Światełko w tunelu
Tej jesieni ciężar zdobywania goli biorą na siebie zawodnicy drugiej linii. Napastnicy borykają się z kłopotami zdrowotnymi, ale ostatnio widziano ich już na zajęciach.
Niełatwo być tym jedynym napastnikiem, bo zawsze ma się przy sobie co najmniej dwóch rywali. Kamil Wojtyra (w środku) coś o tym wie. Fot. Marta Badowska / Press Focus
POLONIA BYTOM
Remisem 2:2 zakończyła się ostatnia gra kontrolna Bytomian, z trzecioligowymi rezerwami Rakowa. Po raz kolejny sztab szkoleniowy Polonii miał do dyspozycji tylko jednego doświadczonego nominalnego napastnika, Kamila Wojtyrę. I tak będzie jeszcze w niedzielę w Niepołomicach. Jest jednak w tej materii światełko w tunelu.
Prócz Wojtyry, w kadrze niebiesko-czerwonych w rubryce „napastnicy” figurują jeszcze juniorzy: niespełna 18-letni Dylan Harwin oraz 16-letni Daniel Kondracki, zaproszony do treningów z zespołem seniorskim trzy tygodnie temu. To jednak „melodia przyszłości”. Kibice bytomscy uważnie nasłuchują natomiast wieści z klubu na temat Daniela Rumina.
Były snajper między innymi katowickiego i tyskiego GKS-u cztery tygodnie wstecz musiał poddać się zabiegowi wycięcia wyrostka robaczkowego. Wszystko zdarzyło się w dniu wyjazdowego meczu z imienniczką ze stolicy, w którym napastnik miał zagrać. Zamiast tego wylądował na operacyjnym stole.
Ci, którzy zaglądnęli w ostatnich dniach na zajęcia Polonii, mogli zobaczyć już 29-latka na murawie. Nie jest to jeszcze trening z pełnym obciążeniem, ale w niektórych jego częściach Rumin już uczestniczy.
Co więcej: co prawda niejako „obok” zespołu, ale jednak na boisku, w zajęciach uczestniczy też Jakub Arak. W tym roku – pomijając incydentalny, choć okraszony golem – majowy występ przeciwko Stali Mielec – nie oglądano go na ligowych murawach od lutego. Powód? Kłopoty z „achillesem”. Latem napastnik był pełen optymizmu i rozpoczął przygotowania do sezonu z pełnym obciążeniem. Uraz jednak się odnowił i konieczna była interwencja chirurgiczna.
Od kilku dni Araka można już czasami dojrzeć na treningach Bytomian. Nie ćwiczy jeszcze z piłką, ale truchta gdzieś z boku – co i tak jest pozytywnym sygnałem. Trudno jednak podejrzewać, byśmy zobaczyli go w tej rundzie w meczu ligowym.
Ciężar zdobywania goli spoczywa zatem na wspomnianym Kamilu Wojtyrze (dwa trafienia), ale przede wszystkim wzięli go na siebie Konrad Andrzejczak (cztery bramki) i Lucjan Zieliński (trzy). We wspomnianej na wstępie potyczce z częstochowskimi „rezerwistami” do ich siatki trafili natomiast Benedik Mioć i Cesar Peña.
(DaL)
