Szwindle, przekręty i walkowery
Odebranie mistrzostwa kontynentu przy zielonym stoliku? Nie takie rzeczy w swojej historii widział futbol!
Petarda na Maracanie. Za chwilę bramkarz Chile Roberto Rojas padnie na murawę i przetnie sobie żyletką skórę na głowie! Fot. Facebook
PIŁKA NOŻNA
Nie milkną echa skandalicznej decyzji Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF) i jej Komisji Odwoławczej, która we wtorek wieczorem, po dwóch miesiącach od finałowego meczu w Pucharze Narodów Afryki w Rabacie pomiędzy Maroko a Senegalem zdecydowała, że mimo wygranej Lwów Terangi po dogrywce 1:0, to Marokańczycy są mistrzem. Piłkarze z Senegalu po karnym dla rywala w doliczonym czasie zeszli z boiska, naruszając tym samym regulamin rozgrywek – taka jest interpretacja Appeal Board CAF. Senegal oskarża afrykańską federację o szachrajstwo, nawołuje o powołanie międzynarodowe komisji, która zbadałaby korupcję w tej skażonej organizacji oraz oczywiście zapowiada odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Zaczęła się prawna bitwa o mistrzostwo Czarnego Lądu, która potrawa pewnie miesiące… Niesławny finał z 18 stycznia 2026 roku to coś szczególnego w historii piłki? Gdzie tam! U zarania międzynarodowej futbolowej rywalizacji mieliśmy do czynienia ze skandalami, walkowerami czy schodzeniem z boiska w proteście.
1920. Zastraszeni Czechosłowacy
Kiedy jeszcze nie było rywalizacji o mistrzostwo globu, to najlepszych wyłaniano podczas igrzysk olimpijskich. W Antwerpii, na pierwszych z nich po Wielkiej Wojnie (1914-18), rywalizowało 15 reprezentacji. Tą szesnastą miała być Polska, ale zamiast grać w Belgii, to przyszło nam walczyć z bolszewicką Rosją o utrzymanie dopiero co odzyskanej niepodległości.
Przez turniej jak burza szła reprezentacja Czechosłowacji, kraju dopiero co powstałego. W pierwszej rundzie nasi południowi sąsiedzi rozbili ekipę Serbów, Chorwatów i Słoweńców, późniejszą Jugosławię aż 7:0. W ćwierćfinale Norwegię 4:0. Szalał napastnik Sparty Praga, 27-letni wtedy Antonin Janda. I w pierwszym i w drugim meczu zaliczył hat trick. W półfinale 31 sierpnia 1920 roku - u nas było już po bitwie warszawskiej, nasze wojska goniły bolszewika na wschód - pokonali Francję 4:1 i w roli faworyta przystąpili do rywalizacji z gospodarzami dwa dni później.
Belgowie w pierwszej rundzie mieli wolny los, potem pokonali Hiszpanię 3:1, a w półfinale Holandię 3:0. Stadion w Antwerpii podczas finału był przeładowany ludźmi. Czeskie źródła pisały nawet o 40 tys. kibiców, wokół boiska stali żołnierze z karabinami. Nie sprzyjało to piłkarskiej atmosferze… Na arbitra wybrano 65-letniego sędziego z Anglii Johna Lewisa, który już wcześniej prowadził mecz Belgów w półfinale i który na początku podarował miejscowym spornego karnego, po którym prowadzili. Po bramce na 0:2 i po wyrzuceniu z boiska obrońcy Karela Steinera w 39 minucie Czechosłowacy zeszli z boiska. Mecz nie został dokończony, a reprezentacja z Europy Środkowej została zdyskwalifikowana. Srebro wywalczyła Hiszpania, brąz Holandia.
1936. Z rewolwerem na boisko
W bardzo specyficznej atmosferze odbywały się igrzyska w Berlinie 16 lat później. W ćwierćfinale rewelacyjne Peru mierzyło się z silną w tamtym czasie Austrią (zawodowcy z tego kraju skończyli na czwartym miejscu czempionat globu dwa lata wcześniej). Spotkanie rozgrywane 8 sierpnia 1936 na stadionie Herthy było pasjonującym widowiskiem, skończonym wygraną jedenastki z Ameryki Południowej po 120 minutach 4:2.
Po meczu doszło do zaskakujących wydarzeń… Austriacy złożyli protest, twierdząc, że peruwiańscy kibice… rozpraszali i obrażali ich zawodników, a nawet szturmowali boisko z nożami i rewolwerami po czwartej bramce! W związku z tym zarządzono powtórkę meczu z wyłączeniem publiczności. Peruwiańczycy uznali tę decyzję za niesprawiedliwą i cała peruwiańska ekipa natychmiast wróciła do ojczyzny. W solidarności z nimi Kolumbijczycy również opuścili Berlin. Argentyna i Meksyk ogłosiły ten sam zamiar, ale potem zmieniły zdanie. Ambasada Niemiec w Limie została zaatakowana przez rozwścieczony tłum, a dokerzy w Callao odmówili rozładunku niemieckich statków.
