Szczyt i awans dla Lechii

Wygrywając w Polkowicach ekipa z Zielonej Góry przypieczętowała mistrzostwo i w przyszłym sezonie walczyć będzie w 2. lidze.

Trener Sebastian Mordal nie czuł strachu, gdy był podrzucany przez swoich podopiecznych. Fot. Krzycha Fotki

Końcówka sezonu lepiej ułożyć się nie mogła. Po 33 kolejkach na czele plasowała się Lechia, a tuż za jej plecami Górnik Polkowice. Oba zespoły dzieliły raptem 3 punkty i w lepszym położeniu byli Zielonogórzanie. Po pierwsze, nie musieli wygrać, do pełni szczęścia wystarczał im remis, a po drugie, jeśli Górnicy myśleli o ich wyprzedzeniu, musieli zwyciężyć... 6:0. To raczej było niemożliwe, ale - jak mawiają starsi działacze - „to tylko sport, a w nim nie ma rzeczy niemożliwych”.

Sawicki przeciw swoim

Takich tłumów w Polkowicach dawno nie było, lecz nie ma się co dziwić. Wierni fani Lechii tłumnie stawili się na trybunach stadionu Górnika, bo chcieli być świadkami historycznego wydarzenia. Ich doping zagrzewał do walki Żółto-niebieskich, jednak ci długo sprawiali wrażenie stremowanych. Próbowali wypracować klarowne sytuacje, lecz miejscowi defensorzy byli niezwykle czujni. Spisywali się zdecydowanie lepiej niż przed tygodniem w Zabrzu, gdzie aż sześciokrotnie dali się zaskoczyć rezerwom tamtejszego Górnika, czym znacznie ograniczyli szansę na dogonienie Lechii. Dodatkowym smaczkiem meczu na szczycie był fakt, iż od połowy kwietnia 2025 roku za wyniki Polkowiczan odpowiada Andrzej Sawicki, były szkoleniowiec... Lechii. Prowadził ją w 181 spotkaniach (prawie 6,5 roku), żegnając się połowie 2024 roku. Znajomość niektórych byłych podopiecznych mogła mu pomóc w rozpracowaniu lidera, ale miejscowi nie chcieli specjalnie się odkrywać. Zresztą do wyjściowego składu nie desygnował wszystkich zawodników, którzy do tej pory mieli w nim pewne miejsce. Z tyłu głowy miał bowiem fakt, iż na tym spotkaniu jego zespół nie zmagań nie zakończy; mając zapewnione 2. miejsce uzyskał prawo do gry w barażach o awans; pierwszy mecz już 3 czerwca w Łomży, z wicemistrzem grupy I.

Posypały się kartki

Gra obu zespołów bardziej przypominała mecz przyjaźni niż walkę o wysoką stawkę. Rumieńców nabrała dopiero w 20 minucie inicjatywę przejęli goście. Mogli ją udokumentować za sprawą Dominika Więcka, lecz piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką, a kilka minut później słupek bramki miejscowych obił Paweł Flis. Krótko przed przerwą solidnie ucierpiał Michał Szmigiel, którego brutalnie sfaulował Oliwier Mojzyk i sędzia nie zawahał się pokazać winowajcy czerwonej kartki. To był kulminacyjny moment, bo grający w liczebnej przewadze przyjezdni od początku drugiej odsłony całkowicie przejęli kontrolę nad meczem. Na efekty ich przewagi trzeba było jednak kwadrans poczekać. Udokumentował ją Dawid Dębski, który skorzystał ze świetnego podania Przemysława Bargiela, a wkrótce tenże Bargiel kapitalnym uderzeniem z dystansu podwyższył rezultat. Górnicy nie mieli zamiaru kłaść się przed rozpędzonymi rywalami, dość szybko łapiąc kontakt. Gol Michała Nagrodzkiego niewiele jednak zmienił, tym bardziej że niedługo po nim drugą żółtą kartkę zobaczył Mateusz Stawny. To zdarzenie jeszcze bardziej umocniło Zielonogórzan w przekonaniu, że nic złego im się nie stanie. Dwie żółte kartki ujrzał również trener Sawicki, mocno krytykujący pracę arbitrów.

