Tak stał się mężczyzną!

11. złoto Johannesa Klaebo, tym razem w biegu 50 km. Dominik Bury 12.

Na dystansie 50 km nigdy nie można być niczego pewnym - twierdzi Johannes Klaebo . Ale... jego zwycięstwa i owszem... Fot. PAP/EPA

Szósty na tych igrzyskach i jedenasty złoty olimpijski w ogóle - to włoski dorobek Johannesa Hoesflota Klaebo. Ten jedenasty przypadł mu za zwycięstwo w sobotnim biegu na 50 km.

Przegonił Heidena

- To niesamowite uczucie - przyznał po biegu Norweg. Dzięki zwycięstwu w narciarskim maratonie pobił on rekord amerykańskiego panczenisty Erica Heidena, który zdobył pięć złotych medali w igrzyskach w Lake Placid w 1980 roku.

Dodajmy jednak, że wszystkie wygrane Heidena miały miejsce w rywalizacji indywidualnej. Natomiast Norweg dwa triumfy zanotował w konkurencjach drużynowych, jak sprint w duetach i sztafeta z udziałem czterech zawodników, więc wyczyn Amerykanina nadal pozostaje wyjątkowy. - W Norwegii mówimy, że jeśli chcesz stać się mężczyzną, musisz wygrać bieg na 50 km, a dzisiaj mi się to udało, więc to idealny sposób na zakończenie dwóch doskonałych, ale i szalonych tygodni – podkreślił za metą Klaebo.

W sobotę po starcie - zgodnie z przewidywaniami - na czele stawki biegło czterech Norwegów. Obok późniejszych medalistów jeszcze Harald Oestberg Amundsen. Początkowo, przez pierwsze 10 kilometrów, w czołowej grupie było około dwudziestu zawodników, przez kilka kilometrów na czele był Fin Iivo Niskanen, uważany obok Norwegów za jednego z kandydatów do podium. Nieźle prezentował się także sportowiec neutralny Sawielij Korostieliow oraz dwaj Francuzi Mathis Desloges i Hugo Lapalus.

Polak ich mijał...

Bardzo dobrze w tym towarzystwie zaprezentował się Dominik Bury, który zajął 12. miejsce, tracąc do Klaebo 6.54,9. Nasz zawodnik początkowo biegł w okolicach 30. lokaty, ale później systematycznie zaczął mijać wolniejszych rywali i po 12 km był już 24. Na 14 kilometrze zapachniało sensacją, gdyż bieg zakończyli Harald Amundsen i Niskanen. Obaj zeszli z trasy, zdjęli narty, kilka minut odpoczywali, było widać, że nie wytrzymali tempa. Później dość długo próbowali znaleźć swobodne przejście do mety, takie, aby nie kolidowało z trasą biegu.

W połowie dystansu, gdy startujący mieli już w nogach około 25 km, wielu z nich zdecydowało się na zmianę nart. Wśród tych, którzy się na to nie zdecydowali, była trójka prowadzących Norwegów, na czele której od 18 km biegł Iversen. Liderzy w połowie dystansu mieli już 40 s przewagi nad Korostieliowem i 54 s nad Loverą. Bury awansował na 22. pozycję, a tracił do liderów około 3.40.

Później trójka Norwegów jeszcze przyspieszyła, zmęczeni rywale nie byli w stanie próbować zbliżyć się do skandynawskiego superekspresu. Na 10 km przed metą neutralny Rosjanin tracił już 1.52, natomiast tuż za nim pojawił się Francuz Theo Shely. Korostieliow opadł z sił, więcej zachował ich Francuz i zameldował się na mecie jako czwarty ze stratą 2.59,7.

Włączył turbodoładowanie

W trójce prowadzących Norwegów na 3 kilometry przed metą tempa nie wytrzymał Iversen. Dwójkę prowadził Nyenget, tuż za nim jechał Klaebo. I na ostatnim przed metą podbiegu pięciokrotny złoty medalista włączył turbodoładowanie. Z łatwością wyprzedził partnera z zespołu, szybko uzyskał kilkanaście metrów przewagi i niezagrożony zwyciężył. Nyenget nawet nie próbował go gonić, chyba wiedział, że na Klaebo nie ma w tych igrzyskach mocnych.

Ten przyznał, że zdecydował się na atak dopiero na ostatnim wzniesieniu, bo wcześniej starał się maksymalnie oszczędzać siły, bo - jak stwierdził - na dystansie 50 km nigdy nie można być niczego pewnym. - Jesteś tak zmęczony, że nie wiesz, jak zareagują twoje nogi i ramiona. Można chcieć biec szybko, przyspieszyć, ale czy twoje ciało jest do tego zdolne? Tego nigdy nie można być pewnym. Gdy zaatakowałem na ostatnim wzniesieniu i zobaczyłem, że zyskuję kilka sekund, poczułem ogromną ulgę i starałem się cieszyć ostatnimi metrami biegu - tłumaczył bohater igrzysk.

Norweski biegacz powtórzył osiągnięcie z zeszłorocznych mistrzostw świata w Trondheim, kiedy przed własną publicznością również był najlepszy we wszystkich sześciu konkurencjach. Później przyznał, że teraz potrzebuje czasu, aby pomyśleć o kolejnym etapie swojej kariery, nawiązując do przyszłorocznych mistrzostw świata w szwedzkim Falun.

- Ta perspektywa wygląda kusząco i obiecująco, ale na pewno po sezonie trochę czasu poświęcę, by wszystko przemyśleć. Zawsze uwielbiałem rywalizację i mam nadzieję, że tak będzie dalej, ale muszę sobie to wszystko jakoś poukładać - podkreślił.


CZY WIESZ, ŻE...

◼ Johannes Klaebo trzy pierwsze olimpijskie złote medale zdobył osiem lat temu w Pjongczangu. Cztery lata później w 2022 roku w Pekinie dołożył dwa kolejne złote oraz po jednym srebrnym i brązowym.

W klasyfikacji razem z igrzyskami letnimi Norweg ustępuje jedynie amerykańskiemu pływakowi Michaelowi Phelpsowi, który ma w kolekcji 23 złota.

Sukces Klaebo dał Norwegii rekordową liczbę 18. złotych krążków i jeszcze bardziej zwiększył jej przewagę nad innymi krajami we włoskich igrzyskach. Reprezentanci tego państwa już 40-krotnie stanęli na podium, co również jest rekordem zimowej rywalizacji olimpijskiej.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się