Tajemnica haitańskiej koszulki
Na Haiti jest polska społeczność. Mieszka w Fond-des-Blancs, czyli „mieście białych” – mówi kibic haitańskiej reprezentacji, Jocelyn Joissin.
Jocelyn Joissin z Haiti opowiada o tajemnicy koszulki reprezentacji jego kraju... i nie tyko. Fot. Michał Zichlarz
MUNDIAL 2026
Przed startem mundialu głośno było u nas o Haiti. Nie dlatego, że w 1974 roku podczas mistrzostw świata pobiliśmy rywala z tego kraju aż 7:0. Chodziło o zamieszanie z niby polską flagą na reprezentacyjnym stroju. Jak się okazało, z biało-czerwoną nie miało to nic wspólnego, było to po prostu złudzenie, w rzeczywistości flaga... nie jest w naszych barwach – a błękitno-czerwona, czyli haitańska.
Miasto białych
Sprawa, szczególnie oczywiście w mediach społecznościowych, żyła swoim życiem, a przy okazji wywołała ciekawą dyskusję nie tyle zresztą sportową co… historyczną. Ponad dwieście lat temu Napoleon do stłumienia buntu niewolników na San Domingo, dzisiejszym Haiti, wysłał polskich legionistów. Według jednej z wersji część z nich miała odmówić walki z walczącymi o wolność czarnymi i przeszła na ich stronę.
– To prawda i tak było – mówi mi w drodze do Filadelfii na mecz Brazylii z Haiti mieszkający w Stanach Jocelyn Joissin. – Wielu z nich walczyło po naszej stronie, a potem zostali na wyspie i do dziś żyją w miejscu, które nazywa się Fond-des-Blancs. To znane i popularne u nas miejsce – dodaje Jocelyn.
Faktycznie w tej prawie 20-tysięcznej gminie można spotkać potomków polskich legionistów! Z informacji na temat Fond-des-Blancs: „To gmina położona w departamencie Sud na Haiti w Aquin. Jest jedną z kilku społeczności polskich Haitańczyków, pochodzących z polskich legionistów, którzy pierwotnie walczyli po stronie Francuzów przeciwko rewolucji haitańskiej. Identyfikując się z Afrykańczykami szukającymi wolności, zmienili stronę i sprzymierzyli się z byłymi niewolnikami. Po buncie i ogłoszeniu Republiki Haiti około 400-500 Polaków osiedliło się na wyspie, na terenach wiejskich, gdzie żyli jako chłopi z haitańskimi żonami i dziećmi mieszanej rasy. Otrzymali pełne obywatelstwo kraju od Jeana-Jacques'a Dessalinesa ze względu na ich poparcie dla rewolucji”.
Generał Dessalines Polaków nazwał „białymi niewolnikami Europy” ze względu na utratę przez nas niepodległości kilka lat wcześniej. – Potomkowie Polaków żyją u nas i mają się dobrze – śmieje się Jocelyn Joissin. Dodaje przy tym, że w jednej z bitew w listopadzie 1802 roku siły czarnych pokonały Francuzów. – Wtedy Napoleon i jego armia to była potęga, więc taka wygrana miała swoje psychologiczne znaczenie. Dlatego też teraz, przed mistrzostwami świata, dla wzmocnienia siły postanowiono dodać taki motyw na koszulce naszej piłkarskiej reprezentacji – tłumaczy Haitańczyk.
Pamiętają o Polakach
Mówię, że dla wielu kibiców w Polsce jego kraj kojarzy się przede wszystkim ze słynnym meczem w czerwcu 1974 roku na mistrzostwach świata w Niemczech Zachodnich w Monachium, gdzie pokonaliśmy reprezentację z Karaibów aż 7:0! – Miałem wtedy 14 lat i pamiętam to spotkanie – uśmiecha się Jocelyn.
– Pamiętam jeszcze naszych zawodników w tego spotkania, bramkarza Francillona, Vorbe, Saint-Vil, a u was grał i strzelał Lato – śmieje się. W tamtym spotkaniu późniejszy król strzelców zachodnioniemieckich MŚ zdobył dwie bramki, hat tricka zaliczył Andrzej Szarmach, a po trafieniu dołożyli Kazimierz Deyna i po kapitalnym trafieniu z wolnego pod poprzeczkę Jerzy Gorgoń.
Teraz Haiti znalazło się w mundialu po raz drugi po 52 latach. – Z Brazylią nie mieliśmy dużych szans. W ogóle ciężko powalczyć z tymi najlepszymi, ale staramy się, żeby zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie – podkreśla Jocelyn Joissin.
Nie mogą grać w domu
Przed 52 laty Le Rouge et Bleu skończyli w grupie za Polską, Argentyną, Włochami; na ostatnim miejscu z zerowym dorobkiem punktowym i stosunkiem goli 2:14. Teraz tak źle nie będzie. Po przegranej ze Szkocją – po walce – 0:1, przyszła porażka w Filadelfii z pięciokrotnym mistrzem świata Brazylią 0:3, a przed zespołem francuskiego szkoleniowca Sebestiena Minge jeszcze starcie z Marokiem jutro, także w Atlancie. Dodajmy, że Minge awans wywalczył, mimo że nie postawił stopy na haitańskiej ziemi. Wszystko przez trwający w tym kraju od lat wewnętrzny konflikt… Swoje mecze w eliminacjach Haitańczycy rozgrywali na sąsiednich karaibskich wyspach.
Michał Zichlarz, Filadelfia
W akcji Jean-Ricner Bellegarde. Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus
