Tarcza jedzie do pałacu!
W 120-letniej historii Crystal Palace najważniejsze okazują się trzy ostatnie miesiące. Orły z Londynu zdobyły swoje drugie trofeum!
Ismaila Sarr dobrze wie, jak to jest być ponad bramkarzem Liverpoolu! Fot. PAP/EPA
O niektórych zespołach mówi się, że potrafią cierpieć. Crystal Palace 17 maja wycierpiało finał Pucharu Anglii, wytrzymując napór Manchesteru City i wkładając do gabloty pierwsze trofeum w historii. To oznaczało przepustkę do gry o Tarczę Wspólnoty - u nas powiedzielibyśmy superpuchar Anglii - gdzie czekał mistrz Anglii z Liverpoolu. Obie drużyny zagrały ze sobą w ostatniej kolejce Premier League. Palace znowu musiało cierpieć, bo podrażniło czempionów szybko strzelonym golem autorstwa Ismaily Sarra. Skończyło się na remisie uratowanym przez The Reds w końcówce.
Wszędzie ta Bundesliga
Wczoraj na Wembley Orły tak że były – w pewnym sensie – skazane na cierpienie. Tym razem jednak nie musiały mierzyć się z miażdżącą przewagę przeciwników, bo Liverpool jeszcze ewidentnie nie był w swojej najlepszej formie. Aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że początek miał mocny, bo już w 4 minucie wyszedł na prowadzenie. Co ciekawe, gola wypracował ściągnięty latem duet z Bundesligi – Florian Wirtz i strzelający Hugo Ekitike. Ten drugi wysłał pozytywny sygnał, bo po wartym 80 mln euro transferze dużo było wobec niego wątpliwości. Nie pomagało kilka fajtłapowatych zagrań w sparingach, ale akurat przy bramce zachował się znakomicie. Crystal Palace wyrównało w 17 minucie z rzutu karnego (sprokurowanego przez Virgila van Dijka), a wykorzystał go kolejny zawodnik wypromowany w Bundeslidze, Jean-Philippe Mateta. Orły nie nacieszyły się jednak długo z remisu, bo po chwili Liverpool znowu prowadził, a gola znowu... wypracowali ex-bundesligowicze, tj. Dominik Szoboszlai asystował Jeremiemu Frimpongowi, który chciał dośrodkować, ale przypadkiem strzelił gola.
Powinien być karny!
Druga połowa nie rzucała na kolana, choć i jedni, i drudzy mieli swoje okazje. Decydująca okazała się 77 minuta i trafienie Sarra – tego samego, który trafił do siatki Liverpoolu we wspomnianym meczu z ostatniej kolejki zeszłego sezonu! W meczu o Tarczę Wspólnoty nie ma dogrywki, od razu przechodzi się do serii „jedenastek”, ale „jedenastka” powinna być już podyktowana chwilę przed końcowym gwizdkiem. Wówczas ręką w sposób oczywisty i zdawałoby się ewidentnie niedozwolony zagrał we własnym polu karnym Alexis Mac Allister. Sędzia Chris Kavanagh poszedł nawet oglądać tę sytuację na VAR-ze, co oznaczało, że arbitrzy siedzący za monitorami uznali, iż nieodgwizdanie „jedenastki” było błędną decyzją. W zdecydowanej większości takich przypadków sędzia główny decyduje się wtedy na zmianę decyzji z boiska, ale... nie tym razem! Gracze Palace byli wściekli, bo Kavanagh nie wskazał na „wapno”, lecz po kilku minutach i tak wszystko rozstrzygnęło się w karnych.
Młody rozstrzygnął
Liverpool strzelał źle – nie trafiali Mohamed Salah, Mac Allister i Harvey Elliott. Londyńczycy byli tylko trochę lepsi, bo nie strzelił największy gwiazdor zespołu Eberechi Eze (zdobył jedyną bramkę w finale Pucharu Anglii) oraz Borna Sosa, którego uderzenie mogło załatwić sprawę. W ostatniej serii wszystko rozstrzygnął jednak 21-letni Justin Devenny, wprowadzony na boisko w... 94 minucie. Reprezentant Irlandii Północnej zdecydował, że Crystal Palace mogło cieszyć się z podniesienia Community Shield!
Piotr Tubacki
◼ Crystal Palace – Liverpool 2:2 (1:2), karne 3:2
0:1 – Ekitike (4), 1:1 – Mateta (17), 1:2 – Frimpong (21), 2:2 – Sarr (77)
PALACE: Henderson – Richards, Lacroix, Guehi (90+4. Devenny) – Munoz, Wharton (85. Lerma), Kamada (29. Hughes), Mitchell (79. Sosa) – Sarr, Mateta, Eze. Trener Oliver GLASNER.
LIVERPOOL: Alisson – Frimpong, Konate, van Dijk, Kerkez (84. Robertson) – Jones (71. Endo), Szoboszlai – Salah, Wirtz (84. Elliott), Gakpo – Ekitike (71. Mac Allister). Trener Arne SLOT.
Sędziował Chris Kavanagh. Widzów 82 645 Żółte kartki: Konate, Wirtz, Salah.
