Tappone dolomitico dla Amerykanina
Sepp Kuss wygrał najtrudniejszy etap tegorocznego wyścigu Giro d'Italia. Liderem pozostał jego kolega z drużyny Visma-Lease a Bike, Duńczyk Jonas Vingegaard.
Wyczerpany, ale szczęśliwy. Sepp Kuss przeszedł do historii. Fot. PAP / EPA
KOLARSTWO
Wczoraj kolarze mieli do pokonania niewiele, bo 151 km, ale suma przewyższeń na tym tappone, jak określa się w Italii królewski etap, wyniosła aż blisko 5 tysięcy metrów – najwięcej w tej edycji. Tylko początek był w miarę płaski; po przejechaniu jednej trzeciej dystansu zaczynała się pierwsza z sześciu wspinaczek na przełęcze, w tym Passo Giau (2226 m n.pm., najwyżej położone miejsce na trasie całego wyścigu; Cima Coppi na cześć legendarnego Fausto Coppiego).
Grupa Visma-Lease a Bike, która zdominowała tegoroczne Giro, miała ambitny plan na piątkowy odcinek. Kuss celował w wygraną, zadaniem drugiego z pomocników lidera, Włocha Davide Piganzolego, było przejęcie koszulki najlepszego młodzieżowca wyścigu, natomiast sam Vingegaard, który triumfował już cztery razy, miał „jedynie” zachować pierwsze miejsce w rankingu. Dwa z tych trzech celów kolarzom holenderskiej udało się zrealizować.
– Chcemy wygrać ten wyścig, to najważniejsze zadanie i Jonas [Vingegaard], któremu do tej pory codziennie pomagałem, jest tego blisko. Teraz jednak dostałem zgodę na zabranie się w ucieczkę i wiedziałem, że muszę to wykorzystać. Marzyłem o tym, żeby do etapowych zwycięstw w Tourze i Vuelcie dołożyć jeszcze Giro. Co roku było o to coraz trudniej, ale mam je i nie mogę w to uwierzyć – cieszył się Amerykanin, którego dodatkowo zmotywowała... mama stojąca pół kilometra przed metą. Kuss został 116. kolarzem w historii ze zwycięstwami w trzech Wielkich Tourach.
Amerykanina uparcie, ale bez skutku gonił Derek Gee-West, najwyżej sklasyfikowany zawodnik z ucieczki dnia. Dzięki drugiemu miejscu Kanadyjczyk awansował na piątą pozycję w „generalce”. Jako trzeci przyjechał jego kolega z drużyny Giulio Ciccone. Włoch z jednej strony mógł się cieszyć z koszulki najlepszego „górala”, bo zdobył wczoraj aż 140 punktów, ale z drugiej po raz kolejny nie wygrał etapu, choć 2,5 km przed końcem jeszcze samotnie prowadził.
A trzeci cel grupy Visma-Lease a Bike – ten, którego nie udało się zrealizować? Piganzoli co prawda sporo, bo ponad minutę, odrobił do Afonso Eulalio (Bahrain-Victorious), ale Portugalczyk pozostał najlepszym młodzieżowcem.Dzisiaj Włoch na przedostatnim etapie z dwoma podjazdami do stacji narciarskiej Piancavallo będzie miał ostatnią okazję, żeby zdobyć biały trykot, bo w niedzielę w Rzymie dominować będą sprinterzy.
Wyniki 19. etapu, Feltre - Piani di Pezze (151 km):
1. Sepp Kuss (USA, Visma-Lease a Bike) 4:28.332. Derek Gee-West (Kanada) strata 13 s.
3. Giulio Ciccone (Włochy, obaj Lidl-Trek) 36
4. Felix Gall (Austria, Decathlon CMA CGM)
5. Jonas Vingegaard (Dania, Visma-Lease a Bike) obaj 39
6. Jai Hindley (Australia, Red Bull-BORA-hansgrohe) 43
Klasyfikacja generalna:
1. Vingegaard 75:13.162. Gall 4.03
3. Hindley 5.04
4. Thymen Arensman (Holandia, Netcompany INEOS) 5.33
5. Gee-West 6.31
6. Afonso Eulalio (Portugalia, Bahrain-Victorious) 7.26
(g)
