Talent na zakręcie!

Stomatologię stawiam na pierwszym miejscu, z nią wiążę życie zawodowe. Nie chcę jednak zrezygnować z hokeja - oświadcza 19-letni Jakub Łoza.

Jakub Łoza już na pewno nie zagra w Re-Plaście Unii. A jak się potoczy jego sprawa? Na jej finał musimy poczekać... Fot. Łukasz Sobala/Press Focus

Sport był mocno zakorzeniony w rodzinie - dziadek Henryk był znanym i cenionym trenerem piłkarskim, a tata Grzegorz grał w piłkę. Kuba nie mógł być zatem obojętny na sportowe igraszki. Uczęszczał na treningi piłkarskie w bytomskiej Polonii. Z kolei szkolne zajęcia z wychowania fizycznego były prowadzone na lodowisku i dlatego zainteresował się hokejem. Początkowo nie mógł się zdecydować, którą dyscyplinę wybrać. W końcu padło na hokej. Wszystko układało się pomyślnie, zapowiadała się ciekawa przygoda, tym bardziej że Kuba został obdarzony świetnymi warunkami fizycznymi (193 cm).

Jednak w październiku ub. roku pojawiły się problemy - utalentowany hokeista, a jednocześnie student medycyny, popadł spór z klubem - Re-Plastem Unią Oświęcim. Od ponad trzech miesięcy nie trenuje i kto wie, czy wróci do wyczynowego sportu, bo czuje się zniesmaczony i oszukany. Tak w telegraficznym skrócie wygląda sytuacja Jakuba Łozy, którego konflikt z klubem z Oświęcimia ma zdecydowanie szerszy wymiar i, naszym zdaniem, wykracza poza ramy zawodnik - klub. Ale po kolei..

Szybka ścieżka

Kuba dość późno zainteresował się hokejem, ale pod okiem trenerów Polonii robił szybkie postępy. Jako 10-latek trenował ze znacznie starszymi kolegami, tyle że... wzrostem im dorównywał. Gdy był w 7 klasie, rodzice zdecydowali, że dalszą sportową edukację będzie pobierał najpierw w pobliskich Witkowicach, a potem w Hawirzowie. Z nauką nie miał problemów, więc dostał indywidualny tok nauczania, zaś rodzice poświęcali się i wozili syna na treningi. Tak było przez kilka - już licealnych - lat. W roku matury przeniósł się do Zagłębia Sosnowiec, gdzie szkoleniowcem był Grzegorz Klich. Trenował z pierwszym zespołem, w nim zaliczył debiut w THL. Jednocześnie nie zaniedbał edukacji; podążył śladem swoich rodziców-stomatologów. Obecnie 19-latek (poszedł rok wcześniej do szkoły) jest studentem 2. roku Kijowskiego Uniwersytetu Medycznego, działającego na terenie Katowic oraz Bytomia, prowadzącego wykłady i ćwiczenia w języku angielskim.

Uzasadnione przenosiny

W sezonie 2023/24 Łoza przeniósł się do Re-Plast Unii Oświęcim. Wydawało się, że był to właściwy ruch. Ukoronowaniem tego był tytuł mistrza Polski.

- Chciałem rozwijać swoje umiejętności - wyjawia Kuba. - Niezła baza, wartościowi szkoleniowcy, klub z tradycjami, stabilny. To również przemawiało za moim wyborem. Szatnia mnie zaakceptowała, trenerzy byli zadowoleni z mojej pracy i miałem okazję do gry. To była spora frajda. Wiedziałem, że z chwilą zdobycia mistrzostwa wymagania wobec zespołu wzrosną, wszak udział w Lidze Mistrzów oraz obrona tytułu zobowiązują. Moje szanse na grę nieco się skurczyły, ale nadal byłem młodzieżowcem i to był mój atut (poza nim był jeszcze bramkarz i dwóch obrońców). Uważałem, że stać mnie na rywalizację o miejsce w drużynie. Wiele sobie po nowym sezonie obiecywałem.

Kość niezgody

Klubowi działacze po ligowym triumfie postanowili zgłosić zespół na niższym szczeblu - do MHL (I liga). Wówczas nikt nie przypuszczał, że będzie to kość niezgody między zawodnikiem oraz działaczami.

