Tabela ważna tylko raz
Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze
Rafał Janicki, czyli mocny punkt lidera ekstraklasy nie tylko w obronie. Fot. Mateusz Sobczak/Pressfocus.pl
- No tak... Można powiedzieć, że to strata dwóch punktów. Na boisku było widać, że to my prowadzimy grę, że stwarzamy sytuacje. Niestety, druga bramka dla nas nie chciała wpaść i wielka szkoda, bo było ponad 20 strzałów z naszej strony. Stworzyliśmy też kilka groźnych okazji, a straciliśmy bramkę w niepotrzebny sposób, kiedy rywal w całym meczu może ze dwa razy był w naszym polu karnym. Szkoda, że tak się to skończyło...
To pan dał prowadzenie, zdobywając gola zaraz na początku. Była to pana druga bramka w sezonie. Idzie pan na swój strzelecki rekord?
- Nie ma co tak na to patrzeć, to oczywiście nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest, żebyśmy zdobywali punkty, a w niedzielę to się nie udało tak, jak chcieliśmy. Jeśli jednak mamy awansować w kolejny wtorek do następnej rundy Pucharu Polski, to biorę takie rozstrzygnięcie w ciemno.
Czego w takim razie zabrakło w tym zremisowanym 1:1 meczu?
- Skuteczności - to raz. A dwa: kiedy blokowałem Katsatonisa, była taka bezpańska piłka, a ich skrzydłowy Vallejo zamykał - i co? Ciężko się przed taką sytuacją obronić. Szkoda, bo przeciwnik nie stworzył wielu okazji, nie zagroził nam jakoś bardzo, a straciliśmy bramkę. Ze swojej strony na pewno musimy popracować nad skutecznością, bo tego nam zabrakło.
Okej, może Piast nie stworzył wielu okazji, ale wyprowadzane szybkie ataki mogły się podobać, były pomysłowe. Jak to wygląda z perspektywy środkowego obrońcy drużyny przeciwnej?
- Byliśmy na to przygotowani. To nie jest tak, że Piast nie potrafi grać. Widzieliśmy to na przygotowanej przez nasz sztab analizie. Wiemy, jakie strony mają mocne. Są w stanie poczekać na kontratak, ich ofensywni zawodnicy za bardzo nie bronią i ciężko się do nich ustawić. W miarę to kontrolowaliśmy, choć oczywiście parę razy szybko wyszli. Z naszej strony wszystko było jednak pod kontrolą, a to, że potrafią grać z dobrym skutkiem, pokazują w lidze ich ostatnie występy. Są groźni.
Wygrywając u siebie z Piastem odskoczylibyście Legii na kilka punktów, ale z drugiej strony wiadomo: liga jest tak wyrównana, że trudno oczekiwać, że wszystko będziecie wygrywali, nawet u siebie przed prawie trzydziestotysięczną widownią.
- Nie patrzę na to w ten sposób. Na pewno szkoda, że w niedzielę nie wyszło, ale teraz trzeba się skupiać na tym, co będzie w piątek wieczorem z Widzewem. A co tabela pokaże, to - jak ostatnio powiedziałem - wszystko zweryfikuje koniec sezonu. Wtedy to będzie się liczyć. Teraz nie ma co patrzeć, bo to nie jest aż tak ważne.
Z Piastem zagracie już za tydzień, 27 października w Gliwicach - w 1/16 finału Pucharu Polski. To będzie pewnie inne starcie od tego ligowego, prawda?
- Czy ja wiem? Może być podobnie, jak było u nas. Potrafią grać, ciężko odebrać im piłkę, gdy rozgrywają od tyłu, a z przodu też trzeba uważać, bo mają swoich kreatywnych, ofensywnych zawodników. Jedziemy tam, żeby awansować i grać w pucharowych rozgrywkach dalej. Tamten sezon pokazał, że żeby dojść do finału, trzeba pokonać wielu mocnych rywali, a my na takiego trafiamy już w naszym pierwszym meczu (w I rundzie PP Górnik nie musiał grać jako pucharowicz w europejskich rozgrywkach – przyp. red.). Oby nam szczęście dopisało!
Rozmawiał Michał Zichlarz
LICZBA JANICKIEGO
3 BRAMKI na koniec sezonu w ekstraklasie Rafał Janicki miał w poprzednich, tak udanych dla Górnika rozgrywkach, kiedy Zabrzanie zdobyli i Puchar Polski, i wicemistrzostwo kraju. Tyle samo goli miał w ekstraklasie także w barwach Podbeskidzia (to w pół sezonu, wiosną 2021). Teraz ma już dwa zdobyte gole, w rywalizacji z Rakowem i Piastem
CZY WIESZ, ŻE…
Rafał Janicki zagrał w niedzielę w górnośląskich derbach z Piastem po raz 422. w ekstraklasie. Daje mu to 7. miejsce w tabeli wszech czasów. Jesienią przeskoczył Łukasza Madeja (417) oraz Janusza Jojkę i Marka Zieńczuka (po 416 gier w elicie). Przed nim Łukasz Surma – 559 meczów, Marcin Malinowski – 458, Marek Chojnacki – 452, Arkadiusz Głowacki – 435, Łukasz Trałka – 431 i Dariusz Gęsior – 427.
