Szczęśliwa siódemka?
Krakowian czeka siódmy z rzędu mecz z kompletem publiczności.. Mają też szansę na siódmą z kolei domową wygraną.
W jesiennym meczu 1. ligi Wisła rozbiła Śląsk 5:0. Od tego czasu bardziej zmienili się Wrocławianie. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
WISŁA KRAKÓW
Zespół spod Wawelu po raz ostatni stracił punkty u siebie 24 kwietnia. Zremisował 2:2 z Puszczą Niepołomice, a obie bramki dla rywali strzelił Amarildo Gjoni. Następnie przed swoimi kibicami triumfował nad Chrobrym Głogów (2:0), Pogonią Siedlce (2:0), GKS-em Katowice (2:1), Wisłą Płock (2:1), Wieczystą Kraków (2:0) i Jagiellonią Białystok (2:0).
Blisko ideału
To ostatnie spotkanie – w ocenie obserwatorów, ale także piłkarzy i trenera Wisły – było bardzo dobre. Biała Gwiazda chciałaby się tak prezentować przeciwko każdemu przeciwnikowi. Trener Mariusz Jop wskazuje, że jego podopieczni wygrali z Jagiellonią 68 procent pojedynków w defensywie. Byli bardzo blisko rywali, a grająca w Lidze Europy białostocka drużyna tego nie lubi. Atuty Wisły sprzed tygodnia mogą ją przybliżyć do zdobycia kolejnych trzech punktów.
– Pojedynki zawsze były i nadal będą bardzo istotne. Procent wygranych to jest podstawa. Możemy być blisko siebie, ale na końcu zawsze jest pojedynek w strefie danego zawodnika. Jedną z zasad naszej gry obronnej jest aktywność, skracanie dystansu i zabieranie rywalowi czasu z piłką. Będziemy chcieli utrzymać wysoki poziom – zapowiada opiekun wiślaków.
Śląsk zmienił się bardziej
W 1. lidze Krakowianie mierzyli się z Wrocławianami tylko raz. W marcu przegrali walkowerem, ponieważ klub zdecydował, że drużyna nie pojedzie na spotkanie. W ten sposób prezes Jarosław Królewski chciał mocno zaprotestować przeciwko niewpuszczaniu na stadion kibiców Wisły. Jesienią zbierający się po spadku z Ekstraklasy Śląsk otrzymał przy Reymonta kilka ciosów i został rozbity 5:0.
– Byłoby fantastycznie powtórzyć taki mecz, wysoko zwyciężyć przed własną publicznością. Ja jednak nie lubię wracać do tego, co było. Rywal bardzo się zmienił, gra w innej strukturze, ma wielu nowych zawodników. My jesteśmy bliżej modelu gry z pierwszej ligi, a w Śląsku sporo się zmieniło – uważa szkoleniowiec Wisły.
Trener Śląska Ante Šimundža podkreślił, że Wisła ma kłopoty, gdy jej przeciwnik postawi na dużą intensywność. Czy Krakowianie spodziewają się takiej postawy rywala i rzeczywiście wpadają w kłopoty, gdy drużyna przeciwna tak gra? Jop odpowiedział z uśmiechem: – Bardzo się cieszę, że to będzie intensywne spotkanie. Lubimy takie.
Moda na Wisłę
Końcówka poprzedniego sezonu i początek nowego to istne szaleństwo w wykonaniu fanów Białej Gwiazdy. Seria ze sprzedażą wszystkich dostępnych wejściówek – nawet kilka tygodni przed wydarzeniem – rozpoczęła się od pierwszoligowych meczów z Chrobrym Głogów i Pogonią Siedlce. W pierwszym zawodnicy przypieczętowali awans do Ekstraklasy, a dwa tygodnie później zakończyli udany sezon i fetowali powrót do elity.
Ogromne zainteresowanie miały także mecze w ramach aktualnych rozgrywek. Nie zawsze frekwencja wynosiła pełne 33 tysiące (pojemność stadionu), ponieważ trzeba było zapewnić sektor buforowy, oddzielający fanów gospodarzy od gości.
Pod Wawel nie zamierzali przyjechać fani z Płocka. Nie zamówili biletów i Wisła mogła sprzedać te miejsca swoim sympatykom. Na podobny ruch zdecydowało się środowisko Śląska. Mniej elegancko zachowała się Jagiellonia i jej kibice – zamówili wejściówki, ale nie pojawili się, dlatego Wisła nie mogła sprzedać około 2 tysięcy biletów, na które na pewno znaleźliby się chętni. Dla klubu oznaczało to stratę finansową.
Klub zaprasza kibiców w okolice Synerise Areny już trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem. Tym razem na "Fest na Reymonta" – wydarzenie nawiązujące do Oktoberfestu.
Mchał Knura
