Świetna passa trwa
Górnicy w kluczowym momencie rozgrywek pokazują bardzo dobrą dyspozycję. Potwierdzili to w Białymstoku.
Rafał Janicki przesądził o wygranej z Koroną i o zwycięstwie w Białymstoku. Fot. Weronika Morciszek/Pressfocus
Starcie z Jagą było zapowiadane jako hit 30. kolejki i takim faktycznie było. Białostoczanie mieli może przewagę, więcej sytuacji, ale nie aż tyle, żeby zadać rywalowi z Zabrza poważny cios. Mało tego, świetnie zorganizowani Górnicy sami objęli prowadzenie po indywidualnej akcji bardzo mocno starającego się Maksyma Chłania. Kiedy szykowali się do świętowania, gospodarze za pomocą swojego super napastnika Afimico Pululu wyrównali. Wszystko w szalonym doliczonym czasie. W ostatniej akcji spotkania faulowany był Michal Saczek i Tomasz Kwiatkowski przyznał przyjezdnym słusznego karnego, zamienionego na gola przez niezawodnego w ostatnim czasie Rafała Janickiego. Rozgrywający swój mecz nr 407 w ekstraklasie obrońca przesądził o wygranej z Koroną w 29. kolejce, przesądził też o zwycięstwie w piątek przy Słonecznej.
Górnik trenera Michala Gasparika kontynuuje swoją passę. Nie przegrał dziewięciu ostatnich meczów w lidze i w Pucharze Polski, sześć razy wygrywając oraz grając aż sześć razy w tym czasie w delegacji i tracąc ledwie trzy gole!
- Znowu chłopacy pokazali, że jesteśmy mocni jako zespół, jaki mamy charakter, że walczymy do końca. Imponująca końcówka tego meczu, długo będziemy ją pamiętali. Cieszymy się i walczymy o wszystko. Wiem, że mamy teraz Puchar Polski, ale wierzę, że w następnej kolejce, gdy zagramy w domu, będzie komplet publiczności, bo potrzebujemy takiej dodatkowej energii od naszych kibiców. I potem zobaczymy, co będzie w lidze, a od teraz myślimy już o finale pucharu – podkreśla trener Gasparik.
Odmienne nastroje w Białymstoku. - Oczywiście rozczarowanie jest ogromne. Na emocjach wepchnęliśmy bramkę na 1:1, a potem Górnik na emocjach wepchnął bramkę na 2:1 dla siebie. Może zabrakło nam chłodnej głowy, trudno stwierdzić… Nie mogę powiedzieć, że nie chcieliśmy, ale to piłkarskie szczęście było po stronie Górnika. Nie da się tego zaakceptować, ale musimy to przyjąć, bo taki jest sport i to jest trudne – podsumował wszystko Adrian Siemieniec, szkoleniowiec Jagiellonii.
Białostoczanie do końca sezonu grają jeszcze z Pogonią, Rakowem i GieKSą na wyjeździe oraz z Zagłębiem. Żeby być w tabeli przed Górnikami, muszą go wyprzedzić o punkt, bo oba mecze z Zabrzanami przegrali (po 1:2), a przecież przy równej ilości „oczek” decydują bezpośrednie spotkania.
(zich)
_________________________Chciałem się odkuć
DWA PYTANIA DO…RAFAŁA JANICKIEGO, obrońcy Górnika Zabrze
1. Doliczony czas gry, wynik remisowy – piłkarzom w takich momentach drżą łydki, a jak było w pana wypadku, kiedy podchodził do piłki ustawionej na jedenastym metrze?
- Nie, nie było tak. Mogę powiedzieć, że zostałem takim bohaterem raz negatywnym, a na koniec pozytywnym. Przy tym wykorzystanym przeze mnie karnym chciałem się odkuć za to, co było przy wyrównującej bramce strzelonej przez Pululu. W tej sytuacji mogłem się zachować lepiej. Gdzieś tam wybiłem piłkę, ale stał twardo na nogach i trafił. Biorę to na siebie. No ale wszystko fajnie się skończyło, bo był rzut karny, podszedłem i strzeliłem.
