Sztuka wygrywania

Czarna seria Unii trwa i lont pod oświęcimskim zespołem ciągle się tli!

Mateusz Michalski jest napastnikiem godnym zaufania. Fot. Mateusz Sobczak / PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA 

Katowiczanie przegrali dwa mecze z Unią i przyjechali do Oświęcimia z mocnym postanowieniem przerwania tej serii. Zagrali niezwykle dojrzale i skutecznie. Ot, pokazali sztukę wygrywania.

Trener Robert Kalaber po ostatniej porażce w Tychach 3:4 miał spory zgryz personalny. Linusa Lundina zluzował między słupkami młodzieżowy reprezentant kraju, Igor Tyczyński. Ponadto szkoleniowiec mógł skorzystać z usług powracających po kontuzjach obrońcy Joe Morrowa oraz napastnika Nicka Moutereya. Jednak do optymalnego składu gospodarzom było daleko. Natomiast Jacek Płachta, trener gości, ostatecznie postawił w bramce na Jespera Eliassona, zaś kadrowicz Michał Kieler zajął miejsce w boksie.

Tym razem goście byli mocno skoncentrowani i w rezultacie grali rozważnie i, co najważniejsze, skutecznie. Szybko zdobyli prowadzenie po uderzeniu Jacoba Lundegarda przy dużym współudziale młodego bramkarza Unii. Goście mocno zneutralizowali poczynania gospodarzy i czekali na swoją kolejną szansę. W 14 min Albin Runesson uderzył z daleka i tuż przed nosem „Tyczki” przekierował krążek pracowity Mateusz Michalski. Wychowanek Szarotek, nieźle już zadomowiony w Katowicach, rzadko zdobywa gole, ale w tym sezonie ma już kolejne trafienie. Michalski ma za sobą dobre występy w reprezentacji na turnieju w Sosnowcu i liczy na kolejne w grudniowym turnieju w Budapeszcie.

Druga odsłona nieco rozczarowała, bo spodziewaliśmy się, że gospodarze będą chcieli za wszelką cenę odrobić straty. Tymczasem odnieśliśmy wrażenie, że gospodarze odrabiali... pańszczyznę i grali sobie a muzom. Owszem, sprawiali wrażenie, że mocno się starają, ale nic z tego nie wynikało. Ich wszystkie ofensywne poczynania zostały zneutralizowane przez przyjezdnych. Tymczasem hokeiści GieKSy mieli dwie świetne sytuacje na podwyższenie rezultatu. W 32 min Grzegorz Pasiut znalazł się w dogodnej sytuacji, ale jej nie wykorzystał. 3 min później dał o sobie znać Jean Dupuy, ale tym razem Tyczyński zaliczył udaną interwencję. W ostatniej odsłonie wydawało się, że Unia już pogodziła się z porażką. Joe Morrow w 52 min zmniejszył jednak straty i gospodarze nie dawali za wygraną, a kontra gości była wręcz zabójcza. Wronka po podaniu Pasiuta zdobył zwycięskiego gola.

Hokeiści Unii po raz kolejny zawiedli, bo grali na własnej tafli niemrawo i bez wiary w swoje umiejętności. Lont pod zespołem ciągle się tli i będziemy oczekiwali kolejnych informacji.

Włodzimierz Sowiński

◼  Unia Oświęcim – GKS Katowice 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

0:1 – Lundegard (3:04), 0:2 – Michalski – Ruensson – Koivusaari (13:50), 1:2 – Morrow – Partanen – Rac (51:24), 1:3 – Wronka – Pasiut – Lundegard (57:44)
Sędziowali: Przemysław Gabryszak i Bartosz Suski – Maciej Byczkowski i Michał Gerne. Widzów 2200.

UNIA: Tyczyński; Morrow – Söderberg, Mäkelä – Florczak, Mościcki – Diukow, Prokopiak; Moutrey – Olsson Truklja – Petraš, Peresunko – Rac – Partanen (5+20), Kusak – Galant – Ahopelto, Prusak – Krzemień – Ziober (2). Trener Robert KALABER.

GKS: Eliasson; Lundegard – Runesson, Verveda – Varttinen, Hoffman (7+20) – Chodor (2), Maciaś; Fraszko – Pasiut – Wronka, Dupuy – Anderson – Jonasz Hofman, Koivusaari - Monto – Michalski, Jakub Hofman – McNulty – Dawid. Trener Jacek PŁACHTA.

Kary: Unia – 29 (kara meczu dla Hoffmana) min, GKS – 29 (kara meczu dla Partanena) min.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się