Tamta rywalizacja, ostatecznie zakończona walkowerem, miała duże znaczenie dla Biało-czerwonych. Reprezentacja Polski po pokonaniu w ćwierćfinale berlińskich igrzysk Wielkiej Brytanii 5:4 (hat trick napastnika Ruchu Gerarda Wodarza) czekała na wygranego z pary Peru – Austria. Ostatecznie w półfinale graliśmy z drużyną znad Dunaju i ulegliśmy 1:3, kończąc turniej na 4. miejscu, co przez lata było największym polskim sukcesem w międzynarodowym turnieju. Peru? Trzy lata później zdobyło mistrzostwo Ameryki Południowej. Po latach powstały teorie, że nie chciano pozwolić, aby peruwiańscy Metysi okazali się w lepsi od austriackich aryjczyków.
1982. Szejkowie w akcji
Do bezprecedensowej sytuacji doszło w trakcie hiszpańskiego mundialu. W grupie 4 grał debiutujący w mistrzowskiej imprezie Kuwejt. W rywalizacji z Anglią, Francją i Czechosłowacją zdobył punkt, remisując na początku z naszym południowym sąsiadem 1:1, ale głośno było przede wszystkim o kolejnym meczu ekipy z Bliskiego Wschodu rozegranym 21 czerwca 1982 w Valladolid z Francją.
Przy prowadzeniu Trójkolorowych 3:1 znakomity pomocnik Alain Giresse przebiegł obok skołowanych obrońców rywala i wpakował futbolówkę do siatki. Bramkarz nie interweniował. Gdy filigranowy zawodnik odwrócił się by celebrować radości, to Kuwejtczycy skarżyli się, że nie próbowali go zatrzymać ponieważ usłyszeli gwizdek sowieckiego arbitra, Ukraińca Miroslava Stupara. W tym momencie wydarzyło się coś niebywałego. Książę Fahd Al-Ahmed Al-Jabar, szef Kuwejckiego Związku Piłki Nożnej kazał zawodnikom zejść z boiska. Sam wszedł na murawę i zagroził wycofaniem drużyny, jeśli bramka nie zostanie anulowana! Sędzia w końcu zgodził się to zrobić, potem nigdy więcej nie prowadził już międzynarodowego meczu. Ostatecznie sprawiedliwość została wymierzona, bo w końcówce gola na 4:1 zdobył Maxime Bossis.
1989. Pociął się żyletką!
Takie rzeczy tylko w szalonej Ameryce Południowej! W eliminacjach do włoskiego mundialu w trzyzespołowej grupie 3 Chile rywalizowało z Brazylią i Wenezuelą. Przed ostatnim meczem na Maracanie 3 września 1989 dwie pierwsze reprezentacje miały po 5 oczek, szansę na pierwsze miejsce i awans. Mecz obserwowało 140 tys. kibiców, a Canarinhos prowadzili po bramce świetnego napastnika Careki. Potem doszło do wydarzenia, które do dziś nazywane jest jednym z najhaniebniejszych wydarzeń w historii futbolu… O co chodzi? W pewnym momencie na polu karnym Chilijczyków wylądowała petarda. Bramkarz Roberto Rojas, grający wtedy w brazylijskim klubie Sao Paulo FC padł na murawę jak nieżywy. Trzymał się za czoło sugerując, że jest ranny i nie może grać. Co było do stracenia, skoro rywal prowadził i był blisko przegranej? Mało tego, wyjął z rękawicy… żyletkę i przeciął sobie skórę na głowię. Krwawiąc, został zniesiony z boiska na noszach. Doszło do zamieszania, rękoczynów, a Chilijczycy ostatecznie opuścili boisko. Mieli jednak pecha… Wszystko toczyło się w już mocno telewizyjnych czasach, kamery wszystko uwieczniły, także to, co zrobił Rojas. Brazylia otrzymała walkowera 2:0, a Chile zostało zdyskwalifikowane, nie mogąc nawet grać w kolejnych eliminacjach do MŚ w USA w 1994 roku.
Michał Zichlarz
Polskie przypadki
Na koniec rozgrywek 1 grudnia 1929 roku mistrzem Polski była Garbarnia Kraków. W tabeli o punkt wyprzedzała Wartę Poznań. Tyle że w przegranym 1:2 przez poznaniaków meczu z Klubem Turystów Łódź na wyjeździe 29 wrześnie 1929 grał nieuprawniony zawodnik Roman Żurkowski. Notabene, w feralnym meczu zdobył oba gole dla Turystów. Jak się okazało, był zgłoszony w dwóch klubach, bo w Ostrovii, gdzie występował wcześniej i w łódzkiej ekipie. Warta wniosła protest uwzględniony przez władze ligi 19 grudnia 1929 roku, otrzymała walkowera, dwa dodatkowe punkty za przegrane spotkanie, co skutkowało przeskoczeniem w tabeli Garbarni i pierwszym z dwóch mistrzostwem Polski. Silna wtedy krakowska Garbarnia mistrzem kraju została dwa lata później. A pechowy Żurkowski? Kolejna afera z jego udziałem, która zdecydowała o mistrzostwie Polski, miała miejsce w lidze w 1932! Grał wtedy również na nieprawidłowych papierach w Czarnych Lwów. Skorzystała na tym Cracovia, która za walkowera z lwowskimi Powidlakami otrzymała dodatkowe punkty, wyprzedzając na koniec w tabeli o „oczko” inny klub ze Lwowa, Pogoń.
(zich)
Kuwejcki książę Fahd Al-Ahmed Al-Jabar nawołuje piłkarzy do zejścia z boiska. Wszystko w meczu MŚ 1982 Francja – Kuwejt. Fot. fifa.com
