Sympatyczny prognostyk

Rozmowa z Rafałam Lepelem, byłym trenerem kadry polskich biathlonistów

Jan Guńka na olimpijskiej trasie w Anterselvie. Stać go, jak i resztę Polaków, na sympatyczną niespodziankę dla kibiców - tak twierdzi były trener kadry. Fot. PAP/EPA

Za nami pierwsza biathlonowa konkurencja, czyli sztafeta mieszana. Jak pan ocenia dziewiąte miejsce Biało-czerwonych?

– Myślę, że przed biegiem każdy wziąłby je w ciemno. Ja po cichu myślałem o miejscu ósmym. Patrząc zaś na to, jak przebiegała rywalizacja, przy minimalnie lepszym strzelaniu całej ekipy można było powalczyć nawet i o szóstą pozycję.

Szkoda zwłaszcza strzelania Jana Guńki. Jak sam przyznał, trochę się „spalił” w olimpijskim debiucie....

– No jeśli powiedział, że zjadły go emocje, to.... pewnie tak mogło być.

Zna go pan dobrze z okresu wspólnej pracy. Łatwo poddawał się emocjom?

– Wie pan, chłopaki się zmieniają. To nie jest tak, że w wieku 18 lat są tacy sami, jak 22-latkowie. Trudno mi powiedzieć, jak dziś Janek reaguje na takie momenty. Ale pamiętam, że zazwyczaj całkiem nieźle sobie z presją radził.

A co nam – według pana – mówi start Konrada Badacza i świetne de facto strzelanie, z jednym tylko dobieranym nabojem?

– Świetnie sobie poradził na pierwszej zmianie, idealne otwarcie sztafetowe, trudno sobie wyobrazić lepsze. Zresztą widzieliśmy, że wielu bardziej rutynowanych zawodników popełniało błędy, więc stres jednak działał. Na dodatek wytrzymał biegowo dystans. Wcześniej zdarzało mu się, że po dwóch strzelaniach miewał nieco słabsze końcówki. A tu do końca trzymał tempo. Mam więc wrażenie, że to całkiem sympatyczny prognostyk przed jego następnymi startami.

Myśli pan, że może nas jeszcze w Anterselvie przyjemnie zaskoczyć? Może nie medalowo, ale jakąś dobrą lokatą?

– Przyznam, że z niecierpliwością czekam na wtorkową „dwudziestkę” w jego wykonaniu. To dystans, w którym powinien się pokazać z dobrej strony. Na ubiegłorocznych mistrzostwach świata dwa naprawdę minimalne błędy na strzelnicy wpłynęły na jego końcowy (30 miejsce – dop.aut.). Gdyby nie one, mógł śmiało zmieścić się w czołowej dziesiątce. Dziś stać go na to, żeby strzelać cztery razy na czysto i skończyć już nie tylko w dziesiątce, ale nawet w ósemce.

No i pokazał w sztafecie, że potrafi trzymać emocje na wodzy!

– Nie spaliła go świadomość startu olimpijskiego – raczej go to wyzwanie napędziło.

Dla Konrada koronnym dystansem może być 20 km. A dla pozostałych chłopaków? W którym biegu mogą powalczyć o „życiówkę”?

– Bardzo liczę na to, że i Marcin Zawół w „dwudziestce” pokaże się z dobrej strony; jeżeli nawiąże do swej strzeleckiej skuteczności. Z kolei w przypadku Janka Guńki i Grześka Galicy drogą do dobrego wyniku powinien być sprint. Tu są tylko dwa strzelania, a oni na trasie, w biegu, są fighterzy, prawdziwe walczaki. Sprint jest dobrą konkurencją dla takich zawodników. A z niego – przy niezłym wyniku – mają otwartą drogę do ewentualnej poprawy pozycji w biegu pościgowym. Zwłaszcza Janek w tegosezonowych biegach na dochodzenia notował solidne wyniki, więc kto wie, co się zdarzy.

Ale rozumiem, że mówiąc o dobrych startach, ma pan na myśli raczej miejsce w piętnastce niż na przykład szóstce?

– Owszem, na to wskazywałyby wyniki z przeszłości. Ale biathlon jest nieprzewidywalny. Powtórzę: czekam zwłaszcza na bieg długi, w którym – przy idealnym scenariuszu – czołowa ósemka jest całkiem możliwa.

Sztafeta?

– Bez wątpienia chłopaki są w stanie wejść do czołowej dziesiątki.

Pracował pan z tą grupą przez kilka lat, w kadrze młodzieżowej i w „dorosłej”. Igrzyska pojawiały się w ich rozmowach, w ich marzeniach?

– Oczywiście. Od początku naszej współpracy igrzyska były naszym wspólnym celem. I to nie jest tak, że chcieli tylko pojechać na nie. To grupa bardzo ambitnych chłopaków, chcących osiągać jak najlepsze wyniki, ambitnie do swej sportowej przygody podchodzących. Sporo pracy wykonaliśmy, najwyraźniej wykonanej bardzo dobrze. Gdyby tak nie było, ich nie byłoby dziś w Anterselvie. Bo nie da się w rok zrobić biathlonisty na miarę olimpijskiego startu...

Jest cień żalu, że nie ma pana na igrzyskach?

– Na pewno gdzieś w środku serce jest smutne. Ale głowa mówi, że widocznie tak się zdarzyć musiało...

Rafał Lepel. Fot olimpijski.pl

Rafał Lepel (ur. 13 lutego 1990 roku w Katowicach) - zawodnik AZS AWF Katowice; olimpijczyk z Soczi. W latach 2019-2022 trener kadry młodzieżowej, po igrzyskach w Pekinie objął kadrę seniorów. W kwietniu 2025 zastąpił go w tej roli Uroš Velepec.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się