Tak się gra w Barbórkę!

GieKSa złożyła wszystkim górnikom najserdeczniejsze życzenia i z okazji ich święta wyrzuciła z Pucharu Polski pachnącą Europą Jagiellonię!

Nadsztygar futbolu Bartosz Nowak uziemił wczoraj niejednego rywala! Fot. Press Focus

Dla gości z Białegostoku czwartkowy mecz był niezłym szokiem kulturowym. 4 grudnia to przecież obce na Podlasiu święto górników, które na stadionie Górniczego Klubu Sportowego nie mogło przejść niezauważone. Z głośników od początku leciały górnicze kawałki, tematycznych akcentów nie brakowało na trybunach, a jeszcze w trakcie rozgrzewki kilka akordów w jednym z narożników boiska zagrała orkiestra górnicza. Piłkarzy na murawę wyprowadzili górnicy w odświętnych mundurach, było pamiątkowe zdjęcie – i okrzykiem „Szczynść Boże, Grubiorze” rozpoczęło się futbolowe fedrowanie.

Kombajn zamiast kilofa

Optyczną przewagę zyskała Jagiellonia, ale dopiero w 16 minucie podniosła ciśnienie, gdy po uderzeniu piętą Jesusa Imaza piłkę z linii bramkowej wybił Marcin Wasielewski. To najwyraźniej pobudziło katowiczan, bo w ciągu kilku kolejnych minut parę razy zagrozili bramce Jagi – raz centry nie domknął Ilja Szkurin, potem białostoczanie musieli wybijać futbolówkę lecącą do siatki! Spotkanie wyrównało się, zrobiła się taka trochę łupanka, a obie strony jak kilofami próbowały drążyć tunele w defensywnych ścianach przeciwników. Ekipa z Podlasia nie miała jednak wystarczającego know-how w tej branży i nie wiedziała, że w takich sytuacjach najlepiej sprawdza się kombajn. Ten postanowili włączyć GieKSiarze! Cieszący się z występu w wyjściowej jedenastce Marcel Wędrychowski odebrał piłkę... bramkarzowi Jagi, Miłoszowi Piekutowskiemu, i oddał ją sztygarowi Bartoszowi Nowakowi, który dał gospodarzom prowadzenie!

Górnicze charaktery

Sztygar? Przepraszam – Nowak to oczywiście nadsztygar futbolu, co udowodnił chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy. Szkurin zagrał z nim na ścianę (nie, tym razem to nie terminologia górnicza), pogubiła się białostocka obrona i Białorusin strzelił swojego 6. gola w tym sezonie! Trener Adrian Siemieniec zareagował natychmiast i po chwili miał na boisku czterech nowych zawodników (choć Kamil Jóźwiak zszedł przez kontuzję), w tym m.in. Oskara Pietuszewskiego i Afimico Pululu. Katowiczanie stawiali jednak twarde warunki, przez co Jaga momentami ocierała się o desperację. Wspomniany Pietuszewski na przykład... obejrzał żółtą kartkę za próbę wymuszenia karnego, choć nieodpuszczająca Jagiellonia i tak „jedenastkę” wywalczyła (faulował spóźniony Rafał Strączek przy dośrodkowaniu) – w 86 minucie wykorzystał ją Pululu.

To zwiastowało ogromną nerwówkę dla GKS-u, ale gospodarze pokazali górniczy charakter! W doliczonym czasie ponownie zafunkcjonował duet Nowak – Szkurin i tym razem to ten pierwszy przymierzył, pieczętując pierwszy od 22 lat awans GieKSy do ćwierćfinału Pucharu Polski!

Piotr Tubacki

3  GOLE w Pucharze Polski ma już Ilja Szkurin, trafiając do siatki w każdym z rozegranych spotkań. Strzelił z Wisłą Płock, strzelił z ŁKS-em Łódź – no i wczoraj z Jagiellonią!


CZY WIESZ, ŻE...

Mecz GKS-u z Jagą z trybun obserwował były piłkarz katowickiej ekipy, Oskar Repka. Dziś to pomocnik Rakowa, z którym to przecież... w niedzielę zagrają na wyjeździe katowiczanie. Repka przyglądał się starym znajomym i w kuluarach zdradził, że był nieco zaskoczony przebiegiem - i wynikiem - tego spotkania.


◼ GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 3:1 (1:0)

1:0 – Nowak, 45+1 min, 2:0 – Szkurin, 51 min, 2:1 – Pululu, 86 min (karny), 3:1 – Nowak, 90+5 min

GKS: Strączek – Czerwiński (67. Rogala), Jędrych, Klemenz – Wasielewski, Bosch (90+6. Rejczyk), Milewski, Galan – Wędrychowski (76. Marković), Szkurin, Nowak. Trener Rafał GÓRAK.

JAGIELLONIA: Piekutowski – Wojtuszek, Vital, Pelmard, Polak (67. Wdowik) – Mazurek (57. Lozano), Flach (57. Drachal) – Pozo, Imaz, Jóźwiak (53. Pietuszewski) – Railis (57. Pululu). Trener Adrian SIEMIENIEC.

Sędziował Wojciech Myć (Lublin). Widzów 6076. Żółte kartki: Szkurin, Czerwiński, Wędrychowski, Bosch, Strączek – Polak, Imaz, Pietuszewski, Pululu


GŁOS TRENERÓW

Rafał GÓRAK: – Nigdy nie miałem ręki do rozgrywek pucharowych i zastanawiałem się, dlaczego nie potrafimy zrobić kroku dalej. W tym roku udało się i będziemy grali na wiosnę, a na tym etapie już nas bardzo dawno nie było. Stąd moja ogromna radość. To był mecz z wymagającym rywalem, który od 60 minuty grał w swoim top składzie. To było czuć, ale moja drużyna była zdyscyplinowana i dobrze prezentowała się w defensywie.

Adrian SIEMIENIEC: – Nie zrealizujemy celu, jakim była gra na wiosnę we wszystkich rozgrywkach. Czujemy złość, że przegraliśmy i odpadliśmy. Nie ma skali na to, jak bardzo jestem zły.Gratuluję GKS-owi i życzę powodzenia w dalszych fazach Pucharu Polski.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się