Szybko i łatwo
Pierwsza odsłona dla Asseco Resovii. Knack Roeselare został rozbity. Rewanż za tydzień w Belgii.
Dla Karola Butryna belgijski blok nie był żadną przeszkodą. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Mistrz Belgii to waleczna drużyna. W fazie grupowej aż pięć z sześciu meczów kończyła tie-breakiem, wygrała dwa. W Rzeszowie spodziewano się zatem trudnej przeprawy. Tymczasem wygrana gospodarzy ani przez moment nie była zagrożona.– Spodziewaliśmy się zaciętego meczu. Postawa Belgów troszeczkę nas zaskoczyła, ale cieszymy się, że spotkanie tak przebiegało. Mamy małą przewagę przed rewanżem – mówił Jakub Bucki, atakujący Asseco Resovii.
Rzeszowianie rozpoczęli spotkanie w wielkim stylu. Od pierwszej akcji zagrywką wywierali ogromną presję na rywalach. Potężnie serwowali Artur Szalpuk, Karol Butryn, Danny Demyanenko i Yacine Louati. Taktyka okazała się skuteczna. Belgowie pogubili się. A nie mając dokładnego przyjęcia, nawet taki spec od rozegrania, jak Stijn D’Hulst niewiele był w stanie zdziałać. Jego rozegrane było schematyczne. Zwykle posyłał w bój Basila Dermaux. 23-latek to wschodząca gwiazda światowej siatkówki, uchodzi za jednego z najbardziej utalentowanych atakujących na świecie. Rzeszowianie doskonale zdawali sobie jednak sprawę z jego umiejętności. Mieli go dobrze rozpisanego i ustawiali na niego blok. Dermaux się okrutnie męczył. Próbował różnych sposobów, by minąć ręce blokujących. Wiele razy mu się to udało, ale też równie często się mylił.
Od pierwszej piłki inicjatywa należała do gospodarzy. Trener przyjezdnych, Matthijs Verhanneman, po raz pierwszy poprosił o przerwę przy stanie 4:9. Uwagi nie przyniosły rezultatu. Belgom wprawdzie udało się odrobić kilka punktów, ale Rzeszowianie błyskawicznie odpowiedzieli i ich prowadzenie ani przez moment nie było zagrożone.
Drugi set był bardziej wyrównany. Gracze Knack poprawili dokładność w przyjęciu serwisu i D’Hulst mógł w końcu pozwolić sobie na bardziej urozmaicone rozegranie. Od razu znalazło to odzwierciedlenie w wyniku. Gospodarze prowadzili, ale długo gra toczyła się akcja za akcję i nie mogli odskoczyć na więcej niż dwa, trzy „oczka”. Końcówka to znów popis Asseco Resovii. Butryn, Szalpuk i Louati kończyli wszystkie ataki. Mieli jednak ułatwione zadanie, bo czarną robotę wykonywał Demyanenko. „Wiązał” rywali na środku siatki, przez co skrzydłowi zwykle atakowali na pojedynczym bloku, lub nawet na „wyczyszczonej” siatce.
Miejscowi fani tylko raz, na początku trzeciej odsłony, mogli mieć wątpliwości, czy ich drużyna utrzyma wysoki poziom. Belgowie bowiem zaczęli partię od mocnego uderzenia i wygrywali 5:2. Gospodarze szybko ich zagasili. Cztery kolejne bloki na Dermaux pozbawiły ich wszelkich złudzeń. – To było dobre spotkanie w naszym wykonaniu, w każdym elemencie. Ale to dopiero pierwszy krok. Knack we własnej hali z pewnością zagra lepiej. A my lepiej na wyjazdach nie gramy. Ale będziemy walczyli – zapewnił Artur Szalpuk, przyjmujący Asseco Resovii.
Rewanż za tydzień w Belgii. Rzeszowianie do awansu potrzebują dwóch zwycięskich setów. Przy porażce 0:3 lub 1:3 ćwierćfinalistę Ligi Mistrzów wyłoni złoty set. W 1/8 finału na zwycięzcę rywalizacji czeka Ziraat Bankkart Ankara.
(mic)
◼ Asseco Resovia – Knack Roeselare 3:0 (25:16, 25:20, 25:18)
RZESZÓW: Janusz (1), Szalpuk (16), Potera (6), Butryn (12), Louati (11), Demyanenko (8), Zatorski (libero) oraz Bucki, Shoji. Trener Massimo BOTTI.
ROESELARE: D’Hulst (1), Siksna (1), Vam Elesen (6), Dermaux (11), Espeland (9), Deroey (libero) oraz Angillis (libero), Haapaniemi, Van Hoyweghen. Trener Matthijs VERHANNEMAN.
Sędziowali: Juraj Mokry (Słowacja) i Antonella Verrascina (Włochy). Widzów 2300.
Przebieg meczu
I: 10:6, 15:9, 20:14, 25:16.
II: 10:5, 15:12, 20:17, 25:20.
III: 10:8, 15:12, 20:16, 25:18.
Bohater – Artur SZALPUK.
