Szok w Denver!
Knicks zmiażdżyli Nuggets i zafundowali Nikoli Jokiciowi najgorszą noc w karierze.
W Atlancie w pojedynku drużyn Konferencji Wschodniej Hawks pokonali Philadelphia Sixers. Fot. PAP/EPA
W piątkowy wieczór Celtics pokonali Mavericks, ale wydarzeniem meczu był powrót lidera ekipy z Bostonu, Jaysona Tatuma, który w maju ubiegłego roku zerwał ścięgno Achillesa w prawej nodze. Na parkietach NBA pojawił się ponownie po dokładnie 298 dniach od dramatycznej kontuzji.
Jak na tak długą przerwę koszykarz spisał się bardzo dobrze - w 27 minut zanotował 15 punktów (6/16 z gry), 12 zbiórek i 7 asyst. - Czułem prawdziwą wdzięczność – wyznał Tatum po meczu. - Sam fakt, że mogłem dziś wyjść na boisko, był dla mnie ogromnym zwycięstwem. Jedna noc zmieniła wszystko, co planowałem w swojej karierze, ale cele, które chcę osiągnąć, wciąż są przede mną.
Celtics, zajmujący obecnie drugie miejsce w Konferencji Wschodniej, mają przed sobą 19 meczów sezonu regularnego. Trener Joe Mazzulla podkreśla, że najbliższe tygodnie będą kluczowe dla Tatuma, by odzyskał rytm meczowy przed decydującą fazą rozgrywek. - Ufaliśmy tej drodze od pierwszego dnia. Wiedzieliśmy, że wróci, i teraz najważniejsze, by spokojnie wchodził na najwyższe obroty - skomentował szkoleniowiec.
Do Denver przyjechali Knicks i zapowiadało się zacięte starcie gigantów. tymczasem goście rozbili Nuggets różnicą blisko 40 punktów! Statystycy szybko obliczyli, że to była najwyższa przegrana w sezonie regularnym w całej dotychczasowej karierze Nikoli Jokicia! A mówimy o 793 meczach. Serb dwoił się i troił, zdobył aż 38 punktów (przy świetnej skuteczności 14/21 z gry), miał 8 zbiórek i 5 asyst. Ale na świetnie dysponowanych Knicks to było za mało. Sytuację Denver pogorszyła kontuzja Jamala Murraya, który musiał opuścić boisko z powodu skręcenia kostki, co kompletnie rozbiło defensywę gospodarzy. Nowojorczycy zagrali mecz niemal perfekcyjny – Brytyjczyk OG Anunoby rzucił 34 punkty, a Jalen Brunson rozdał aż 15 asyst. Knicks trafili 58% swoich rzutów z gry.
Jeremy Sochan wszedł na boisko dopiero w czwartej kwarcie, gdy wynik meczu był ustalony. Polak zagrał w sumie 9 minut, zdobył 2 punkty, miał 3 zbiórki, 2 asysty i 3 przechwyty. Nasz zawodnik zebrał pochwały, ale trzeba dodać, że przez kluczowe trzy kwarty trener Mike Brown korzystał wyłącznie z czterech rezerwowych i nie było w tym gronie Polaka.
Po meczu pochwały zbierał przede wszystkim Anunoby, który był liderem strzeleckim drużyny i pomagał w defensywie przeciwko jednej z najpotężniejszych ofensyw w NBA. - On lubi Denver. Lubi tę wysokość – powiedział z uśmiechem kolega z drużyny Josh Hart. - Właśnie on to potrafi robić - w obronie kryć pozycje od jeden do pięć, a w ataku odpowiadać na zagrania i trafiać rzuty. Wchodzić w pomalowane i być po prostu niszczycielską siłą.
Piątek: Boston – Dallas 120:100, Charlotte – Miami 120:128, Houston – Portland 106:99, Denver – New York 103:142, Phoenix – New Orleans 118:116, San Antonio – LA Clippers 116:112, LA Lakers – Indiana 128:117.
Sobota: Minnesota - Orlando 92:119, Detroit - Brooklyn 105:107, Atlanta - Philadelphia 125:116, Memphis - LA Clippers 120:123, Milwaukee - Utah 113:99, Oklahoma City - Golden State 104:97.
(pp)
