Szybciej i skuteczniej!

Nasi kadrowicze wyciągnęli wnioski z trzech porażek w tym sezonie i w czwartej potyczce pokonali w Tychach Słowenię.

Dominik Paś w sobotę rozegrał setny mecz w Biało-czerwonych barwach. Fot. PAP/Art-Service

REPREZENTACJA 

Szybsze tempo, składniejsze akcje i zdecydowanie lepsza skuteczność – te elementy sprawiły, że Biało-czerwoni odnieśli efektowne zwycięstwo nad Słowenią, zespołem z elity. Selekcjoner Pekka Tirkkonen ma poważny ból głowy, bo rozpoczęło się nerwowe odliczanie, gdy do mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu pozostało niewiele czasu - w sobotę pierwsze mistrzowskie spotkanie z Ukrainą.

Koniec serii

Ze Słowenią nasi hokeiści po trzech porażkach jednym golem w końcu zdołali przełamać złą serię.

- Drużyna z meczu na mecz robi postęp, a tylko jeden mecz z tym rywalem, ten piątkowy, przegraliśmy w regulaminowym czasie – skwitował młody napastnik Krzysztof Maciaś. - Realizujemy założenia taktyczne trenera i krok po kroku robimy wszystko, by forma była optymalna na czas od 2 do 8 maja. Oba ostatnie mecze ze Słowenią, w moim przekonaniu, układały się podobnie - z jedną istotną różnicą. W pierwszym prowadziliśmy 2:1 i nie dołożyliśmy kolejnego gola, a sytuacje ku temu były, więc Słoweńcy zdołali wyrównać, zaś w rewanżu znów prowadziliśmy 2:1 i zdobyliśmy kolejną bramkę. Przejęliśmy inicjatywę, graliśmy dużo swobodniej i rozważniej. Najprostsze rozwiązania są najbardziej skuteczne i tak było gdy objęliśmy prowadzenie 3:1. Dobrze się stało, że gramy towarzysko z takimi klasowymi rywalami, bo przecież w turnieju mistrzowskim będzie podobnie.

Szybko i pomysłowo

Zaledwie 34 sekundy potrzebowali nasi hokeiści, by dwa razy pokonać Lukę Kolina. W 6 min najpierw Jakub Lewandowski, mający dobry przegląd sytuacji, w zamieszaniu przytomnie skierował krążek do siatki, a w kolejnej akcji Kamilowi Wałędze, środkowemu nr 1 naszego zespołu, dopisało szczęście, bowiem po jego uderzeniu krążek w dziwnych okolicznościach wpadł do siatki za plecami słoweńskiego golkipera.

Goście zmniejszyli straty, bo jeden z mniej doświadczonych obrońców, Karol Biłas, stracił kontrolę nad „gumą” i na dodatek się przewrócił. Jaki Sodja ją przejął i nie dał najmniejszych szans Maciejowi Miarce. Zmiennik Tomaša Fučika spisywał się bez zarzutu i trudno go winić za utratę goli, a w kilku sytuacjach popisał się błyskotliwymi interwencjami i pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Kamil Górny, jak przystało na kapitana, podwyższył na 3:1 soczystym i precyzyjnym uderzeniem. Słoweńcy zmniejszyli straty w przewadze, bo Nace Langus strącił krążek tuż przed nosem naszego bramkarza, jednak na lodzie rządzili nasi hokeiści i pokusili się o kolejne gole. W 30 min do boksu kar powędrował Mark Sever i podczas przewagi Polacy cały czas przebywali w strefie rywala. Cztery sekundy po wyjściu Słoweńca Patryk Krężołek efektownym uderzeniem pokonał Kolina, czym po raz kolejny udowodnił, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach potrafi strzelić gola.

Pod koniec drugiej tercji na ławce kar usiadł Mikołaj Syty, ale na początku trzeciej dał o sobie znać Szymon Kiełbicki, dżoker w talii Tirkkonena, który na niebieskiej linii wyłuskał krążek rywalowi i popędził z nim na bramkę. W tym miesiącu zdobył drugiego gola w osłabieniu (pierwszego z Litwą) i po raz kolejny pokazał lwi pazur i dynamit w nogach! Nieco wcześniej, w 37 min, trafił krążkiem w spojenie słupka z poprzeczką po efektownej akcji.

Ból głowy

Trener Tirkkonen oraz jego współpracownicy mają spory ból głowy jak zestawić formacje ofensywne, bo kandydatów jest więcej niż miejsc w reprezentacji. Oczywiście, fiński selekcjoner znów dokonał roszad w składzie. Dominik Paś, sobotni setnik" w grach reprezentacyjnych, dołączył jako skrzydłowy do Wałęgi i Krężołka w pierwszym ataku. Z kolei Kiełbicki był środkowym w drugim ataku z Jakubem Ślusarczykiem i Maciasiem. Miał okazję pokazać swoje umiejętności Sebastian Brynkus i wspomniany Lewandowski, a dzisiaj do kolegów dołączy Paweł Zygmunt, którego zespół z Litwinowa utrzymał się w czeskiej ekstralidze.

- To zrozumiałe, że trenerzy dokonują zmian, bo konkurencja w zespole jest spora i każdy pragnie zagrać w tej najważniejszej imprezie sezonu – przekonuje Paś. - W pierwszym meczu dostaliśmy dwie przypadkowe bramki i trochę mieliśmy pecha w grze obronnej. Natomiast w rewanżu nasze dwie szybkie bramki, a potem kolejna stworzyły nam komfortowe warunki do gry. Patrzę z optymizmem w przyszłość, ale musimy robić swoje i realizować plany nakreślone przez trenerów. Dla mnie nie ma znaczenia na jakiej pozycji zagram, ale najważniejsze, by dobrze się prezentować.

Kadrowicze dzisiaj znów spotkają się w Tychach, a w środę ostatni mecz towarzyski z Francją w Bytomiu i ogłoszenie składu na MŚ.


◼ Polska – Słowenia 5:2 (3:1, 1:1, 1:0)

1:0 – Lewandowski – Wanacki (5:52), 2:0 – Wałęga – Krężołek – Bryk (6:26) 2:1 – Sodja – Jezovsek (12:22), 3:1 – Górny – Naróg – Ślusarczyk (17:38), 3:2 – Langus – Drozg – Sever (22:40, w przewadze), 4:2 – Krężołek – Paś – Wałęga (31:55), 5:2 – Kiełbicki (40:40, w osłabieniu).

Sędziowali: Michał Baca i Wojciech Czech – Sławomir Szachniewicz i Michał Żak. Widzów 1267.

POLSKA: Miarka; Pociecha – Bryk, Naróg – Górny, Hanzel – Ciura, Biłas – Wanacki; Krężołek – Wałęga – Paś, Ślusarczyk – Kiełbicki (2) – Maciaś, Mroczkowski – Komorski – Brynkus, Lewandowski – Syty (2) – Gościński. Trener Pekka TIRKKONEN.

SŁOWENIA: Kolin; Cosic – Podrekar, Bohinc – Percic, Stebih – Crnovic, Urukalo – Sojer; Kapel – Langus – Simsic, Drozg – Sitar – Mahkovec, Smkic – Maver – Sever (2), Sodja – Bericic – Jezovsek. Trener Edo TERGLAV.

Kary: Polska – 4 min, Słowenia – 2 min.

Włodzimierz Sowiński

27 STRZAŁÓW oddali polscy hokeiści i zdobyli pięć goli; rywale mieli sześć uderzeń więcej.

100. WYSTĘP zaliczył w reprezentacji Dominik Paś, zdobył dla niej 27 goli.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się