Sześć tytułów musi na razie wystarczyć
Bartosz Zmarzlik musiał uznać wyższość Roberta Lamberta w Toruniu i zadowolić się drugim miejscem na koniec sezonu. Na siódme mistrzostwo świata będzie musiał poczekać co najmniej rok, ale jak sam przyznał: - Kariery nie kończę, nadal będę walczył.
Podium mistrzostw świata 2026. Od lewej: Bartosz Zmarzlik, Robert Lambert, Brady Kurtz. Fot. Michał Krupa/PressFocus
Przed ostatnią rundą w Toruniu sytuacja w czołówce klasyfikacji była arcyciekawa. Robert Lambert miał punkt przewagi nad Polakiem oraz trzy nad Brady'e Kurtzem. Takiej sytuacji w historii tych rozgrywek nie było nigdy.
Pomagali Lambertowi?
Pikanterii dodawał fakt, że przed turniejem głównym rozgrywano jeszcze rywalizację sprinterską. Były trener kadry i ceniony autorytet Marek Cieślak nie chciał, aby o medalach decydował ten bieg, ale paradoksalnie i mimo wszystko dość niespodziewanie okazał się on największym handicapem Zmarzlika. Zajął w nim drugie miejsce, dostał trzy punkty dodatkowe i do wieczornej rozgrywki przystępował już z dwoma punktami przewagi nad „Lambo” oraz aż pięcioma nad Kurtzem.
Sytuacja wydawała się dość komfortowa, ale Brytyjczyk ma piorunującą drugą część sezonu i tego dnia okazał się po prostu nie do zatrzymania. W rundzie zasadniczej nasz mistrz był w stanie jeszcze go pokonać, ale potem gubił punkty, podobnie zresztą jak Kurtz, i o awans dwaj główni aktorzy poprzedniego sezonu musieli przebijać się przez półfinały. Dla Lamberta z kolei przegrana ze Zmarzlikiem w drugim biegu była jedyną do końca turnieju.
Później nie miał już sobie równych i trzeba powiedzieć uczciwie, że wygrał zasłużenie, choć Cieślak zwracał uwagę na fakt, że nasz zawodnik został „załatwiony” torem. Ten miał być twardy jak nigdy wcześniej w Toruniu i sprzyjać Lambertowi. Biorąc pod uwagę, że Brytyjczycy są promotorem cyklu i to oni przygotowują nawierzchnię, a Lambert od lat jest zawodnikiem toruńskiego klubu, nie sposób nie doszukiwać się działań przeciwko polskiemu mistrzowi.
„Będę nadal walczył!”
– Robiłem, co mogłem, turniej pojechałem całkiem dobry. Nadal jestem na podium i z tego się bardzo cieszę. Mam 31 lat i mam dziesiąty medal mistrzostw świata, nawet za dziecka nie marzyłem o takich rzeczach. Wierzcie mi, że jestem szczęśliwy, bo wiem, ile trzeba poświęcić, żeby zdobyć medal mistrzostw świata. Sześć razy byłem najlepszy na świecie, trzy razy drugi i raz trzeci. Nie jest to łatwe. Czasami zadziwiam nawet sam siebie, bo presja jest wielka, a udaje się zachować spokój. Finał jest finałem, Robert okazał się najlepszy, wybrał też super pole. Z trzeciego, na którym byłem, ciężko było wyjechać, ale to już historia. Kariery nie kończę, więc o to siódme mistrzostwo będę nadal walczył – powiedział po turnieju Bartosz Zmarzlik, co tylko pokazuje, jak wielkiej klasy jest sportowcem. Na podium już niemal tradycyjnie przyprowadził swoich synków – Antosia i Franka.
Można powiedzieć, że zwycięstwo Roberta Lamberta to déjà vu historii z 2012 roku. Wówczas po mistrzostwo świata sięgnął Chris Holder. Co łączyło obu zawodników? Startowali w barwach toruńskiego Apatora, który organizował ostatnią rundę, i obaj oczekiwali w najbliższym czasie potomka. To z pewnością najlepszy rok nie tylko pod względem sportowym dla 28-latka. Wielką klasą wykazali się po finale Zmarzlik i Kurtz, którzy uczestniczyli w podrzucaniu do góry nowego czempiona. – Lambo był kompletny, wygrał bezapelacyjnie. Bartek nie powinien być rozgoryczony i nie jest, jest sportowcem wielkiej klasy, ale kilku punktów brakło. Kibice czekają na takie sezony, kiedy wszystko rozstrzyga się w finale ostatniego turnieju – skomentował końcowe wyniki sezonu 2026 trener żużlowej kadry Stanisław Chomski.
