Telefony dzwonią
W Kluczborku są rozczarowani rundą jesienną, ale wierzą, że wiosna będzie zupełnie inna. - Jeśli będą omijały nas urazy, jesteśmy w stanie seryjnie punktować - zapowiada prezes.
Zdaniem prezesa Wojciecha Smolnika, nad Kluczborkiem jeszcze zaświeci słońce. Fot. FB/MKS Kluczbork
BETCLIC 3. LIGA
Dopiero 8. miejsce w tabeli i strata aż 12 punktów do liderującej Lechii Zielona Góra to dla drużyny, która jeszcze w poprzednim sezonie grała w barażach o 2. ligę, wynik mocno rozczarowujący i w żadnym stopniu niespełniający oczekiwań. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że ekipa z Opolszczyzny zmagała się jesienią z problemami, które trudno było przewidzieć. - Zawód zajmowanym miejscem na pewno jest spory, ale w pewnym momencie ośmiu podstawowych zawodników było kontuzjowanych. To musiało mieć swoje skutki, bo nie jesteśmy krezusem, aby mieć bardzo mocną ławkę rezerwowych – mówi nam prezes Wojciech Smolnik.
Czekają na rekonwalescentów
Długa przerwa zimowa - rozgrywki 3. ligi zostaną wznowione 28 lutego - jest tym razem sprzymierzeńcem MKS-u. - Trochę czasu zostało i wiele wskazuje na to, że do tego momentu wszyscy nasi zawodnicy będą trenować wspólnie. Czy w komplecie będą gotowi do gry? Tego dziś nie jestem w stanie określić – odpowiada nam sternik klubu z Kluczborka.
Na razie nie słychać o ruchach kadrowych w drużynie, która wróciła do zajęć po świąteczno-noworocznej przerwie. Pewne jest jedynie, że opuści ją Maksymilian Nowak, który poprosił o skrócenie okresu wypożyczenia z Zagłębia Lubin. W rundzie jesiennej 22-letni pomocnik wystąpił 15 razy, ale gola nie strzelił. Czy w ekipie trenera Łukasza Ganowicza można się spodziewać nowych twarzy? - Określimy się dopiero wtedy, gdy będziemy mieli pełną wiedzę na temat naszych rekonwalescentów. Przyznam, że telefonów odbieramy całkiem sporo, ale na razie z nikim nowym się nie związaliśmy - zdradza prezes MKS-u.
Zawodnicy chętnie podpisują kontrakty w Kluczborku, ponieważ przez lata klub zdążył wypracować sobie dobrą markę stabilnego i wypłacalnego na tym poziomie rozgrywkowym, a w 3. lidze nie jest to regułą. Z wielu ośrodków już jesienią napływały niepokojące sygnały, a niektórym zespołom groziło wręcz wycofanie z rywalizacji. Sportowo jednak czwarty poziom rozgrywek dokonał w ostatnim czasie sporego skoku w górę. - Ta liga jest teraz taka, że z każdym można stracić punkty, wiele drużyn się już o tym przekonało - mówi Smolnik.
Straty do odrobienia?
Jak wspomnieliśmy, do prowadzącej Lechii MKS traci 12 punktów, a do 2. w tabeli grupy III Sparty Katowice punkt mniej, ale - zdaniem naszego rozmówcy - wiosną jeszcze sporo może się wydarzyć, a jego klub nie powiedział ostatniego słowa. - Jestem pewien, że jeśli tylko będą nas omijały urazy, to w pełnym składzie jesteśmy w stanie seryjnie punktować. A wtedy zobaczymy, co nam to da – mówi prezes Smolnik, nie chcąc składać górnolotnych deklaracji. W Kluczborku doskonale pamiętają jednak występy na szczeblu centralnym; jeszcze w 2017 roku MKS grał na zapleczu ekstraklasy. O tak wysokim poziomie w tym momencie nikt raczej nie marzy, ale 2. liga wydaje się celem całkiem realnym. Jeśli nie w tym, to w kolejnym sezonie.
Sztab szkoleniowy trzecioligowca zaplanował 5 meczów kontrolnych, a pierwszy z nich - z Ruchem Zdzieszowice - już w sobotę o 12.00 w Gogolinie. Kolejnymi wyjazdowymi rywalami MKS-u będą: ROW 1964 Rybnik (24.01.), Warta Sieradz (31.01.), Górnik Polkowice (7.02.) i Ślęza Wrocław (14.02.). Wiosenne rozgrywki MKSrozpocznie domowym starciem z Górnikiem II Zabrze.
Mariusz Rajek
