Świetny start to nie wszystko

LIGOWIEC - Michał Zichlarz

Na czele ligowej stawki po trzech kolejkach znajduje się sensacyjny duet Wisła Płock i Radomiak. Nafciarze w trzech meczach zdobyli komplet punktów, pokonując Koronę 2:0, Raków niespodziewanie na wyjeździe 2:1 i w piątek odprawiając z kwitkiem Piasta 2:0. To najlepszy start ekstraklasowego beniaminka od lat, najlepszy w XXI wieku, bo nikomu nie udało się zanotować takiej serii. Trzeba naprawdę pogrzebać, żeby znaleźć drużynę, która w lidze zaczęła lepiej niż teraz ekipa Mariusza Misiury.

Początek lat 90. Za drugiej kadencji w łódzkim Widzewie trenera Pawła Kowalskiego mistrz Polski z początku lat 80. (1981, 1982) po słabszym okresie i spadku w 1990 szybko wrócił w szeregi najlepszych i zaczął z naprawdę wysokiego C. Po awansie na początek sezonu 1991/92 rozgromił Igloopol Dębica 5:0. Na listę strzelców wpisali się Sławomir Chałaśkiewicz, Paweł Miąszkiewicz - dwukrotnie, Piotr Szarpak i Leszek Iwanicki z karnego. Widzew od razu objął prowadzenie w tabeli. Potem wygrał 1:0 w Mielcu ze Stalą, 2:0 z GKS-em Katowice i w czwartej kolejce z Motorem w Lublinie 2:1. Dopiero w piątej kolejce przyszła strata punktów w derbach z ŁKS-em (1:1). Ten świetny start miał swoją wartość, bo beniaminek całe rozgrywki zakończył na wysokim 3. miejscu, za Legią i GieKSą, żeby jesienią 1992 roku ponownie zagrać w europejskich pucharach, ale już bez powodzenia, inaczej niż kilka lat wcześniej. Widzewiacy doznali klęski z Eintrachtem Frankfurt 0:9. Ten wynik jest pamiętany do dziś, bo to przecież najwyższa porażka polskiego klubu w kontynentalnych rozgrywkach.

Ale zostawmy Widzew z początku lat 90. i zajmijmy się Wisłą Płock. Trzy mecze i komplet „oczek” może imponować. Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero początek rozgrywek i w mazowieckim klubie mają pewnie tego świadomość, pomni zwłaszcza tego, co było w lipcu i sierpniu 2022 roku. Wtedy drużyna prowadzona przez Pavola Stano wygrała cztery kolejne spotkania. Jeszcze po siedmiu ligowych grach była na prowadzeniu mając, 16 punktów za pięć wygranych, remis i porażkę. Tyle punktów miał jeszcze tylko Raków, który na koniec rozgrywek cieszył się z pierwszego, historycznego mistrzostwa Polski.

Wisła tamten sezon zakończyła na miejscu… 16., z 37 punktami, o punkt za Śląskiem, co oznaczało spadek! Drużyny w końcówce nie prowadził już trener Stano, ale Marek Saganowski.

Najlepszy start w ekstraklasie od ponad 40 lat notuje też Radomiak. Po raz pierwszy awansował do ekstraklasy w 1984 roku i na początku też szedł jak burza. 3:0 z Bałtykiem Gdynia na inaugurację -gole Andrzeja Szymanka, Mirosława Banaszka, Ryszarda Mrozka. Radomiak został pierwszym liderem, żeby w kolejnym meczu pokonać ŁKS na jego terenie 1:0, a potem zremisować 1:1 z Zagłębiem Sosnowiec. Drużyna Józefa Antoniaka miała 5 punktów (wygrana była wtedy premiowana dwoma „oczkami") i była w czubie. A jak się skończyło? No cóż, pierwszy sezon w elicie radomianie zamknęli… przedostatnią 15. lokatą i spadkiem z 25 punktami. Tyle samo miał Śląsk, ale wrocławianie mieli różnicę goli minus 2, przy minus 3 Radomiaka i to drużyna z Dolnego Śląska została w lidze.

Sezon się zaczął, na czele płocczanie, Radomiak i Cracovia, ale daleko idących wniosków z takiej sytuacji, co pokazują rozliczne przykłady z przeszłości, absolutnie nie można wyciągać!