- 31 sierpnia ubiegłego roku drużyna została zaprezentowana kibicom. Wówczas prezesowi Mariuszowi Sibikowi (szef klubu Unia Oświęcim; Paweł Kram jest prezesem sportowej spółki - przyp. red.) napomknąłem , że nie będę mógł występować w MHL, bo będę nadrabiał zaległości ze studiów. Pokiwał tylko głową i nic nie odpowiedział. Problemy pojawiły się, gdy drużyna Unii w MHL przegrywała mecz za meczem i atmosfera się mocno skwasiła. Wówczas prezes Sibik w towarzystwie drugiego trenera, Krzysztofa Majkowskiego, mocno podkreślił, że gra w MHL jest naszym obowiązkiem, a jeśli ktoś będzie uchylał, będzie karany finansowo. Po raz kolejny stwierdziłem, że mnie to nie obowiązuje, bowiem kontrakt opiewa na grę w ekstralidze. Trener Nik Zupancić w rozmowie z mną przyznał mi rację. Skądinąd relacje między nim i działaczami chyba nie układały się jak należy i dawał temu wyraz.

Mocne tąpniecie

W klubie pojawił nowy młodzieżowiec Michał Kusak, w związku z czym sprawy Kuby Łozy się skomplikowały. Ponadto cała drużyna przeżywała słabszy kres, czego konsekwencją było... grożenie palcem. Nieco później Kubie zasugerowano, by podpisał rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.

- Nie mogłem na to przystać, bo nie było ku temu żadnych podstaw - dodaje do niedawna młodzieżowy reprezentant kraju. - Prezesi Sibik i Kram utrzymywali, że taka jest decyzja szkoleniowców, ale jak się potem okazało, oni o niczym nie wiedzieli. Można było rozwiązać umowę, ale pod warunkiem, że trenerzy uzasadnią na piśmie, że obniżyłem swoją wartość sportową. A oni nie mieli powodów, by złożyć takie oświadczenie. W międzyczasie kibice w mediach społecznościowych zaczęli się dopytywać, co się dzieję z Łozą? Dlaczego go nie ma w w składzie? Potem otrzymałem e-maila z klubu, od pani sekretarki, bym podpisał rozwiązanie kontraktu. Nie zrobiłem tego, a do akcji wkroczył mój tato, który jest charakterny i w swoim działaniu stanowczy. Doszło do spotkania taty i prezesa Krama, także z moim udziałem. Podczas rozmowy prezes przyznał, że został wprowadzony w błąd i jest gotów przywrócić mnie do drużyny oraz przeprosić w szatni.

Tyle że sytuacja kadrowa się zmieniła. Przyszedł wspomniany Kusak, a ponadto mieli dołączyć Patryk Wajda oraz Marcin Kolusz. Szanse Kuby na grę zostały mocno ograniczone. Doszło nawet do tego, że zasugerowano, by przychodził do klubu i trenował na rowerze stacjonarnym, ale bez prawa wejścia na lód.

Jednocześnie poinformowano oficjalnie, że umowa z zawodnikiem została rozwiązana z dniem 31 grudnia 2024 r.

- W tej sytuacji moja sprawa została oddana w ręce prawników i teraz oni będą dochodzili moich racji. Pewnie to wszystko będzie trwało, ale nie godzę się, by tak traktowano młodych zawodników, skądinąd w wielu klubach dzieją się podobne historie. W konsekwencji wielu młodych hokeistów, mocno zniechęconych postawą działaczy, rezygnuje z gry.

Co dalej?

Łoza nie trenował przez dwa miesiące i tym sposobem stracił szansę gry w młodzieżowych mistrzostwach świata Dywizji 1B w Tallinie. Co więc dalej z młodym, utalentowanym hokeistą?

- Moim pierwszym wyborem na pewno jest i będzie stomatologia i z nią wiążę przyszłość. Skupiam się na studiach, ale nie stronię od aktywności sportowej i staram podtrzymać, jak tylko mogę, swoją formę. Mam nadzieję, że po kilku miesiącach ta sprawa się wyjaśni, a ja może spróbuję zgłosić się na testy do jakiegoś klubu (podobno obiecano mu je w Zagłębiu – przyp. red.) i jeżeli przejdę je pomyślnie, wówczas podejmę rywalizację o miejsce w drużynie - mówi na koniec Kuba.

My ze swej strony podkreślmy, że rodzimego hokeja nie stać, by młodzi chłopcy po wielu latach treningów rezygnowali z tych czy innych przyczyn z gry!

Włodzimierz Sowiński