Szósty i ostatni?
Katowiczanie i Oświęcimianie dzisiaj mają szansę zapewnić sobie miejsce w strefie medalowej.
Jak przystało na środkowego Stephen Anderson często asystuje przy golach Jeana Dupuya oraz Patryka Wronki. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Pierwszą parę półfinałową poznaliśmy dwa dni temu. Zgodnie z przypuszczaniami zespoły GKS-u Tychy oraz EC Zagłębia Sosnowiec wykorzystały swoje szanse i w piątych potyczkach pokonały JKH GKS Jastrzębie i BS Polonię Bytom.
Teraz, w szóstym meczu, przed taką szansą stoją ekipy GKS-u Katowice oraz Unii Oświęcim, ale mają nieco trudniejsze zadanie, bo grają w Krakowie i w Toruniu. Uff, wygrać i zapomnieć o tej nieszczęsnej rywalizacji! – wzdychali kibice oraz hokeiści GieKSy po końcowej syrenie w Satelicie. Nic dodać, nic ująć, bo przecież zwycięzcy sezonu zasadniczego przechodzą straszne męczarnie, co tak renomowanej drużynie nie przystoi.
Strzelecki koszmar
Sami sobie zgotowaliście taki los – zagadnąłem Patryka Wronkę po niedzielnym, zwycięskim meczu 3:0. - I co mam panu odpowiedzieć? Najlepiej byłoby milczeć, bo przecież nie tak sobie wyobrażaliśmy tę rywalizację – usłyszałem w odpowiedzi.
Jeżeli wygrywa się 11:1 w pierwszym meczu, to nie ma żadnego wytłumaczenia dla szybkiej porażki 2:3 po karnych na własnym lodzie. - Nie, wcale nie zlekceważyliśmy rywala, który startował do play offu z ostatniego, ósmego miejsca – mocno podkreśla skrzydłowy GieKSy. - Oczywiście, jesteśmy zespołem lepszym i z większym potencjałem. Po wysokim zwycięstwie siedzieliśmy w szatni i mocno się mobilizowaliśmy. Wyszło, jak wyszło i nieoczekiwanie przegraliśmy. I pojawił się stres przed wizytą pod Wawelem i znów przegrywamy, tym razem po dogrywce. Prezentujemy wręcz koszmarną skuteczność, oddajemy po pięćdziesiąt strzałów i zdobywamy jednego gola. Teraz trochę się uspokoiliśmy, bo przecież w serii prowadzimy 3-2, ale to przecież nie koniec. Owszem, w ostatnim meczu wygraliśmy 3:0, ale przecież zwycięstwo powinniśmy sobie zapewnić w połowie meczu, a potem tylko kontrolować przebieg wydarzeń i trzymać rywala na dystans. Musimy zacząć grać swój hokej w dłuższym wymiarze czasowym, bo przecież mamy ku temu wszelkie dane. Mamy przed sobą krok do półfinału i chcemy tę szansę wykorzystać. Nie wyobrażam sobie siódmego meczu w Satelicie - przekonuje Wronka.
Może po tych męczarniach w końcu ekipa trenera Jacka Płachty zaprezentuje stabilną grę, a przede wszystkim lepszą skuteczność? Po ewentualnym awansie skala trudności wzrośnie, bo przecież na drodze GieKSy stanie rywal wyżej notowany.
Temperatura wrzenia
Środowisko hokejowe w Oświęcimiu ma wysokie aspiracje i trudno się dziwić, wszak działacze zatrudnili trenera Roberta Kalabera, do niedawna selekcjonera Biało-czerwonych, oraz skompletowali kadrę mogącą się równać tylko z obrońcą tytułu, GKS-em Tychy, tymczasem już od dłuższego czasu mocno w drużynie zgrzyta. Wszechobecna plotka głosi, że w szatni temperatura osiągnęła stopień wrzenia, bo trener nie potrafi się porozumieć z zawodnikami i vice versa...
W ostatnich meczach sezonu hokeiści Unii wręcz się skompromitowali i w rezultacie zajęli dopiero czwarte miejsce, a w ćwierćfinale z Energą Toruń idzie jak po grudzie, choć teraz Unia w serii wyszła na prowadzenie 3-2. Między tymi zespołami mocno iskrzy, wszak sędziowie zbagatelizowali faule, po których obrońca Roman Diukow oraz napastnik Martin Kasperlik nabawili się poważnych kontuzji i będą musieli pauzować kilka miesięcy, natomiast Bartosz Florczak ma złamane palce u ręki i jego gra w play offie też jest wykluczona.
Czy Unia dzisiaj zapewni sobie miejsce w półfinale? Wcale nie jesteśmy tego pewni, wszak nie wiemy, co wymyślą jej zawodnicy i jak będą się prezentowali gospodarze, jednak nie przypuszczamy, by jedni czy drudzy pogodzili się z porażką i zakończeniem sezonu. A tu mamy jeszcze bombę z opóźnionym zapłonem. Bez względu na wynik – podobno – trener Kalaber i tak ma pożegnać się z posadą w Unii. Taka informacja krąży już w przestrzeni, ale – niestety – nie udało nam się jej potwierdzić.
Szóste ćwierćfinały
◼ TORUŃ, 18.00: Energa – Unia Oświęcim 3:0, 2:3, 2:1, 1:2, 0:4
* wyniki meczów ćwierćfinałowych
Mecze są transmitowane na platformie polskihokej.tv
