Szlachectwo zobowiązuje
Takiej serii gier ligowych bez wygranej nie pamiętają najstarsi „górale” z Bytomia? Niekoniecznie. Pewnie kilku by się znalazło, bo upłynęło od niej dziewięć lat.
Powodów do uśmiechu w czwartkowy wieczór starczyło polonistom ledwie na 45 minut... Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
POLONIA BYTOM
Wiosną 2017 roku poloniści – w kadrze był m.in. Patryk Stefański i dzisiejszy trener, Wojciech Mróz – nie wygrali właśnie żadnego z dziesięciu ostatnich gier w II lidze. Kolejny sezon – w nowej formule organizacyjnej i pod nowym szyldem, ale z nawiązaniem do pięknej tradycji – zaczęto w IV lidze. Mozolnie i cierpliwie drapała się nowa Polonia po szczeblach ligowej hierarchii, by dotrzeć – na razie? – na zaplecze ekstraklasy. Szlachectwo zaś, związane ze wspomnianą chlubną przeszłością, zobowiązuje. – Reprezentujemy duży klub, duże nazwiska, duży projekt. Musimy więc wziąć odpowiedzialność za to, jak wyglądamy na boisku – wspomniany szkoleniowiec, polonista z krwi i kości do tradycji mocno przywiązany, nie pieścił się po czwartkowym meczu z Wieczystą ze sobą i z podopiecznymi. – Nic nie usprawiedliwia sposobu, w jaki traciliśmy bramki – mówił po końcowym gwizdku. – A sposób, w jaki zarządziliśmy tym meczem, na takim poziomie po prostu nie przystoi! – dodawał, przyznając, że w szatni po końcowym gwizdku padały mocne słowa. One zresztą padły i wcześniej – z sektora kibiców gości, gdy Bytomianie podeszli podziękować fanom za obecność w Sosnowcu.
– Teraz przed nami „mecz przyjaźni” kibicowskiej. Zrobimy wszystko, by był i od strony sportowej świętem dla naszych kibiców – zadeklarował Wojciech Mróz. Ale przeciwności nie braknie i tym razem. Co prawda po kartkowej pauzie wraca Ołeksandr Azaćkyj, ale na „ławce kar” zastąpi go kapitan, Tomasz Gajda. Z kontuzją zmaga się Lucjan Zieliński, a w przypadku Jakuba Araka o powrót na murawę w tej rundzie może być trudno...
(DaL)
