Szalone okoliczności

W ostatniej chwili GKS Katowice wyszarpał remis z Pogonią i awans do eliminacji Ligi Konferencji.

GieKSa w Europie! Fot. Kasia Dzierżyńska/PressFocus

Takiego scenariusza na wywalczenie awansu do europejskich pucharów nie wymyśliłby nikt. GKS Katowice przegrywał od pierwszej połowy z Pogonią 0:1 po golu Filipa Cuicia. Gdyby taki wynik utrzymał się do końca, w Lidze Konferencji zagrałaby Legia. GieKSie brakowało jednego trafienia do znalezienia się w top5. Czas uciekał i w końcu doszło do przełamania. Bramkarz Pogoni Krzysztof Kamiński zagrał piłkę ręką poza polem karnym. Nie zauważyli tego Damian Sylwestrzak (sędzia główny) i Bartosz Heinig (liniowy). Czujny był natomiast arbiter VAR Paweł Pskit – przywołał Sylwestrzaka do monitora, a ten szybko zdecydował się pokazać czerwoną kartkę Kamińskiemu. Był doliczony czas. Pogoń wykorzystała wszystkie zmiany, więc wyznaczony do gry między słupkami został Cuić. Zagrzał on kibiców do wsparcia. Nie był w stanie jednak nadrobić braków w umiejętnościach. Nie jest przecież golkiperem. Dlatego, gdy uderzenie z dystansu oddał rezerwowy Marcel Wędrychowski, wpuścił piłkę do bramki, choć strzał dla przeciętnego golkipera ekstraklasy nie był groźny. Dla pomocnika był to dopiero drugi gol w sezonie.

GieKSa wpadła w szał radości. Trafienie na 1:1 oznaczało grę w europejskich pucharach. Wydarzyło się to chwilę po tym, gdy do bramki trafił Kamil Grosicki, a jego gol został anulowany przez spalonego. – Czułem, że tak będzie. Wiedziałem, że to musi skończyć się w takich szalonych okolicznościach. Marcel zasłużył na tego gola. Jestem dumny z tego, jak codziennie pracuje. To był moment, w którym życie mu oddało. Przemiło patrzy się na niego na treningach. Wspieramy go i dziękujemy za to, że dał nam w niedzielę europejskie puchary – powiedział po ostatnim gwizdku szczęśliwy Alan Czerwiński, obrońca katowiczan.

Kacper Janoszka

GŁOS TRENERÓW

Rafał GÓRAK: - Nie miałem obaw wprowadzając Marcela Wędrychowskiego na boisko. To bardzo skromny i pracowity chłopak. Wiedziałem, że sobie poradzi, wchodząc tutaj na boisko.

Thomas THOMASBERG: - Zagraliśmy dobrą pierwszą połowę. Mogliśmy po niej prowadzić wyżej niż 1:0. Po przerwie sytuacja się zmieniła. Kluczowym momentem była nieuznana bramka strzelona przez Kamila Grosickiego.  


OCENA MECZU ⭐

◼ Pogoń Szczecin – GKS Katowice 1:1 (1:0)

1:0 – Cuić, 31 min (asysta Keramitsis), 1:1 – Wędrychowski, 90+7 min (asysta Galan)

POGOŃ: Kamiński 0 – Wahlqvist 5 (72. Ali niesklas.), Szalai 5, Keramitsis 5, Mendy 6 (57. Koutris 4) – Ulvestad 5, Biegański 6 (57. Acosta 4) – Agger 6, Greenwood 5 (65. Ława 4), Mukairu 6 (65. Grosicki 5) – Cuić 7. Trener Thomas THOMASBERG. Rezerwowi: Pesković, Borges, Brzyski, Smoliński, Czapliński, Angielski.

GKS: Strączek 5 – Czerwiński 4 (66. Wędrychowski 7), Jędrych 4, Klemenz 5 – Wasielewski 5, Kowalczyk 5 (78. Błąd niesklas.), Milewski 4 (46. Rasak 5), Galan 6 – Markovic 3 (46. Wdowiak 5), Zrelak 4 (57. Szkurin 4), Nowak 6. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kudła, Olsen, Łukasiak, Jirka.

