Szczęśliwy Stadion Narodowy
Hiszpan Miki Villar w niespełna rok zdobył w stolicy dwa trofea – najpierw z Wisłą, a teraz z Jagiellonią.
Miki Villar strzelił w tym sezonie trzy gole. Ten przeciwko Wiśle był najważniejszy. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Skrzydłowy mistrzów Polski do końca życia będzie wspominał występy na Stadionie Narodowym, które przyniosły mu zdobycie Pucharu i Superpucharu Polski. Liczy, że wróci do stolicy i znów coś wygra.
Bardzo dobre wspomnienia
Dla 28-letniego piłkarza środowy wieczór był bardzo radosny, ale starał się tłumić euforię po pokonaniu Patryka Letkiewicza ze względu na swoją przeszłość w krakowskim klubie. – Pierwsze minuty były dziwne. Miło jednak było zobaczyć zawodników Wisły i z nimi rywalizować. To był trudny mecz, bo Wisła gra bardzo dobrze, więc jesteśmy szczęśliwi, że udało się zwyciężyć – mówił Miki Villar. Czy gol zdobyty w Warszawie był najważniejszym w jego karierze? – Mam nadzieję, że ten najważniejszy dopiero przede mną. Nie był najlepszy, bardzo łatwy, ale może być jednym z najbardziej wyjątkowych. Stadion Narodowy jest dla mnie szczęśliwy i mam nadzieję, że jeszcze wrócę na niego i znów wygram – podkreślił filigranowy piłkarz.
Niecodzienna zmiana
Adrian Siemieniec zrobił trzy roszady w składzie Jagiellonii w porównaniu z przegraną rywalizacją z Lechią Gdańsk. Po trzech tygodniach bez choćby minuty na boisku szansę otrzymał właśnie Villar i przeszedł do historii polskiej piłki. Latem był bohaterem dość niecodziennej zmiany klubu. Wisła, która zajęła najgorsze miejsce w historii ligowych występów, nie zaoferowała mu przedłużenia umowy, a niedługo potem skrzydłowy zaliczył sportowy awans, dołączając do świeżo upieczonego mistrza Polski z Białegostoku. Rok temu mocno obniżył loty i krakowianie mieli powody, by nie oferować mu przedłużenia umowy. W Jagiellonii nie ma statusu gwiazdy, ale 2 kwietnia jego gol dał klubowi czwarte trofeum w historii. Swój pierwszy sukces Hiszpan osiągnął 2 maja 2024 roku z „Białą Gwiazdą”, gdy pierwszoligowiec pokonał Pogoń Szczecin. Villar pojawił się na boisku w drugiej połowie i przebywał na nim, gdy jego rodacy Eneko Satrustegui i Angel Rodado zmieniali rezultat na korzyść Wisły.
Hiszpan był też pytany o występ przy braku zorganizowanego dopingu dla Jagiellonii. Większość jej kibiców zbojkotowała spotkanie m.in. dlatego, że w meczu mogli wziąć udział fani Wisły, których pod wpływem kiboli innych drużyn nie wpuszcza większość klubów. Nie było to dla niego łatwe pytanie, więc odpowiedział dyplomatycznie, że to „trudny temat”. Na Stadionie Narodowym nie było nawet 11 tysięcy osób. To najgorszy wynik w historii meczów rozgrywanych na tym obiekcie od 2012 roku. Puste krzesełka raziły, ale jeżeli chodzi o doping, to było lepiej niż na spotkaniach kadry. Grupa zgromadzonych za jedną z bramek fanów krakowskiej drużyny robiła dobre wrażenie.
Reprezentacyjna interwencja
Cichym bohaterem Jagiellonii był obrońca Mateusz Skrzypczak. W drugiej połowie uratował mistrza Polski przed stratą gola, blokując uderzenie Łukasza Zwolińskiego, który minął już bramkarza. Napastnik krakowian przyznał, że była to „interwencja reprezentacyjna”. – Fajnie, że tak powiedział. Musiałem się ratować, bo to była ostatnia szansa na zablokowanie strzału – powiedział nam zawodnik, który został powołany przez Michała Probierza na marcowe mecze kadry, ale w reprezentacji nie zadebiutował. – Cieszę się, że mogłem zagrać przeciwko Łukaszowi. To bardzo dobry napastnik, jest silny fizycznie, ale jego największym atutem jest ustawianie się i mieliśmy trudne zadanie – nie krył 25-latek. Czy obrońcy Jagiellonii odetchnęli z ulgą, gdy dowiedzieli się, że przeciwko nim nie zagra kontuzjowany Angel Rodado? – Analizowaliśmy przeciwnika, ale zawsze skupiamy się na sobie. Rodado życzymy zdrowia i szybkiego powrotu na boisko – mówił Skrzypczak.
Michał Knura
MECZE Z NAJNIŻSZĄ FREKWENCJĄ NA NARODOWYM
2025 Jagiellonia - Wisła 10 9352012 Legia - Sevilla 16 000
2015 Polska - Gibraltar 27 763
2023 Polska - Łotwa 31 000
2014 Zagłębie L. - Zawisza 37 120