Trzeba też odnotować, że był to bardzo dobry turniej dla Patryka Dudka, który zajął drugie miejsce po rundzie zasadniczej, uzyskując awans od razu do finału. Taki występ zapewnił mu starty w przyszłorocznym cyklu. – Cieszę się, bo przed zawodami nie było to pewne. Piąte miejsce, patrząc na cały sezon, jest dobre. Żałuję tylko ostatniego biegu, bo zawsze fajnie byłoby stanąć na podium – przyznał po zawodach „Duzers”.
Wraca Australia!
Jeszcze przed toruńskim turniejem władze światowego żużla opublikowały kalendarz na przyszły sezon, a tam kilka niespodzianek. Największą jest organizacja podwójnej rundy w Australii na zakończenie sezonu. Mistrza świata poznamy ponad miesiąc później niż w tym roku, a ściganie w Adelajdzie zaplanowano na 29-30 października. – Byłem już w Australii, tam też wywalczyłem swój pierwszy medal, fajnie będzie tam wrócić – przyznał Zmarzlik.
Poza tym do cyklu powraca chorwackie Goričan, które zainauguruje zmagania 1 maja. W Wielkiej Brytanii Ipswich zastąpi Manchester. Jedna runda (12.06) nadal posiada vacat, ale prawie na pewno będzie to Grand Prix Szwecji. Polskie rundy odbędą się w Warszawie, Wrocławiu oraz Toruniu.
Na koniec jeszcze jedna refleksja dotycząca tegorocznej walki o medale. W Polsce możemy odczuwać niedosyt, bo Bartosz Zmarzlik nie schodził z pierwszego stopnia podium od 2022 roku, ale dla żużla na świecie jego przegrana jest… dobra. Pokazuje, że sport ten nie został zamknięty do jednego, względnie dwóch nazwisk, że może być pasjonująco, a do walki o złoto skutecznie może włączyć się zawodnik, który po czterech turniejach, a więc bez mała na półmetku, miał 23 punkty straty do lidera. Sezon 2027 już teraz zapowiada się pasjonująco!
Mariusz Rajek
Wyniki Grand Prix w Toruniu:
1. Robert Lambert (Wielka Brytania) 17 (2,3,3,3,3,3) - 20 pkt GP2. Brady Kurtz (Australia) 15 (3,0,1,3,3,3,2) - 18
3. Bartosz ZMARZKLIK (Polska) 16 (3,2,2,2,3,3,1) - 16
4. Patryk DUDEK (Polska) 12 (1,3,2,3,3,0) - 14
5. Daniel Bewley (Wielka Brytania) 12 (1,2,3,3,1,2) - 12
6. Leon Madsen (Dania) 10 (3,1,3,0,2,1) - 11
7. Michael Jepsen Jensen (Dania) 9 (0,3,3,2,0,1) - 10
8. Fredrik Lindgren (Szwecja) 9 (2,1,1,1,2,2) - 9
9. Max Fricke (Australia) 7 (3,0,1,1,2,0) - 8
10. Jason Doyle (Australia) 6 (1,1,2,2,0,0) - 7
11. Kacper WORYNA (Polska) 6 (1,2,w,1,2) - 6
12. Dominik KUBERA (Polska) 5 (0,3,2,0,0) - 5
13. Anders Thomsen (Dania) 5 (2,2,d,0,1) - 4
14. Nazar Parnicki (Ukraina) 4 (2,0,0,2,0) - 3
15. Andrzej Lebiediew (Łotwa) 3 (0,1,0,1,1) - 2
16. Maksymilian PAWEŁCZAK (Polska) 2 (0,0,1,0,1) – 1
Klasyfikacja końcowa cyklu GP:
1. Lambert 162, 2. Zmarzlik 160, 3. Kurtz 157, 4. Jepsen Jensen 111, 5. Dudek 103, 6. Madsen 100, 7. Fricke 97, 8. Woryna 95, 9. Doyle 73, 10. Lebiediew 67, 11. Thomsen 62, 12. J. Holder 55, 13. Kvech 52, 14. Kubera 44, 15. Lindgren 36, 16. Bewley 31, 17. Parnicki 24, 18. Huckenbeck 18, 19. Janowski 11.
28-letni Brytyjczyk Robert Lambert (żółty kask) w całym sezonie był najszybszy... Michał Krupa/PressFocus