2. Ten karny to efektowne uderzenie strzałem pod poprzeczkę! Tak to miało wyglądać?
- Nie będę zdradzał swoich tajników. Mam dwa wykorzystane karne i fajnie że tak jest, ale wiadomo, sezon się jeszcze nie kończy, przed nami kilka ligowych gier, a przede wszystkim finał Pucharu Polski w sobotę. Więc oby, jak będzie kolejna jedenastka, to piłkarskie szczęście dopisywało.
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:2 (0:0)
0:1 – Mazurek, 64 min (samobójcza), 1:1 – Pululu, 90+3 in (asysta Romanczuk), 1:2 – Janicki, 90+8 min (karny)
JAGIELLONIA: Abramowicz 6 – Wojtuszek 5, Vital 5, Kobayashi 5 (80. Wdowik niesklas.), Montoia 6 (80. Zalewski niesklas.) – Mazurek 5 (77. Lozano niesklas.), Romanczuk 6, Nahuel 5 (62. Bazdar 3), Szmyt 6 – Pululu 7, Imaz 5. Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Drachal, Rallis, Konstantopoulous, Pelmard, Jóźwiak, Kozłowski.
GÓRNIK: Łubik 8 – Saczek 7, Janicki 7, Josema 6, Zmrzly 6 – Massimo 5 (84. Olkowski niesklas.), Hellebrand 6, Sadilek 5 (76. Bochniewicz niesklas.), Kubicki 5, Chłań 7 (84. Lukoszek niesklas.) – Ikia Dimi 5 (55. Liseth). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Pietryga, Loska, Szcześniak, Ambros, Donio, Rakoczy, Rupanow.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) – 8. Asystenci: Arkadiusz Kamil Wójcik i Tomasz Niemirowski (obaj Warszawa). Czas gry 100 min (47+53). Widzów 19015. Żółte kartki: Mazurek (33. faul), Pululu (42. niesportowe zachowanie), Szmyt (58. faul) - Ikia Dimi (30. faul), Sadilek (44. faul), Josema (86. faul).
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 (1:0)
1:0 – Reguła, 20 min (głową, asysta Orlikowski), 1:1 – Hilbrycht, 60 min (asysta Jimenez), 1:2 – Durdov, 90+4 min (głową, asysta Boboc)
ZAGŁĘBIE: Burić 6 – Orlikowski 6, Nalepa 5, Michalski 4 – Grzybek 3 (63. Lucić 2), Dąbrowski 5 (78. Kowalczyk niesklas.), Dziewiatowski 4 (63. Kocaba 3), Corluka 5 – Reguła 0, Radwański 4 (63. Sypek 4) – Szabo 4 (78. Kossidis niesklas.). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Gikiewicz, Ławniczak, Woźniak, Kolan, Ligocki, Urbański.
TERMALICA: Chovan 6 – Matysik 3 (46. Isik 5), Masoero 5, Kasperkiewicz 5 – Boboc 6, Ambrosiewicz 5, Strzałek 6 (83. Biniek niesklas.), Hilbrycht 6 – Jimenez 6, Fassbender 4 (64. Kurzawa 4) – Zapolnik 4 (78. Durdov 1). Trener Marcin BROSZ. Rezerwowi: Mleczko, Wolski, Jakubik.
Sędziował Damian Kos (Gdańsk) – 7. Asystenci: Paweł Sokolnicki (Nasielsk), Dariusz Bohonos (Gdańsk). Widzów 4722. Czas gry: 97 min (45+52). Żółte kartki: Nalepa (10. faul), Grzybek (37. faul), Radwański (42. niesp. zach.), Reguła (58. niesp. zach., 66. faul), Lucić (77. faul) – Hilbrycht (12. faul), Zapolnik (15. faul). Czerwona kartka: Reguła (66. druga żółta, faul).
