Tabletki zadziałały...

Bartosz Kwolek miał wystąpić co najwyżej w epizodach, a zagrał cały mecz i był najlepszy!

Bartosz Kwolek dobrze serwował, przyjmował, atakował i blokował, zaliczając udany powrót po kontuzji. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

PLUSLIGA

Zawiercianie po niezwykle intensywnym czasie, bo przecież grali co trzy dni, ostatnio mieli okazję spokojnie potrenować. Efekt był znakomity - świetny występ w Jastrzębiu i wygrana w 76 minuty 3:0. Przez dwa sety nie było cienia wątpliwości kto jest lepszy, natomiast w drugiej odsłonie goście dokonali niebywałej sztuki, bowiem przegrywali 18:22 i zdobyli siedem punktów z rzędu!

Powrót z przytupem

- Miałem nie grać w wyjściowym składzie i  ewentualnie tylko wchodzić zadaniowo na jedną, dwie akcje – wyjawił przed kamerami Polsatu Sport Bartosz Kwolek, powracający po kontuzji stawu skokowego. Jednak sytuacja kadrowa się tak ułożyła (Aaron Russell miał problemy żołądkowe – przyp. red.), że musiałem wyjść w podstawowym składzie. Tabletki zadziałały i bez problemu wytrzymałem trudy spotkania. Zespół stanął na wysokości zadania i zdobył ważne punkty.

Kwolek miał imponujący powrót po skręceniu stawu skokowego, bowiem stworzył show i w każdym elemencie spisywał się bez zarzutu. W przyjęciu zaliczył 56% skuteczności, zaś w ofensywie 62% i zdobył 16 pkt, w tym 13 atakiem, dwa blokiem i miał asa serwisowego. Trudno się dziwić, że został MVP.  Był najlepszy, ale gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że jego koledzy wcale nie byli gorsi.

Sentymentalny powrót

Jakub Popiwczak zaczynał w Jastrzębskiej Akademii Talentów i jako junior trafił do seniorskiego zespołu JW. Przez 13 sezonów występował w nim i zdobył wiele cennych laurów, z mistrzostwem kraju na czele. Przed bieżącym sezonem postanowił przenieść się do Zawiercia i w sobotę miał okazję po raz pierwszy zagrać w swojej, dobrze znanej hali. Przez miejscowych fanów został przywitany owacyjnie oraz uhonorowany okolicznościowym tableau ze zdjęciami oraz jego drogą do sukcesów.

- Oczywiście, że przed meczem było sporo emocji i oczy mi się szkliły – uśmiechał się po spotkaniu reprezentacyjny libero. - To były wzruszające chwile, ale gdy pojawiłem się na parkiecie, sentymenty poszły na bok. Starałem się zaprezentować jak najlepiej i pomóc zespołowi w zwycięstwie. W tygodniu po jednym z treningów powiedziałem kolegom, że nie wyobrażam sobie, by przegrać to spotkanie. No i spisali się rewelacyjnie. Kwolek szalał, zaś Patryk Łaba dał zmianę, którą będziemy długo wspominali.

Set imienia Patryka

Zespół trenera Michała Winiarskiego był dobrze przygotowany mentalnie do tej potyczki. Nawet nieoczekiwana absencja Russella nie zburzyła ustalonego planu, choć można było obawiać się jak po długiej przerwie zaprezentuje się Kwolek. On rozwiał wszelkie wątpliwości po pierwszych udanych akcjach. Wszystkie elementy funkcjonowały bez zarzutu. Blok-obrona to fundament sukcesu, choć wszyscy solidnie pracowali zarówno w polu serwisowym, jak i w ataku. W 1. secie goście zaliczyli sześć bloków, zaś gospodarze ani jednego. Pierwszy atak gości zablokował Łukasz Usowicz w 2. odsłonie, doprowadzając do remisu 12:12.

Po pierwszym secie pewnie wygranym przez przyjezdnych, w drugim role się odwróciły. Przy stanie 22:18 trener Winiarski dokonał podwójnej zmiany i na parkiecie pojawili się rozgrywający, Jakub Nowosielski oraz atakujący Bartłomiej Bołądź. Po chwili na zagrywkę wszedł też Patryk Łaba. Serwisy tego ostatniego zupełnie rozregulowały gospodarzy i Zawiercianie wygrali do 22!

- Ten set zadecydował o naszej przegranej, bo już nie zdołaliśmy się pozbierać – przekonywał libero JW, Maksymilian Granieczny. - Trudno rywali było zatrzymać, bo grali perfekcyjnie i nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia.

Trzeci set był formalnością. Przewaga była po stronie gości.

- Cieszę się, że pomogłem drużynie w trudnym momencie i zdołaliśmy wyciągnąć seta w takiej sytuacji – mówił po meczu Patryk Łaba. - To był kluczowy moment tego spotkania. Gdy pojawiłem się w polu zagrywki, myślałem tylko o jednym,  wykonać ją jak najlepiej potrafię. Serwisy sprawiły, że nasze kontry były skuteczne. Takimi wygranymi buduje się morale zespołu przed najważniejszym rozdaniem, czyli play offem.

Łaba już wcześniej został uznany za najbardziej wartościowego zmiennika PlusLigi, a w meczu z JW tylko to potwierdził.


◼ JSW Jastrzębski Węgiel – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (16:25, 22:25, 20:25)

JASTRZĘBIE: Toniutti, Szerszeń (7), Brehme (4), Kaczmarek (13), Gierżot (6), Usowicz (8), Granieczny (libero) oraz Tuaniga, Lorenc (1), Zaleszczyk, Kujundzić (2), Kufka. Trener Andrzej KOWAL.

ZAWIERCIE: Tavares (2), Kwolek (16), Gładyr (4), Ensing (13), Czerwiński (7), Bieniek (7), Popiwczak (libero) oraz Bołądź (1), Nowosielski, Łaba (1). Trener Michał WINIARSKI.

Sędziowali: Marek Krupski (Bielsko-Biała) i Wojciech Maroszek (Żory). Widzów 3056.

Przebieg meczu
I: 7:10, 10:15, 13:20, 16:25.
II: 8:10, 15:14, 20:16, 22:25.
III: 7:10, 9:15, 13:20, 20:25.

Bohater – Bartosz KWOLEK.

(sow)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się