Szkoda, że tylko towarzysko

Rozmowa z Martinsem Ekwueme, byłym młodzieżowym reprezentantem Nigerii, piłkarzem takich klubów jak Polonia Warszawa, Wisła Kraków, Legia Warszawa, Zagłębie Lubin czy Zawisza Bydgoszcz

Pod nieobecność Victora Osimhena i Ademoli Lookmana to Akor Adam z Sevilli ma stanowić o sile Super Orłów z przodu. Fot. Cal Sport Media/SIPA USA / Press Focus

Polska gra z Nigerią. Czego można oczekiwać po afrykańskim zespole, w barwach którego zabraknie kilku czołowych graczy, z Victorem Osimhenem, Ademolą Lookmanem czy Samuele Chukwueze na czele?

– Rzeczywiście, nie ma może kilku ważnych ogniw, na czele ze światowej klasowej piłkarzem jak Osimhen czy też świetnym obrońcą Basseyem, nie zapominając o Lookmanie i Chukwueze, ale są inni. Nigeria dysponuje ogromnym potencjałem z przodu, z Akorem Adamsem na czele, za którym bardzo dobry sezon w Sevilli. Jest mający świetne warunki fizyczne Paul Onuachu, król strzelców ligi tureckiej w barwach Trabzonsporu. W rywalizacji z nim wasi obrońcy będą musieli wykazać się ekstra pracą (uśmiech). Tak można wymieniać, bo są też inni, jak kapitan, doświadczony Wilfried Ndidi, mający wiele meczów kadrze Moses Simon czy broniący w Udinese bramkarz Okoye…

Czyli łatwo Biało-czerwonym w Warszawie nie będzie.

– Na pewno nie!

Za reprezentacją Nigerii udany turniej o Puchar Narodów, gdzie w styczniu skończyła trzecia, grając widowiskowo i skutecznie. Teraz w Londynie wygrała Unity Cup z udziałem Jamajki, Zimbabwe i Indii. Na co stać tę drużynę?

– Dobrze podsumowałeś, za nami udany okres, a przede wszystkim świetny turniej w Maroku o mistrzostwo kontynentu. Ulegliśmy tam w półfinale gospodarzom karnymi, ale z Egiptem w taki sam sposób o trzecie miejsce wygraliśmy, co ma swoją wartość, bo wiadomo, jaką siłą dysponuje rywal. Dobrze, że po nieudanych eliminacjach MŚ i barażu, gdzie nie zdołaliśmy awansować, federacja nie zdecydowała się na zwolnienie selekcjonera. Eric Chelle dalej może pracować i przygotowywać drużynę nie tyle do kolejnego Pucharu Narodów (ten już za rok w Kenii, Tanzanii i Ugandzie – przyp. red.), ale przede wszystkim do kolejnych mistrzostw świata. W drużynie pojawiają się nowi zawodnicy, jak obrońca Fernandez z Rangers, jest kilku innych głodnych grania i pokazania się trenerowi kadry. To dlatego ten towarzyski mecz z Polską ma znaczenie.  

Jak to możliwe, że mający taki potencjał i tak klasowych graczy jak Osimhen czy Lookman zespół, nie zdołał się zakwalifikować do finałów amerykańskiego mundialu?!

– W tych eliminacyjnych grach prowadziło nas czterech szkoleniowców! Zaczął Portugalczyk Peseiro, był Finidi George, jako tymczasowy trener Augustine Eguavoen, a na koniec Eric. Nie przegrał żadnego ze spotkań, będąc selekcjonerem, ale było już za późno, żeby w grupie uratować sytuację. Ostatecznie skończyło się na finale barażu i karnych z DR Konga, które niestety przegraliśmy. W serii jedenastek nigdy nie wiadomo, jak się skończy. Brakuje nam stabilności, dlatego cieszę się, że teraz trener Chelle dalej może prowadzić nigeryjską kadrę. Takie zmiany co kilka meczów nic nie dają.

Mieszka pan od lat w Polsce, ma polskie obywatelstwo, w Lubinie prowadzi dobrze prosperującą piłkarską akademię dla najmłodszych Total Play. Jak pan oceni drużynę Jana Urbana?

– Jesteście w czasie przebudowy kadry. Jest powoli kończący karierę Lewandowski, jest profesor Zieliński, są dobrzy bramkarze czy młodzi zawodnicy, jak Pietuszewski z Porto. Na pewno też trzeba trochę czasu, żeby wszystko zaczęło dobrze funkcjonować. Po tym, jak z reprezentacji odszedł trener Probierz, uważałem, że jedyną osobą, która powinna zostać selekcjonerem, jest Jan Urban. Pracowałem z nim w Legii, w Zagłębiu Lubin – to bardzo dobry trener i dobrze, że jest selekcjonerem. Kadra potrzebuje trochę czasu na przebudowę. Tacy młodzi zawodnicy jak Pietuszewski nie od razu przecież będą decydowali o losach pierwszej reprezentacji. Żałuję tylko tego, że mecz Polska – Nigeria nie jest rozgrywany na mistrzostwach świata, a to tylko towarzyska gra…

Za kilka dni początek MŚ w Ameryce. Pierwszy raz zagra tam aż 10 afrykańskich reprezentacji. Jak sobie poradzą?

– Jak miałbym wymienić kogoś, kto może zajść najdalej, to wskazałbym na Senegal i Maroko. Jasne, Egipt, Algieria i Wybrzeże Kości Słoniowej też mają swoje atuty, ale te dwie pierwsze dysponują najlepszą kadrą, ich piłkarze grają w topowych klubach. Może też któraś z afrykańskich drużyn sprawi niespodziankę. Chciałbym, żeby tak było!

Rozmawiał Michał Zichlarz         

Martins Ekwueme. Fot. Facebook

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się