Tabela mówi co innego
Dyrektor sportowy Odry Opole, Dariusz Sztylka, uważa, że praca wykonywana przez zarząd, sztab szkoleniowy i zawodników przyniesie efekt.
Ta pozycja Branislava Spaczila oddaje sytuację Odry po 9 kolejkach. Fot. Facebook Odry Opole
Najpierw fakty. Po 9 kolejkach na zapleczu ekstraklasy Odra zajmuje 14. miejsce i ma 9 punktów. Tyle samo ma otwierająca strefę spadkową Stal Mielec, a zamykająca tabelę Puszcza Niepołomice rozegrała jeden mecz mniej izdobyła 6 „oczek". Do tego dodajmy dorobek bramkowy Opolan, czyli 7 trafień, co ustawia drużynę Łukasza Tomczyka na ostatnim miejscu pod względem skuteczności. Podsumowując te cyfry i liczby jednym słowem można byłoby powiedzieć – źle. Jednak dyrektor sportowy Dariusz Sztylka jest optymistą.
Nie jesteśmy zadowoleni
- Co do samego startu sezonu to na pewno nie jesteśmy zadowoleni – stwierdził w wywiadzie dla klubowych mediów człowiek kierujący pionem sportowym Niebiesko-czerwonych. – Wymagamy od siebie dużo, dużo więcej. Wymagamy od siebie, od sztabu, od zawodników, więc na pewno ta ilość zdobytych punktów i ilość strzelonych bramek jest dla nas na mocno niezadowalającym poziomie.
Może za dużo wymagam od dyrektora sportowego, bo tego na kursach organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej pewnie nie uczą, ale wtrącę tylko, że słowa „ilość” używamy, gdy poprzedza rzeczownik niepoliczalny. Na przykład, gdy mówimy o wodzie, piasku czy śniegu. W przypadku punktów i bramek Odry – można je policzyć na palcach dwóch rąk – mówimy więc o cyfrach.
Duża chęć poprawy
- A że jesteśmy niezadowoleni to na pewno jest w nas duża chęć poprawy – kontynuował człowiek zaliczany do grona piłkarskich ikon Śląska Wrocław. – Przede wszystkim wykonaliśmy dużą autoanalizę co w tych meczach nam wyszło, a co nam nie wyszło. Musimy się zastanowić głębiej, gdzie mamy rezerwy i co możemy zrobić, żeby Odra grała przede wszystkim bardziej skutecznie.
Mnie osobiście w tym wejściu w temat zabrakło słowa „przepraszam”, chociaż kibice zapewniani przed sezonem, że budowany zespół ma walczyć o najwyższe pozycje, mają prawo czuć się zawiedzeni. Tabela mówi bowiem co innego.
Po dogłębnej analizie
- Miejsce w tabeli nie odzwierciedla naszej gry – dodał za to dyrektor, który w tej roli wcześniej pracował w Śląsku Wrocław, gdzie zbudował fundamenty zespołu, który sięgnął po wicemistrzostwo Polski, oraz w Wiśle Płock, która awansowała do ekstraklasy. – Uważam nawet, że po takiej bardzo dogłębnej analizie, którą przeprowadziliśmy po ostatnim meczu z Termalicą – biorąc pod uwagę te wszystkie aspekty – to miejsce jest za niskie na to, co zespół prezentuje w poszczególnych fazach. Ale problem nieskuteczności, problem niezdobywania bramek na pewno wiąże się z tym, że w tym momencie nasz dorobek i miejsce w tabeli – tak jak powiedziałem w pierwszym zdaniu – jest poniżej naszych oczekiwań. Zdajemy sobie z tego mocno sprawę. Jestem jednak o tym przekonany i zarząd też, że praca, który wykonujemy na co dzień, że praca, którą wykonują piłkarze, którą wykonuje sztab szkoleniowy na pewno przyniesie efekt.
Na to potrzeba czasu
- Pamiętajmy, oczywiście to nie jest dla nas żadne wytłumaczenie, ale ta drużyna jest nowa, po bardzo dużej ilości zmian. Jest zmieniony sztab szkoleniowy. Kompletnie inne wymagania dla zawodników, dotyczące intensywności treningu i założeń taktycznych, świadomości zadań na boisku. Więc na to potrzeba czasu. To nie jest wytrych i wytłumaczenie, że czas jest nam potrzebny. Jestem pewny, że dzięki tej analizie, którą zrobiliśmy, nieduże korekty w tym co nie działa, a podkreślenie tych dobrych aspektów, które są i wdrożenie dobrych rzeczy, które funkcjonują w tym zespole, na pewno przyniesie pożądany efekt – zapewnił Dariusz Sztylka.
Jerzy Dusik
