Tajemnicza śmierć legendy
W poniedziałek 23 stycznia 1939 roku zmarł jeden z najlepszych piłkarzy okresu międzywojnia Matthias Sindelar. Miał ledwie 35 lat. Czy za jego śmiercią stało gestapo?
Matthias Sindelar (z lewej) – jeden z najlepszych piłkarzy okresu międzywojennego. Fot. ORF.at
Z LAMUSA
Pod koniec lat 30. ubiegłego wieku Europa była w podobnej sytuacji jak teraz. Na Starym Kontynencie panowała spora niepewność co się wydarzy. W marcu 1938 roku doszło do Anschlussu Austrii. Kraj został włączony w skład III Rzeszy. Kanclerza Niemiec Adolfa Hitlera na ulicach Wiednia witały wiwatujące tłumy. Niewiele ponad pół roku później, w październiku 1938 roku, doszło do zaboru Czechosłowacji. Nasz południowy sąsiad, mimo posiadania silnej armii, poddał się bez walki.
Mozart futbolu
Wcześniej, bo w czerwcu 1938 roku, na francuskich stadionach rozegrano trzeci Puchar Świata (właściwie Puchar Rimeta, bo tak w początkowym okresie nazywano piłkarskie mistrzostwa globu). Miała w nich uczestniczyć reprezentacja Austrii, w latach międzywojnia jedna z najlepszych futbolowych jedenastek na świecie. W drużynie legendarnego trenera Hugo Meisla, twórcy austriackiego znakomitego Wunderteamu, który na początku lat 30. i później nie miał sobie równych (4. miejsce na świecie w 1934 i wicemistrzostwo olimpijskie w 1936). W zespole było wiele znakomitości, które przeszły do legendy światowej piłki. Josef „Pepi” Bican w swojej karierze strzelił blisko 1000 goli! W zestawieniu RSSSF, międzynarodowej organizacji zajmującej się sporządzaniem i opracowaniem futbolowych statystyk, ma 950 udokumentowanych goli. Jest drugi w klasyfikacji za Niemcem Erwinem Helmchenem (989). Na 15. pozycji w tym zestawieniu jest Robert Lewandowski (711 goli), a o dwie pozycje niżej Ernest Wilimowski (683). Inna z wybitnych postaci tego zespołu to Matthias Sindelar, choć początkowo – z racji miejsca urodzenia - nosił imię Matej. Ten urodzony 10 lutego 1903 roku w miejscowości Kozlov na Morawach piłkarz był określany mianem „Mozarta futbolu”. 175 cm wzrostu i mikra budowa ciała. Słynął z kreatywności i dryblingu, był nie do zatrzymania dla rywali. W systemie gry Maisla (2-3-5) pełnił kluczową rolę, piłkarskiego mózgu. Szybko stał się gwiazdą Austrii Wiedeń i reprezentacji, w której występował w latach 1926-38, zaliczając 43 występy i 26 goli. Grał oczywiście na MŚ we Włoszech w 1934. Zagrałby też pewnie cztery lata później we Francji, ale do tego nie doszło…
Na mistrzostwa nie pojechali
3 kwietnia 1938 roku na Praterze rozegrano mecz Austria – Niemcy. Dla gospodarzy, wtedy już wchłoniętych przez III Rzeszę (choć referendum, które oczywiście było formalnością, odbyło się tydzień później), był to ostatni oficjalny mecz przed II wojną. Wygrali 2:0 po golach w II połowie zdobywanych przez Sindelara i Karla Sestę. Po meczu ten pierwszy tańczył z radości na boisku, ku wściekłości Hansa von Tschammera, który w Niemczech odpowiadał za sport. Dwa miesiące później rozpoczęły się trzecie mistrzostwa globu. 5 czerwca 1938 w Lyonie Austriacy mieli zagrać w 1/8 finału ze Szwedami. Do meczu nie doszło, bo Austria została wymazana z mapy Europy. Część piłkarzy z tego kraju (w sumie 9) reprezentowała na MŚ Niemców. Sindelar, ku niezadowoleniu Seppa Herbergera, odmówił, tłumacząc się wiekiem i wcześniejszą kontuzją. Faktycznie, przed meczem z Niemcami na początku kwietnia przez kilka miesięcy nie grał. Kto wie, jak Niemcy zagraliby na turnieju we Francji z Sindelarem w składzie? Bez niego reprezentacja furory nie zrobiła, bo w pierwszej rundzie, w powtórzonym drugim meczu, przegrała ze Szwajcarami. Poza kontuzją, Sindelar ze swoimi kolegami chciał przede wszystkim reprezentować Austrię, która znowu była jednym z faworytów Pucharu Świata. Z gry nic nie wyszło, bo w futbol z buciorami weszła polityka, w tym wypadku faszystowska.
Tlenek węgla, samobójstwo, gestapo?
Sindelar w nazistowskiej Austrii przestał grać, a 23 stycznia 1939 znaleziono jego ciało oraz ciało jego narzeczonej Camilli Castaglone. Sprawa nie do końca została wyjaśniona i pozostaje tajemnicą do dzisiaj. Według oficjalnego raportu policji powodem śmierci było zatrucie tlenkiem węgla. Ludzie wiedzieli jednak swoje i plotkowali. Jedni mówili, że za wszystkim stało gestapo, a genezą tego był mecz z 3 kwietnia poprzedniego roku. Miał być remis, a Austriacy - głownie za sprawą Sindelara - wygrali. Ponadto potem odmówił występów w reprezentacji Wielkich Niemiec. Inni uważali, że razem z narzeczoną odebrali sobie życie ze względu na sprzeciw wobec narodowosocjalistycznej ideologii. Faktycznie był przeciwny reżimowi, ale czy posunąłby się tak daleko? Historyk David Forster napisał o nim kilka lat temu: „Był oportunistą, jak wielu innych piłkarzy. Grał w klubie z żydowskimi oficjelami, miał kolegów nazistów wśród zawodników z drużyny. Mógł pracować z każdym. Podobnie jak inni prominentni piłkarze, Sindelar wzywał do głosowania na „tak” w referendum w sprawie „Anschlussu”. Sami zawodnicy – jak Sindelar – częściowo skorzystali na aryzacji, bo otrzymali stanowiska i przejęli część żydowskiego majątku”.
Co faktycznie doprowadził do śmierci jednego z najlepszych zawodników swojej epoki, pewnie się nie dowiemy, ale historia jego odejścia do dziś budzi nad Dunajem emocje…
Michał Zichlarz
