Szaleństwo w ataku

Zmotywowana zwycięstwem z Pogonią GieKSa pojawiła się w Krakowie, żeby pokonać Puszczę i zrealizowała z dużą nawiązką.

Piłkarze GKS-u mieli co najmniej sześć powodów do radości. Fot. PAP/Łukasz Gągulski

Od pierwszych minut groźny w ofensywie był Marcin Wasielewski. Wahadłowy GKS-u próbował wykorzystać fakt niesprzyjających warunków pogodowych (nad Krakowem przez cały mecz padało) i chciał zaskoczyć Michała Perchela strzałami z dystansu. Po dwóch jego próbach (12 i 19 min) golkiper parował piłkę i okazje do jej dobicia mieli Adrian Błąd oraz Mateusz Kowalczyk, ale je zmarnowali. Dlatego na otwarcie wyniku trzeba było chwilę poczekać.

W międzyczasie próbowała atakować Puszcza, ale obrona GKS-u była bardzo skuteczna. Nie pozwalała sobie na popełnianie błędów, a kilkoma świetnymi interwencjami popisał się Lukas Klemenz. Niepołomiczanie nawet po swoich słynnych już stałych fragmentach gry nie potrafili stworzyć poważnego zagrożenia w polu karnym Dawida Kudły. Co więcej, to GieKSa wykorzystała rzut rożny i wyszła na prowadzenie.

Dwa gole do przerwy

W 31 min Bartosz Nowak zagrał krótko z narożnika boiska do Alana Czerwińskiego. Ten nie zastanawiał się długo i dośrodkował. W polu karnym o piłkę walczył Oskar Repka, ale futbolówka znalazła się pod nogami Klemenza. Defensor delikatnie podał ją do Kowalczyka, a ten uderzył nie do obrony. 10 minut później katowiczanie mogli się cieszyć z dwubramkowego prowadzenia. Znów w akcji brał udział Repka. Tym razem stał przed polem karnym i wypatrzył świetnie ustawionego Sebastiana Bergiera. Podał do napastnika, a ten mocnym strzałem zdobył 2. gola w ekstraklasie. Wzbudził jednak obawy kibiców GKS-u, bo od razu po strzale położył się, sygnalizując ból barku. Choć dograł pierwszą połowę, uraz okazał się na tyle poważny, że zastąpił go Borja Galan.

Egzekucja

Zejście Bergiera nie oznaczało, że GKS będzie mniej skuteczny. Dalej próbował pokonać Perchela. Okazje miał Galan, który czeka na 1. gola w ekstraklasie. Hiszpan nie potrafił jednak zmusić golkipera Puszczy do kapitulacji. Udało się to Repce. Pomocnik znalazł miejsce w polu karnym podczas kontry. Dośrodkowanie z prawej strony Czerwińskiego zamknął Bartosz Nowak. Zgrał piłkę do środka i 25-latek wpakował ją między słupki.

Sytuacja Puszczy stała się bardzo trudna, tym bardziej że GieKSa nie zamierzała odpuszczać. W 72 min ostro w polu karnym niepołomiczan został potraktowany Wasielewski, więc sędzia podyktował rzut karny. Z 11 metrów pewnie przymierzył Arkadiusz Jędrych. Kilka minut później arbiter znów wskazał na „wapno”, bo ponownie faulowany był Wasielewski. Tym razem jednak do wykonania „jedenastki” podszedł Nowak i po raz piąty pokonał bramkarza. Wtedy zasadne było się pytanie, które wyśpiewywane zostało przez kibiców Puszczy: „co tu się dzieje?”. Gdyby fanom z Niepołomic mało było przygód, skrzydłowy GKS-u Jakub Antczak (pojawił się na boisku w ostatnich minutach) „dobił” rywali i ustalił wynik.

Kacper Janoszka

 

GŁOS TRENERÓW

Rafał GÓRAK: - Po takim wyniku nie chciałbym, żeby moje słowa zostały źle odebrane. Nie chciałbym też za bardzo epatować skromnością. Graliśmy dobrze, zwycięstwo jest wysokie, ale daje tylko trzy punkty. Cieszy to, że nasza strategia daje nam zwycięstwa. Jesteśmy zadowoleni.

Tomasz TUŁACZ: - Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. Grały dwa zespoły ekstraklasowe. GKS Katowice i zlepek ludzi, który nie wiadomo po co wyszedł na boisko. Po prostu jest mi wstyd. Chciałbym wszystkich przeprosić.

MÓWIĄ LICZBY
PUSZCZA GKS
49 posiadanie piłki 51
2 strzały celne 11
13 strzały niecelne 11
7 rzuty rożne 5
12 faule 7
1 spalone 0
0 żółte kartki 1