Tak to powinno wyglądać
CZADOBLOG - Paweł Czado
Dlaczego podczas turnieju w Spodku było moim zdaniem fajnie?
- bo można było zacmokać z zachwytu. Zdarzały się bowiem zagrania rodem z Ameryki Południowej, „joga bonito” w pełnej krasie, a w finale wszystkich przebił gol bramkarza. Krystian Stanecki grający w występującej na turnieju reprezentacji Polski socca zdobył rzeczywiście efektowną bramkę. W grudniu został mistrzem świata w tej odmianie futbolu, a teraz został mistrzem Spodka. Ten turniej, w tej formule dawał możliwość szybkiej rehabilitacji, bo przecież w pierwszej minucie finału Stanecki popełnił „babola” i w efekcie Wieczysta wyszła na prowadzenie. Potem szczęście, już w karnych, uśmiechnęło się w drugą stronę;
- bo przy chęci zwycięstwa nie było jednak wybujałej presji, a był czas na luz. – Prowadzę zajęcia z adeptami sztuki bramkarskiej, ale nie ukrywam, że dawna forma minęła, a więc ja sobie nadziei i złudzeń co do mojego poziomu sportowego nie robię. Od wielu lat, wychodząc na boisko mniejsze lub większe, mam tylko dwa cele: zdrowo zacząć i… zdrowo skończyć – śmiał się Maciej Szczęsny;
- bo potwierdza się, że technika zostaje na całe życie. Żywym symbolem jest Marek Citko, który zachwycał polską publiczność dokładnie 30 lat temu, również w Spodku, a nadal a jego grę patrzyło się z przyjemnością, choć jak sam podkreślał mi – jest już 16 kilo starszy i troszeczkę trudniej się poruszać. Jednak stosunek kilogramów do techniki nie jest wcale odwrotnie proporcjonalny. – Kiedy wychodzę na boisko, zapominam, ile mam lat, tym bardziej, że ambicja nie pozwala się oszczędzać – mówił Citko;
- bo bandy całkowicie zmieniały odbiór rzeczywistości. Zwłaszcza dla… bramkarza. – Do tego trzeba rzeczywiście się przyzwyczaić – śmiał się Radosław Majdan, grający w Reprezentacji Artystów Polskich. – Dla bramkarza to zwariowany mecz, bo jeśli ktoś nie trafia w bramkę, to gra przecież jest przerywana, a tutaj nie dość, że nie jest, to zaraz, jeszcze w tej samej akcji, może paść gol. Tutaj trzeba cały czas być pod prądem, być czujnym, bo gra jest zdecydowanie bardziej dynamiczna – przyznał. – Czasami napastnik drużyny przeciwnej może celowo uderzyć pół metra od bramki. Siłą rzeczy bramkarz robi ruch w tę stronę i wtedy napastnik ma przy dobitce łatwiejsze zadanie – dodał Szczęsny. To prawda: banda może być partnerem w akcji, może wypuścić cię w uliczkę i pomóc okiwać rywala lub oszukać bramkarza;
Radosław Majdan podczas turnieju w Spodku. Fot. Press Focus
- bo bajtle miały oczy szeroko otwarte z wrażenia. Kiedy uczestniczy się w takiej imprezie, kiedy łatwo można zdobyć autograf od piłkarza – a podczas tego turnieju było rzeczywiście relatywnie łatwo skompletować całą listę wielkich nazwisk, który przed chwilą na boisku cię zachwycił – zaczynają rodzić się marzenia. Ta futbolowe marzenia mogą kiedyś wynieść bardzo wysoko…
- bo nie odczuwało się obawy na trybunach. To truizm, że futbol rodzi emocje, ale nie zawsze zdrowe. W Spodku iskry zapalnej w związku z kibicowskimi resentymentami - a niektórzy tego się obawiali -nie było. Przespacerowałem się po trybunach i nie działo się nic złego, niczego takiego nie dostrzegłem. Kibiców oczywiście mogłoby być więcej - tym razem Spodek nie był wypełniony, jak rok temu, do ostatniego miejsca. Może następnym razem...
Paweł Czado