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław) – 6. Asystenci: Bartosz Heinig (Gdańsk) i Krzysztof Stępień (Wrocław). Czas gry 102 min (49+53). Widzów 20867. Żółte kartki: Biegański (42. faul), Mendy (51. faul) – Strączek (45+2. niesportowe zachowanie), Czerwiński (61. faul). Czerwona kartka Kamiński (90+2. zagranie ręką).

 

MÓWIĄ LICZBY
POGOŃ   GKS
47  posiadanie piłki 53
2  strzały celne  3
12  strzały niecelne  6
4  rzuty rożne  3
1  spalone  2
12  faule  6
2  żółte kartki  2
1  czerwone kartki  0


_________________________________________

Leż jak najdłużej!

Rozmowa z Marcelem Wędrychowskim, pomocnikiem GKS-u Katowice, strzelcem gola na wagę gry w europejskich pucharach

Pana gol zagwarantował GKS-owi udział w europejskich pucharach. Jakie to uczucie? (w tym momencie z szatni GKS-u Adrian Błąd zaczął skandować nazwisko strzelca bramki)

- Chyba nie muszę nic mówić (uśmiech). Czuję przede wszystkim ulgę i wielką radość z powodu tego, że mogłem przyczynić się do wielkiego sukcesu całego klubu. Wygrała przede wszystkim drużyna. Pomogli nam kibice, którzy przemierzyli całą Polskę, żeby nas wspierać i czuliśmy to na boisku.

Gdy widział pan, że do bramki wchodzi Filip Cuić, myślał pan, że musi pan uderzać z obojętnie jakiej pozycji?

- Nie, tak naprawdę w ogóle o tym nie myślałem. Tak się jakoś dobrze złożyło, instynktownie oddałem strzał i… wpadło. Szczerze nawet nie wiedziałem, że ta bramka daje nam awans do pucharów. Koledzy położyli mnie na ziemię i powiedzieli mi, żebym jak najdłużej nie wstawał, żeby ukraść trochę czasu. Nie wiedziałem, co się dzieje. Odpowiadałem im, że musimy przecież jeszcze wygrać! Mówili mi tylko „leż, leż jak najdłużej”.

Gdy latem zeszłego roku przechodził pan do GieKSy, czuł pan, że ten sezon może zakończyć się grą w pucharach?

- Nie spodziewałem się tego. Szczególnie po pierwszej rundzie. Jednak to, w jaki sposób pracowaliśmy na obozie, w jaki sposób zaczęliśmy funkcjonować, dało mi znaki, że podniesiemy się ze strefy spadkowej. I rzeczywiście druga runda była w naszym wykonaniu o wiele lepsza. Gdy rozpędziliśmy się, widziałem, że nie pękamy, gdy gramy z takimi zespołami jak Pogoń, Legia czy Jagiellonia. Na 3-4 kolejki przed założyliśmy, że chcemy jeszcze wejść na „pudło”. Ostatecznie jesteśmy w europejskich pucharach, więc jest naprawdę bardzo fajnie!

Bramka na wagę gry w eliminacjach do Ligi Konferencji chyba smakuje wyjątkowo, szczególnie na stadionie Pogoni Szczecin, w której się pan wychował?

- Oczywiście, nie będę ukrywał, że ten gol smakuje wyjątkowo. Jest we mnie ogromne szczęście, ale przede wszystkim duma z drużyny. Prawda jest taka, że każdy w zespole bardzo pomagał mi w trudnych momentach. Zawsze czułem, że ci ludzie są ze mną. I to dla mnie dużo znaczy. Cieszę się, że w tym kulminacyjnym momencie mogłem się odwdzięczyć golem.

Rozmawiał w Szczecinie Kacper Janoszka

Marcel Wędrychowski zdobył gola na wagę awansu do europejskich pucharów. Fot. PAP/Marcin Bielecki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się