Taniec na linie
W 2025 roku dotychczasowy sponsor strategiczny nie przeleje trzecioligowcowi nawet złotówki!
Piłkarze Pniówka na razie solidnie trenują, znaczy „robią swoje”. Co będzie później, tego nie wie nikt... Fot. gkspniowek74com.pl
Drużyna trenera Kamila Rakoczego przygotowania do rundy wiosennej rozpoczęła 7 stycznia. Pierwsze zajęcia 44-letni szkoleniowiec przeprowadził w siłowni, a potem piłkarze przenieśli się na boisko ze sztuczną nawierzchnią przy ulicy Sportowej 7. W tym tygodniu poniedziałek był dniem wolnym, we wtorek były zajęcia w siłowni i na boisku, natomiast w środę i czwartek piłkarze Pniówka trenowali wyłącznie na placu gry. Dzisiaj (piątek, 17 stycznia) zespół trenera Rakoczego rozegra pierwszy sparing tej zimy. Wyjazdowym przeciwnikiem trzecioligowca będzie grający szczebel niżej Ruch Radzionków, spotkanie rozpocznie się o godzinie 18.30.
„Jazda” z Neugebauerem
Jak wiadomo, do chorzowskiego Ruchu przeniósł się niespełna 19-letni pomocnik Filip Lachendro, a w ramach „rekompensaty” Pniówek do końca bieżącego sezonu wypożyczył bramkarza Marcela Potocznego, który 29 czerwca skończy 19 lat. Skąd taka dziwna transakcja? Otóż w rundzie jesiennej w dwóch meczach ligowych drużyny z Pawłowic zagrał bramkarz Bartosz Neugebauer. Po klęsce z rezerwami Górnika Zabrze (0:5) 22-letni wówczas golkiper stracił miejsce w podstawowym składzie na rzecz Patryka Zapały. Nie chcąc grzać ławy, w ramach transferu medycznego przeniósł się do końca rundy jesiennej do czwartoligowego Gwarka Tarnowskie Góry.
Po zakończeniu okresu wypożyczenia zaczęła się „jazda”. Otóż Neugebauer nie chciał już wracać do Pniówka i podpisał kartę amatora w... Kuźni Ustroń, do czego namówił go prezes tego klubu, kiedyś ligowy bramkarz, Marek Matuszek. Problem w tym, że wychowanek GKS-u Katowice ma w Pawłowicach kontrakt do 30 czerwca bieżącego roku! Jakby tego było mało, chłopak zapomniał, że w jednym sezonie piłkarz nie może grać w trzech zespołach, więc jego występy w Kuźni były wykluczone. Pojawił się zatem na treningach Pniówka, ale wiceprezes do spraw sportowych Rafał Wadas szybko sprowadził go na ziemię. – Możesz sobie trenować, ale my nie zapłacimy ci ani grosza - usłyszał z ust działacza.
Koło ratunkowe
Oprócz Neugebauera i Zapały jesienią w kadrze Pniówka był trzeci bramkarz, Artur Sip, który zagrał w sześciu meczach. Po zakończeniu rundy jesiennej niespełna 21-letniego golkipera zaprosiła na tygodniowe testy Podlesianka Katowice. – Po ich zakończeniu nie otrzymaliśmy od klubu z Katowic zwrotnej informacji, czy są Sipem zainteresowani – powiedział Wadas. – Nie było zatem na co czekać i przy okazji transferu Filipa Lechendry wypożyczyliśmy właśnie Marcela Potocznego, by Patryk Zapała miał z kim rywalizować.
Nad przepaścią
Działacze z Pawłowic nie zmierzają ujawniać kwoty, za jaką odszedł na Cichą Lachendro. – Nie są to kokosy, które zapewniłby nam funkcjonowanie do końca tej rundy wiosennej – powiedział prezes klubu, Zdzisław Goik. – To kwota zbliżona do tej, którą uzyskaliśmy za transfer - latem 2022 roku -Grzegorza Glapki do ŁKS-u Łódź (Glapka obecnie jest piłkarzem czwartoligowej Sparty Katowice – przyp. BN). Kto obejmie funkcję wiceprezesa do spraw sportowych w miejsce Wadasa? Nikt, ponieważ wprawdzie w grudniu złożył on rezygnację z piastowanej funkcji, ale nadal pomaga klubowi w kwestiach sportowych. Poza tym zarząd go jeszcze nie odwołał, nawet nie rozpatrywał takiego wniosku.
To żadna tajemnica, że w tym roku dotychczasowy sponsor strategiczny Pniówka, czyli Jastrzębska Spółka Węglowa, nie przewiduje żadnej dotacji na rzecz klubu. Innymi słowy, koncern węglowy nie przekaże na rzecz trzecioligowca nawet złotówki! Sytuację mogłaby uratować gmina Pawłowice, której roczny budżet to ponad 200 milionów złotych. Pół „bańki” z tej puli to zaledwie 0,25 procent, ale szczerze wątpię, by władze gminy zdecydowały się na taki gest.
– Niestety, ma pan dobre informacje, chociaż nie wiem, w jaki sposób pan je wydobył – dziwi się prezes Goik. – Na pewno wystartujemy w rundzie wiosennej, chociaż nie mamy w tej chwili gwarancji, że dokończymy rozgrywki. Na razie jednak nie dopuszczamy do siebie takich czarnych myśli i szukamy alternatywnych źródeł finansowania. Szukamy pieniędzy w rozmaitych firmach, również prywatnych, prosimy władze gminy o wsparcie finansowe, ale decyzja należy do radnych, których mamy piętnastu. Nie wszyscy są przychylni naszemu klubowi, niektórzy wręcz są negatywnie do nas nastawieni, argumentując, że skoro w nazwie jest Górniczy Klub Sportowy, to właśnie ta branża powinna nas sponsorować i wspierać.
Bogdan Nather
