Szokujący koniec roku
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
Zaczyna się Puchar Narodów Afryki, gra się na Wyspach, ale na kontynencie świąteczno-noworoczna przerwa. Nie znaczy to jednak, że nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, dzieje się tyle samo, co w trakcie rozgrywek.
Fatalnie spisujący się w pierwszej części rozgrywek Widzew, który latem zainwestował 7 milionów euro na sprowadzenie nowych zawodników, a zgromadził w 18 grach ledwie 20 punktów, czyli tyle, co będący na spadkowym miejscu GKS Katowice, zakontraktował za rekordową sumę na polskim rynku, bo 5 mln euro, reprezentanta Ghany Osmana Bukariego. Trzy lata temu widziałem go w akcji na żywo w ostatnim grupowym meczu na mundialu w Katarze. Czarne Gwiazdy przegrały z Urugwajem i pożegnały się - zresztą jak dwukrotny mistrz świata - z turniejem. Piłkarz, który ledwie przed kilkunastoma dniami skończył 27 lat, na koncie ma m.in. Puchar Francji z Nantes oraz mistrzostwa i puchary Serbii z Crveną Zvezdą. Ostatnio natomiast występował w MLS w Austine FC: w zeszłym sezonie w 34 spotkaniach zdobył 6 bramek i zanotował 3 asysty.
Nie sądzę, żebyśmy mieli w tym wypadku do czynienia z casusem innego napastnika z Ghany, Richmonda Boakye, też reprezentanta, który trafił do Górnika Zabrze zimą 2021 roku i w ekstraklasie kompletnie zawiódł – ostatnio grał w Bośni. Bukari jest w kwiecie wieku, więc powinien wypalić. Z drugiej strony jest reprezentant Szwajcarii Andi Zekiri, który wzmocnił łodzian w końcówce letniego okienka transferowego, a nie zachwycał – ledwie jeden gol w lidze i w Pucharze Polski. Dajmy też jednakzawodnikom trochę czasu. Taki Ousmane Sow – sprowadzony do Górnika zimą zeszłego roku, ale za ledwie 250-300 tys. euro – rozkręcił się tak, że teraz jest wart więcej niż dziesięciokrotność kwoty, za jaką go sprowadzono. Jest gwiazdą całej ligi, a pokazują to też liczby – 9 goli jesienią + 3 asysty! Ma ogromne wzięcie na rynku transferowym i nie wiadomo, czy Górnicy go zatrzymają.
Co do ekstraklasy, szokiem jest bilans punktów zdobytych w pucharowych rozgrywkach przez nasz kwartet: Raków, Lecha, Jagiellonię i - w mniejszym stopniu - Legię, która wiosną już nie zagra. Nasze zespoły zdobyły od lipca do grudnia w rankingu UEFA 13,625 punktów. To najlepszy wynik spośród wszystkich 55 federacji na Starym Kontynencie. Więcej nawet niż wywalczyły kluby z Premier League (12,819), Bundesligi (11,857) czy Serie A (11,178)! To nawet więcej niż razem zdobyły kluby z wymagających przecież lig szwajcarskiej (6,000) i norweskiej (5,400), które w rankingu są niewiele za nami. Ekstraklasa ma teraz ledwie 1,5 punktu straty do dziesiątej w Europie czeskiej Chance Ligi, a ta pozycja daje już bezpośrednie miejsce w fazie ligowej Champions League!
Cieszymy się, ale też pamiętajmy, że telewizyjny kontrakt już sytuuje naszą ligę w pierwszej dziesiątce w Europie, więc kluby mają środki na inwestycje. Oby robiły to z głową i oby pożytek z tego miała też reprezentacja, przed którą przecież gra o amerykański mundial. Potrzebujemy gwiazd, jakości, ale też dopływu swoich graczy, tak, żeby selekcjoner Jan Urban miał w czym wybierać. Być może za moment nie trzeba będzie już wyjeżdżać, bo gra w kraju zapewni równie dobre pieniądze, co gdzie indziej.
