Sztuka strzelania karnych

Stilon Gorzów Wielkopolski awansował do Betclic 3. Ligi, choć przez ponad 180 minut baraży nie strzelił gola. Okazał się jednak mistrzem „jedenastek”.

Rzuty karne okazały się zmorą rezerw Rakowa i pogrzebały ich szanse na awans. Fot. Damian Rydzyński/Raków Częstochowa

BARAŻE O III LIGĘ

W pierwszej połowie finału baraży w Częstochowie więcej emocji niż na boisku było na ławkach rezerwowych oraz ich okolicach. Trenerowi Stilonu, Mateuszowi Konefałowi, a szczególnie jego asystentowi mocno nie przypadły do gustu komentarze dotyczące gry jego zespołu wygłaszane ostentacyjnie do swoich zawodników przez trenera Rakowa, Michała Mizgałę. - Wiemy o nich wszystko! Niczym nas nie zaskakują! - niosło się wokół bocznego boiska Zondacrypto Areny. Gdy rosły napastnik gości pocelował nieznacznie nad poprzeczką, Mizgała nie omieszkał zauważyć - To jedyne co mają!

Gra psychologiczna

- Co to ma być?! Chyba zawody ci się pomyliły?! - odpowiadali przedstawiciele Stilonu, a gdy atmosfera zrobiła się zbyt gęsta sędzia Paweł Pskit wezwał obu dżentelmenów do siebie. Z racji, że po zmianie stron sytuacja się nie poprawiła, a wręcz przybrała na sile w końcu sięgnął po żółte kartki. - Czasami stosuję takę grę psychologiczną, aby wyprowadzać przeciwnika z równowagi. Mamy młodych zawodników i takie wsparcie od sztabu jest ważne. Rywale dzięki temu koncentrowali się na mnie, a nie na boisku – zdradził nam po spotkaniu Mizgała.

Z wydarzeń boiskowych w pierwszych 45 minutach można odnotować jedynie groźne uderzenia Iana Luiza Campelo dos Santosa oraz Pawła Krauza głową nad poprzeczką dla gości. Raków częściej był przy piłce, ale konkretów brakowało. Najgroźniej pod bramką Adama Stachowiaka zrobiło się w 39 minucie, gdy Nikodem Całko dośrodkował na głowę Davida Kabali, ale golkiper Stilonu był na posterunku.

Im bliżej było końca meczu, tym bardziej goście grali na przetrwanie do rzutów karnych. W doliczonym czasie gry Częstochowianie wręcz oblegli pole karne gości, ale żadnej ze stuprocentowych okazji nie udało się sfinalizować. W jednym przypadku Gorzowianie wybili piłkę z linii bramkowej.

Jednym smutek, drugim radość

Baraże o trzecią ligę nie zakładają dogrywek, po ostatnim gwizdku zatem od razu przystąpiono do konkursu jedenastek. W tych Stilon pokazał swoją wyższość. Oskara Kubika pewnie pokonali Filip Wiśniewski, Mateusz Walczak oraz Mateusz Wdzięczny. Więcej strzelać nie musieli, bo w Rakowie Kubik trafił w słupek, strzał Jakuba Cierpiała obronił bramkarz, a Oskar Mucha przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką. Do siatki trafić udało się jedynie Kacprowi Chruścińskiemu. - Czuję smutek, bo wiem jak ciężko pracowaliśmy przez cały sezon, żeby znaleźć się w tym miejscu. Obraz gry wskazywał, że to nasz zespół bardziej zasługiwał na awans, ale żeby wygrać trzeba strzelić bramkę. Stilon grał kompaktowo w obronie, mieliśmy problem z kreowaniem sytuacji. Ich doświadczenie w karnych wzięło górę i niestety po tak pięknym sezonie nie mamy awansu. Surowa lekcja z której mam nadzieję wyciągniemy wnioski – powiedział po meczu Michał Mizgała.

- Podobnie jak w półfinale w Żmigrodzie wszystko strzeliliśmy, udało mi się jedną jedenastkę obronić, rywale w obu przypadkach strzelali też obok bramki i to dało nam awans. Trochę tych karnych w życiu obroniłem i może to w jakimś stopniu zdeprymowało młodych piłkarzy Rakowa... Stilon na pewno chciałby wrócić na poziom centralny, ale do tego potrzebne są bardzo stabilne fundamenty. Raków jest świetnym przykładem, gdzie w pewnym momencie pojawił się bogaty właściciel i wzorowo tym zarządził – skomentował Adam Stachowiak.

Mariusz Rajek

Raków II Częstochowa – Stilon Gorzów 0:0, karne: 1:3

RAKÓW II: Kubik – Napieraj (81. Kociniewski)), Mucha, Kucharczyk, Kotala, Pietruszka (77. Dziedziński), Karmelita (80. Cierpiał), Całko (90+2. Chruściński), Bród (90+2 Kurasiński), Mordaka, Kabala. Trener Michał MIZGAŁA.

STILON: Stachowiak – Wdzięczny, Zdeb, Krauz (90. Buda), dos Santos (74. Pielak), Walczak, Szyszka, Wiśniewski, Drozdowicz (66. Przybylski), Kaczor, Rzepecki(66. Siwozad) Trener Mateusz KONEFAŁ.

Sędziował Paweł Pskit (Zgierz). Widzów 500.

Żółte kartki: Wiśniewski, Wdzięczny.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się