Sztuka dla sztuki
W klubie znad Brynicy dochodzi do kolejnych zmian personalnych, ale zespół stoi w miejscu i jedną nogą jest już w III lidze.
Czy wracający do sosnowieckiego klubu Piotr Polczak pomoże uratować sezon? Fot. Zagłębie Sosnowiec
ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC
W sosnowieckim drugoligowcu mają już nowego-starego prezesa, w osobie Marcina Jaroszewskiego, a teraz przyszła kolej na powrót na dyrektorski stołek Piotra Polczaka, który zastąpił Janusza Dziedzica. – Cieszę się, że wracam do Zagłębia. Jest to dla mnie duże wyzwanie. To klub z wielkimi tradycjami i postaram się im sprostać. Na pewno jest to dla mnie ogromne wyróżnienie. Mieszkam w Zagłębiu Dąbrowskim i utożsamiam się z tym regionem, co stanowi dla mnie dodatkową motywację – mówi prawie 40-letni Polczak, nowy-stary dyrektor sportowy, a wcześniej były gracz klubu z Sosnowca.
Sprowadził Valencię
Barw czterokrotnego zdobywcy Pucharu Polski bronił przez trzy sezony – od kampanii 2018/19, gdy Zagłębie grało w ekstraklasie, do końca sezonu 2020/21. W tym czasie rozegrał 69 spotkań i zdobył dwie bramki. Wcześniej był obrońcą GKS-u Katowice, Cracovii, Tereka Grozny, Wołgi Niżny Nowogród i Astry Giurgiu. Po raz pierwszy Polczak funkcję dyrektora sportowego Zagłębia objął pod koniec 2022 roku; wcześniej był dyrektorem działu skautingu oraz prezesem Fundacji Akademia Piłki Nożnej Zagłębia Sosnowiec. W roli dyrektora wytrwał niespełna rok, bo w połowie listopada 2023 roku odszedł z klubu. Przypomnijmy, że w sezonie 2023/24 Zagłębie opuściło szeregi zaplecza ekstraklasy. Podczas pierwszego dyrektorowania Polczak ściągnął takich graczy jak Kamil Biliński, Joel Valencia, Antonio Pavić, Hubert Matynia, Juan Camara, Maik Karwot czy Dean Guezen. Większość z nich furory w Sosnowcu, delikatnie rzecz ujmując, nie zrobiła. Jak w najbliższym czasie będzie wyglądała polityka transferowa? Trudno powiedzieć, bo na razie nie wiadomo, w której lidze ekipa z Sosnowca występować będzie w przyszłym sezonie.
A może Łuczywek?
Teraz przed Zagłębiem dwa tygodnie przerwy, bo za mecz z wycofanym z rywalizacji GKS-em Jastrzębie otrzyma trzy „oczka” walkowerem. To jednak będzie za mało, żeby się wydostać ze strefy zagrożonej bezpośrednim spadkiem. Jest jeszcze szansa na baraże o utrzymanie, ale do tego potrzebne są punkty. Nawet jeśli będący przed Sosnowiczanami Sokół Kleczew nie punktowałby w kolejnych meczach, to punktować musi Zagłębie. Przypomnijmy, że w dziewięciu tegorocznych spotkaniach zespół prowadzony obecnie przez Grzegorza Bąka zdobył zaledwie cztery punkty, z czego trzy pod wodzą zwolnionego już Wojciecha Łobodzińskiego i w tabeli wiosny wyprzedza jedynie wspomniane Jastrzębie. Wieść gminna niesie, że w kolejnym meczu zespół ma poprowadzić już ktoś inny... Oczywiście na ławce może usiąść Mirosław Kmieć, który od kilku dni pełni funkcję menedżera pierwszego zespołu, ale z naszych informacji wynika, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Na liście nazwisk, z którymi klub z Sosnowca miał się kontaktować, są: Maciej Bartoszek, Szymon Grabowski i Tomasz Łuczywek. Biorąc na poważnie zapowiedzi, że w Zagłębiu ma być więcej... Zagłębia, czytaj ludzi związanych z Sosnowcem, najbliżej ideału byłoby zatrudnienie tego ostatniego. Łuczywek jako zawodnik spędził tym klubie 13,5 roku, a następnie był członkiem wielu sztabów szkoleniowych.
Szpital
Pewne jest, że czy to będzie trener Bąk, czy ktoś nowy – sytuacja jest bardzo zła i nie ułatwiają jej problemy zdrowotne. Przypomnijmy, że od początku rundy wiosennej poza składem znajdują się Bartosz Boruń i Kacper Skóra. Ponadto kontuzjowani są Dawid Szot, Jędrzej Zając, Mateusz Kos, Patryk Gogół, a także Bartłomiej Wasiluk. Najbliższy mecz Sosnowiczanie rozegrają 24 kwietnia z walczącym o baraże Podbeskidziem w Bielsku-Białej.
Krzysztof Polaczkiewicz
