Tak kończą mistrzowie

Jastrzębianie jedynie w pierwszym secie mieli problemy z zatrzymaniem Alejandra Miguela Gonzaleza Rodriguesa. Fot. PAP/Zbigniew Meissner


Tak kończą mistrzowie

Jastrzębianie wykonali plan i ograli Jihostroj Czeskie Budziejowice, choć zaczęło się sensacyjnie.

 

LIGA MISTRZÓW

 

Mistrzowie Polski w trzech meczach przegrali tylko seta, Jihostroj natomiast tylko jednego wygrał. Łatwo było więc wskazać faworyta, tym bardziej że w Czechach Jastrzębski Węgiel zwyciężył 3:0. - Chcemy podtrzymać passę zwycięstw i dobrze spędzić święta. Przed nami trudne spotkanie, bo w Budziejowicach pokazaliśmy co prawda dobrą siatkówkę, ale też daliśmy rywalom szanse, które potrafili wykorzystać. Musimy więc grać odważnie, być skupieni przez cały mecz i nie pozwolić gościom na rozwinięcie skrzydeł, bo mecz może mieć wtedy nieoczekiwany scenariusz - twierdził Norbert Huber, środkowy drużyny z Jastrzębia-Zdroju.

Spotkanie zaczęło się jednak niespodziewanie. Gospodarze zaczęli niemrawo, jakby przekonani o swojej sile nie spodziewali się większego oporu rywali. Gracze Jihostroju tymczasem wyszli na parkiet bez żadnej presji i kompleksów. Grali twardo. Mocno zagrywali i atakowali. Doskonale spisywał się zwłaszcza Alejandro Miguel Gonzalez Rodrigues. Młody kubański atakujący, jak przystało na gracza z „gorącej” wyspy, imponował dynamiką i wyskokiem. A mierząc 208 cm często był nieuchwytny dla bloku jastrzębian. Był przy tym bezkompromisowy. Nie szukał wymyślnych rozwiązań, lecz uderzał z pełną siłą. Po jego akcjach jastrzębianie kilkakrotnie kiwali głowami z podziwem dla jego kunsztu. Pokazał też, że potrafi blokować, gdy w pojedynkę powstrzymał Tomasza Fornala. Nasz przyjmujący początku meczu nie zaliczy do udanych. Nie tylko męczył się w ofensywie, ale również nie najlepiej spisywał się w przyjęciu zagrywki. W połowie partii zastąpił go Rafał Szymura.

Goście od początku prowadzili. Jastrzębianom udało się kilka razy zniwelować straty, ale zatrzymać rywali nie potrafili. Ci skutecznie odpowiadali i po nieudanym serwisie Marko Sedlacka przegrali pierwszą partię.

Porażka mobilizująco podziałała na mistrzów Polski. Kolejne sety to już ich popis. Benjamin Toniutti „bawił się” rozegraniem i Fornal, który wrócił na parkiet, Jean Patry, Jurij Gładyr oraz Rafał Szymura mogli w pełni pokazać swój kunszt.

Po drugiej stronie siatki wicemistrzowie Czech stracili rezon. Gonzalez Rodrigues zgasł, a jego koledzy, choć dzielnie walczyli, nie mieli argumentów, by zagrozić mistrzom Polski. Tylko na początku trzeciej odsłony dotrzymywali im kroku. Od stanu 10:10 miejscowi wywalczyli cztery punkty z rzędu, potem dołożyli kolejne i po chwili było już 17:12.

Po spotkaniu z Jihostrojem Marcelo Mendez, trener Jastrzębskiego Węgla, dał swoim zawodnikom pięć dni wolnego. Do zajęć wrócą w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, a ostatnie w tym roku spotkanie rozegrają w PlusLidze 30 grudnia, na wyjeździe z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

 

Grupa D

Jastrzębski Węgiel - Jihostroj Czeskie Budziejowice 3:1 (21:25, 25:17, 25:17, 25:17)

JASTRZĘBIE: Toniutti (2), M. Sedlacek (2), Gładyr (10), Patry (16), Fornal (14), M’Baye (10), Popiwczak (libero) oraz Skruders, Sclater (2), Szymura (10), Jóźwik. Trener Marcelo MENDEZ.

JIHOSTROJ: Emmer (2), Luengas (11), Taylor-Parks (8), Gonzalez Rodriguez (15), Balabanow (8), O. Sedlacek (8), Kovarik (libero) oraz Van Schie, Ondrovic, Zelenka, Lestina. Trener Andrzej KOWAL.

Sędziowali: Ricardo Ferreira (Portugalia) i Andrea Puecher (Włochy). Widzów 1692.

Przebieg meczu

I: 8:10, 13:15, 17:20, 21:25.

II: 10:5, 15:6, 20:12, 25:17.

III: 10:9, 15:11, 20:14, 25:17.

IV:]10:6, 15:8, 20:13, 25;17.

Bohater - Jean PATRY.

 

SVG Lueneburg - Guaguas Las Palmas zakończył się po zamknięciu wydania.

 

(mic)