpilka

– Bardzo się cieszę z możliwości dołączenia do Ruchu. To klub z dużą historią, który daje szansę młodym zawodnikom i jest dobrym miejscem do rozwoju. Jednocześnie do końca sezonu pozostaję zawodnikiem Śląska i chcę w pełni skupić się na swoich obecnych obowiązkach, by jak najlepiej wykorzystać ten czas i być w 100 procentach gotowym na rozpoczęcie przygotowań z Ruchem – powiedział po podpisaniu kontraktu. A Ruch, jakby czując pismo nosem, wbił szpileczkę. Rostek bowiem już ustawił się do zdjęcia w koszulce z napisem „Niebiescy”, co Chorzowianie skomentowali: „Od teraz to też twoje barwy”.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się