„Szczyt” wagi ciężkiej

Niezwykłej rangi spotkanie odbędzie się w poniedziałek w Kaliszu. - Jeśli wygramy, będziemy mistrzami świata, a jeśli przegramy, to mamy koniec sezonu - wyznają gospodarze, a goście zapowiadają, że o zwycięstwo będą się bić mocno.

W pierwszym meczu górą była Sośnica 34:29, a obrotowa Kinga Strózik (z piłką) zdobyła 7 bramek... Fot. Orlen Superliga

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Dla nas nie jest to mecz o trzy, a o sześć punktów. To mecz o wszystko, to jak finał mistrzostw świata. Jeśli wygramy, będziemy mistrzami, a jeśli przegramy, to mamy koniec sezonu - tak o randze poniedziałkowego (18.00) spotkania w Kaliszu mówi Ivo Vavra, szkoleniowiec Ruchu Szczypiorna. Jego podopieczne od początku sezonu zamykają tabelę, lecz przed tygodniem zaksięgowały pierwszą zdobycz, zwyciężając w Koszalinie. - Nareszcie wygraliśmy, ale wielokrotnie zapowiadałem, że nasze przełamanie to tylko kwestia czasu - uśmiecha się Czech. - Z tym zespołem przeszedłem już góry i doliny, więc znam go doskonale. Wiedziałem, na co stać moje dziewczyny, wiedziałem, że ruszymy. Niestety, z powodów organizacyjnych, do których nie chcę już wracać, początek sezonu mieliśmy chaotyczny, ciężki. Dziewczyny bardzo przeżywały okres porażek; na szczęście ten etap mamy już za sobą.

Łyżeczka dziegciu

Radość ze zwycięstwa (32:25) była ogromna, wróciła wiara w obronienie się przed spadkiem do Ligi Centralnej, ale w beczce miodu znalazła się łyżeczka dziegciu. Tak się złożyło, że tego samego dnia, o tej samej porze (!) - po serii 7 porażek - zapunktowała też gliwicka Sośnica. - Dla nas to sytuacja mało komfortowa, ale taki jest sport - znów uśmiecha się trener Vavra. - Sośnica wygrała z Elblągiem zasłużenie, nieprzypadkowo, jednak Start w tym sezonie to katastrofa. Z każdym meczem wygląda gorzej. Oglądałem też wszystkie mecze Sośnicy i - z całym szacunkiem dla najbliższych rywalek - uważam, że mamy mocniejszy zespół. Musimy to jednak jeszcze udowodnić. Poniedziałkowe spotkanie zweryfikuje obie drużyny. Gliwice mają lepsze warunki fizyczne. Mają dobre bramkarki, Karolinę Mokrzką na środku rozegrania, ale myślę, że na pozostałych pozycjach to my mamy lepsze zawodniczki. To jednak tylko teoretyczne rozważania, które u dziewcząt zupełnie się nie liczą, przecież kobiety są zmienne...

Niedawno do Ruchu Szczypiorna dołączyła Macedonka Jovana Kiprijanovska. Leworęczna rozgrywająca okazała się solidnym wzmocnieniem, a 12 bramek w dwóch meczach świadczy o tym, że potrafi przyłożyć z drugiej linii. Dziś z kaliskimi kibicami powinna się przywitać Brazylijka Talita Alves Carneiro. Niespełna 30-letnia lewa rozgrywająca, mająca za sobą występy w reprezentacji, trenowała już z drużyną, a jej debiut opóźniło skręcenie kostki.

Widzą terminarz

W Gliwicach - po cennym zwycięstwie (30:27) nad Startem - długiego świętowania również nie było. Trener Michał Kubisztal zadbał o to, by poziom koncentracji został utrzymany na maksymalnym poziomie. - Potrzebowaliśmy zwycięstwa jak tlenu, ale musimy się bić o kolejne - podkreśla szkoleniowiec Sośnicy. - Każdy zdaje sobie sprawę z wagi meczu w Kaliszu. Mamy oczy, widzimy terminarz. Dla Ruchu to teoretycznie ostatnia szansa na punkty przed play outem, ponieważ po nas grają z całą czołówką. Nas z kolei czekają trzy spotkania z zespołami będącymi - na papierze - w naszym zasięgu. Jeśli uda się zdobyć 9 punktów, to „złapiemy” Elbląg i może się zrobić ciekawie... Najpierw jednak musimy wygrać w Kaliszu. Nie będzie łatwo, bo Ruch poczuł krew, a zwycięstwo w Koszalinie bardzo mocno go podniosło.

Nie ma złotego środka

Pytanie, kto lepiej udźwignie presję tego szalenie ważnego dla dołu tabeli meczu? Czyje głowy lepiej uniosą jego ciężar? Trener Vavra zdradził nam, że klub zatrudnił coacha mentalnego, który bardzo dużo pracuje z dziewczynami. „Układa” je nie tylko pod kątem piłki ręcznej, ale też codzienności, radzenia sobie z meandrami życia. - Ostatni etap nazwaliśmy filmowym. Rozwiesiliśmy plakaty z aktorkami, gwiazdami seriali, filmów. Dzięki takim pomysłom zaczyna się to wszystko układać... - zdradza sekrety szatni czeski szkoleniowiec Ruchu. A co się dzieje za gliwickimi kulisami? - Wiem, co ten zespół umie. W starciu z Elblągiem udowodnił, że potrafi grać dobry handball, a jeśli jego głowy są spokojne, to na boisku wygląda zupełnie inaczej - przyznaje trener Kubisztal i rozwija myśl. - Nie da się znaleźć złotego środka. Nie powiem dziewczynom: „teraz zdejmuję z was presję i będzie tylko lepiej”. To duże uproszczenie, bo gdyby tak można było, to wszyscy by tak robili. Każda zawodniczka musi znaleźć sposób reagowania na stres. Pracujemy z trenerem mentalnym, który pomaga układać pewne kwestie i mam nadzieję, że przyniesie to efekty. Zdajemy sobie sprawę, jak ważną rolę w najbliższych meczach odgrywać będą głowy.

Zbigniew Cieńciała

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się