Tańce i szampan

Końcowy gwizdek przyjęli z olbrzymią radością. Były tańce, hulanki, swawola... Wiwaty kibiców, okolicznościowe koszulki i szampan lejący się strumieniami. Trener Sebastian Mordal z trudem zbierał myśli, dziękował swym zawodnikom za wysiłek w całym sezonie, działaczom za stworzenie warunków do tego, aby móc świętować sukces, a następnie... pofruwał podrzucany przez swoich podopiecznych. Radości nie było końca, a wieczorową porą impreza przeniosła się do Zielonej Góry, gdzie na zwycięzców czekała kolejna feta zgotowana przez kibiców.

Marek Hajkowski

POD SZATNIĄ

Jakub BURSZTYN: - W tym sezonie mieliśmy jakość, organizację, najlepszy sztab, najlepszych obrońców, najlepszych pomocników, najlepszych bramkarzy i właśnie dlatego awansowaliśmy na szczebel centralny.

Dawid DĘBSKI: - Mimo słabszego początku sezonu, udało nam się podnieść. Nie wiem, który to już był mecz bez porażki jest, ale bardzo się cieszymy.

Wiktor NAHREBECKI: - Co zadecydowało o naszym awansie? Myślę, że konsekwencja przez cały sezon, pełen profesjonalizm. Funkcjonowaliśmy nie jak trzecioligowa drużyna, tylko grająca klasę wyżej. Dzięki temu byliśmy zdecydowanie najlepszym zespołem i awansowaliśmy w pełni zasłużenie.


12 LAT czekano w Zielonej Górze na awans do 2. ligi, czyli na trzeci poziom rozgrywkowy. W sezonie 2013/14 był na nim Stelmet UKP. Wtedy jednak drugoligowych drużyn było zdecydowanie więcej niż obecnie i podzielone były na dwie grupy. Zielonogórzanie nie mieli wówczas wielkich szans na utrzymanie się, ponieważ trafili na reformę rozgrywek; do 3. ligi spadło aż 8 zespołów. Później Żółto-niebiescy rywalizowali głównie na trzecioligowych boiskach, choć zdarzyły im się również dwa sezony w... 4. lidze.


CZY WIESZ, ŻE...

W dzisiejszej ekipie jest tylko dwóch zawodników, którzy przed 12 laty bronili barw zielonogórskiego klubu w 2. lidze. Byli to Przemysław Mycan i Rafał Ostrowski. Obaj wybiegli na boisko w Polkowicach i przyłożyli pieczęć do awansu.


◼ Górnik Polkowice - Lechia Zielona Góra 1:2 (0:0)

0:1 - Dębski, 60 min, 0:2 - Bargiel, 69 min, 1:2 - Nagrodzki, 72 min

GÓRNIK: Furtak - Sobczak, Mojzyk, Stawny, Bogacz, Zynek (64. Frankowski) - Baranowski (46. Ratajczak), Solarz (46. Strzelecki), Wireński (81. Starzyński), Żendełek (73. Surożyński) - Nagrodzki. Trener Andrzej SAWICKI.

LECHIA: Bursztyn - Flis, Rutkowski (53. Ostrowski), Embalo (81. Lechowicz) - Lizakowski (70. Aleksandrowicz), Nahrebecki, Ziarkowski (70. Majchrzak), Więcek, Bargiel, Szmigiel - Dębski (70. Mycan). Trener Sebastian MORDAL.

Sędziował Aleksander Borowiak (Poznań). Widzów 800.

Żółte kartki: Stawny, Surożyński, Nagrodzki - Nahrebecki, Flis, czerwone: Mojzyk (42, brutalny faul), Stawny (80, druga żółta).


Goło, ale wesoło, czyli zawodnicy świeżo upieczonego beniaminka fetujący z kibicami. Fot. Sebastian Cielecki 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się